1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

O tym, że "chłopak i dziewczyna to zgrana drużyna!"

W środę wyjątkowo nie było lekcji, bo środa była w tym tygodniu dniem klasowych zawodów.
Drużyny uczniów miały do wykonania po kilka zadań specjalnych, za które pani przyznawała punkty. Drużyna, która zebrała najwięcej punktów, dostawała w nagrodę wielki puchar pełen pysznych cukierków.

- WYGRALIŚMY!!! - zawołał Jasiek już od progu, gdy tylko babcia Malwina otworzyła mu drzwi.

- To wspaniale! Myj ręce i opowiadaj. Fajnie było?

- Było super! - odkrzyknął Jasiek z łazienki. - A cukierków z pucharu wystarczy chyba na cały miesiąc dla całej naszej klasy!

Babcia postawiła przed Jaśkiem talerz z gorącym rosołem i niecierpliwie czekała na sprawozdanie.

- Na początku było losowanie, bo musieliśmy podzielić się na drużyny. I ja trafiłem na Franka, na Polę i na Maję. Franek najpierw się obraził i powiedział, że chce być w innej drużynie, bo jak u nas są aż dwie dziewczyny, to na pewno przegramy. Ale Pola mu na to powiedziała, żeby nie był taki przemądrzały, bo jak będą wyścigi, to ona biega najszybciej w całej klasie.

- I co? Były wyścigi? - zapytała babcia

- BYŁY! Takie normalne i takie w workach. I Pola wygrała za każdym razem! A potem musieliśmy z różnych desek zbudować karmnik dla ptaków. Każda drużyna miała gwoździe, śrubki, kołki, młotek, śrubokręt i wiertarkę. Franek powiedział, że to jest zadanie dla chłopaków i żeby dziewczyny się nie wtrącały, bo tylko wszystko popsują.

- Oj - westchnęła babcia - Coś mi się wydaje, że Pola chyba ma rację. Ten Franek rzeczywiście jest trochę przemądrzały.

- Chyba tak, bo jak już zbudowaliśmy z Frankiem cały dół, to okazało się, że dach trzeba zrobić wiertarką. Ale ja nie umiałem założyć wiertła, ani Franek też nie. I wtedy Maja powiedziała, żebyśmy dali jej wiertarkę, bo ona się na tym zna, bo zawsze pomaga mamie, jak trzeba coś naprawić w domu, kiedy są same. A one często są same, bo jej tata jest marynarzem i czasami wypływa w rejs nawet na trzy miesiące. No i okazało się, że wiertarki nie są tylko dla chłopaków i nawet Franek tak potem powiedział.

- A wiesz, że u nas w domu wiertarka i młotek były tylko dla dziewczyn?

- Dziadek nie potrafił wbijać gwoździ? - zapytał Jasiek zdziwiony.

- Potrafił. Ale nie mógł. Bo był skrzypkiem i musiał bardzo uważać na dłonie, a szczególnie na palce. Grał koncerty w filharmonii, albo co chwilę jakieś zagraniczne tournée z orkiestrą, więc jak trzeba było coś wywiercić, czy przybić, to było zadanie dla mnie.

- A u nas zawsze wierci tata! - powiedział Jasiek - i ja mu pomagam, ale wiertła nigdy nie zakładałem. A Maja tak i dlatego nasz karmnik był najlepszy! Bo inne nie miały dachu, albo im odpadały, a naszemu nie!

- Czyli jednak przydały wam się te dziewczyny - zauważyła babcia Malwina.

- I to bardzo. Potem były jeszcze kalambury i musieliśmy pokazywać bez mówienia tytuły naszych ulubionych bajek.

- To pewnie Franek pokonał wszystkich? - zgadła babcia.

- Jasne - przyznał Jasiek - no bo on ma tatę aktora i jego tata czasami go uczy, jak udawać różne rzeczy. On nawet potrafi płakać, kiedy chce! - wykrzyknął Jasiek.

- Niemożliwe! - zupełnie poważnie zdziwiła się babcia.

- Naprawdę. Tylko, że u niego w domu już nikt się na to nie nabiera. Najwyżej opiekunki na samym początku, bo potem też już wiedzą, że Franek tak potrafi i wcale nie płacze naprawdę.

- Ale chyba Franek nie musiał udawać, że płacze, żebyście wygrali? - upewniła się babcia na wszelki wypadek.

- Nie. Na koniec były jeszcze sałatki do zrobienia z warzyw i owoców i ja wybrałem selera i rodzynki, żeby wyszła taka, jaką ty robisz czasami do kotletów. Ja obierałem, a Pola i Maja tarły seler na tarce.

- A Franek?

- Franek nie robił sałatki, bo mówił, że gotowanie to babskie sprawy. Ale wtedy znowu Pola mu powiedziała, że jest przemądrzały i w ogóle się nie zna, bo u niej w domu gotuje tylko tata, a mama czasami mu pomaga, bo tata Poli jest szefem w kuchni.

- Chyba szefem kuchni?

- Chyba tak. W hotelu.

- A sałatka się udała?

- Tak. I pani wtedy powiedziała, że chciała nam pokazać, że najważniejsza jest współpraca. I że każdy coś potrafi, a razem można zrobić różne rzeczy czasami szybciej, a czasami inaczej, ale tak samo dobrze, jak samemu, albo nawet lepiej. No i wtedy było ostatnie zadanie i wygraliśmy. Bo każda grupa musiała wymyślić jakieś swoje hasło. Takie specjalne. I pani najbardziej spodobało się moje!

- Czyli jakie?

- Że CHŁOPAK I DZIEWCZYNA TO ZGRANA DRUŻYNA! - wyrecytował Jasiek głośno i odważnie.

Babcia popatrzyła na Jaśka i uśmiechnęła się swoim najpiękniejszym uśmiechem.

- To jest chyba najfajniejsze hasło jakie ostatnio słyszałam! - powiedziała z podziwem.

- Pani też tak powiedziała! - ucieszył się Jasiek.

Bajka została nagrodzona w konkursie "Partnerstwo - równe szanse dla kobiet i mężczyzn - chłopak i dziewczyna to zgrana drużyna" zorganizowanym przez Instytut Spraw Publicznych.