1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

O przybyszach z kosmosu

- I jak minął weekend? - spytała Babcia Malwina nakładając Jaśkowi wielkiego i złotego jak słońce naleśnika. Każdego dnia po szkole Jasiek spędzał popołudnie u babci, skąd wieczorem odbierali go rodzice.
Babcia Malwina była najlepszą babcią, jaką można było sobie wymarzyć i w dodatku była pilotem! Poza tym robiła najpyszniejsze naleśniki z malinami, a dzisiaj właśnie był poniedziałek - dzień naleśników.

- Super - wymamrotał Jasiek z pełną buzią. - W sobotę byliśmy w kinie. I na basenie. A w niedzielę, wiesz co się okazało?

- Co?

- Że tata jest kosmitą!

- Kosmitą? - upewniła się ostrożnie babcia

- Hmm. Takim z Marsa. Mama tak powiedziała. Bo się pokłócili i słyszałem, jak mama mówiła, że tata jest z innej planety i że w ogóle jej nie rozumie, bo mówi w innym języku. I jeszcze powiedziała, że wszyscy faceci to kosmici z Marsa i że powinni tam wrócić.

Babcia Malwina uśmiechnęła się znad okularów. Odstawiła patelnię, dołożyła Jaśkowi ostatniego naleśnika i odwieszając na haczyk fartuch z Super Manem, zapytała - A ty jak myślisz? Skąd jesteś?

- Ja? - Jasiek trochę się zdziwił, że babcia go pyta o takie rzeczy - No... przecież z Warszawy.

- A nie przyleciałeś przypadkiem z Marsa? Jak tata?

- Nie. To był chyba taki żart? - zawahał się Jasiek.

- Trochę żart, a trochę prawda. To taka bajka, a w każdej bajce jest zawsze trochę prawdy. Opowiedzieć ci?

Jasiek uwielbiał słuchać wszystkiego, co opowiadała mu babcia. Oczywiście najbardziej opowieści o samolotach, ale inne też były śmieszne i ciekawe. Na przykład o tym, jak tata, kiedy był mały, schował się w szafie na strychu i zasnął i dziadek znalazł go dopiero w nocy, bo tata przestraszył się burzy i zaczął płakać. Albo o tym, jak stara Mufka, kiedy była jeszcze małym kotkiem, ukryła się w futerale do skrzypiec i przyleciała razem z dziadkiem z Ameryki. A najśmieszniejsza była chyba ta, jak dziadek zapomniał, że pojechał do Krakowa samochodem i wrócił z koncertu pociągiem. Jasiek słyszał te historie już wiele razy, ale zawsze były tak samo śmieszne. Tej o kosmitach babcia nigdy mu nie opowiadała, więc pomógł jej posprzątać po obiedzie i słuchał zaciekawiony.

- To będzie historia o tym, dlaczego czasami chłopakom i dziewczynom trudno się dogadać. Dawno, dawno temu - zaczęła babcia tak samo, jak zwykle zaczyna się każda bajka - nie było chłopaków i dziewczyn, tylko Marsjanie i Wenusjanki. Marsjanie mieszkali na Marsie, a Wenusjanki na Wenus i w ogóle nic o sobie nie wiedzieli. Aż pewnego dnia ich planety znalazły się w niebezpieczeństwie i trzeba było szybko znaleźć sobie nową planetę do zamieszkania. A najbliższą była właśnie Ziemia i kiedy wszystkim udało się bezpiecznie wylądować, okazało się, że oprócz Marsjan przyleciały też na Ziemię Wenusjanki. Ziemia była na szczęście duża, większa od Marsa i Wenus, więc dla wszystkich starczyło miejsca, tylko żeby się porozumieć, Wenusjanki i Marsjanie musieli nauczyć się wspólnego języka. Co było bardzo trudne, wymagało czasu i cierpliwości, bo jak jest się z różnych planet to różne rzeczy rozumie się, widzi i czuje inaczej i nie jest łatwo nagle mówić o nich w zupełnie nowym języku. Wenusjanki i Marsjanie zamieszkali na Ziemi i chociaż bardzo się od siebie różnili, udało im się ze sobą zaprzyjaźnić. Od tamtej pory minęło sporo czasu, a mimo to do dzisiaj potomkowie Wenusjanek czyli dziewczyny i potomkowie Marsjan, czyli chłopaki, mają czasami kłopoty z porozumiewaniem, bo zdarza im się jeszcze zapominać wspólnego języka, tak jak twoim rodzicom w sobotę. I co? Ładna bajka? - spytała babcia, stawiając na stole dwie szklanki z sokiem pomarańczowym.

- Fajna! - odparł Jasiek i dodał szybko - to trochę tak jak ja i Tito! Tito mieszka w Hiszpanii, bo jego tata jest Hiszpanem, ale mama Polką i Tito przyjeżdża na wakacje do swojej babci, która mieszka obok nas i wtedy się razem bawimy. On nie potrafi za dobrze mówić po polsku, ale uczymy się w szkole angielskiego, więc jakoś się dogadujemy, trochę po polsku, a trochę po angielsku.

- No widzisz. To dokładnie tak jak ty i Tito - zgodziła się babcia.

Na deser była szarlotka na ciepło, którą Jasiek uwielbiał chyba jeszcze bardziej niż naleśniki.

- Myślisz, że na Marsie też była taka szarlotka? - zapytał między jednym a drugim kęsem.

- Myślę, że nie było. I myślę, że dlatego Marsjanie i Wenusjanki tak bardzo się polubili. Bo wspólnie mogli poznać wiele nowych rzeczy, których nie mieli osobno na swoich planetach.

- Na przykład twoją szarlotkę?

- Na przykład - roześmiała się babcia Malwina dając Jaśkowi buziaka.

Bajka została nagrodzona w konkursie "Partnerstwo - równe szanse dla kobiet i mężczyzn - chłopak i dziewczyna to zgrana drużyna" zorganizowanym przez Instytut Spraw Publicznych.