1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Długo i szczęśliwie

I żyli długo i szczęśliwie - powiedział Pan Kuleczka i odłożył książkę. - To już koniec.
- Jak to koniec?! - zawołała kaczka Katastrofa - To powinien być początek! Albo przynajmniej środek!

Pies Pypeć pokręcił głową:

- To jest koniec - powiedział. - Przecież wiesz. Prawie wszystkie bajki się tak kończą.

Mucha Bzyk-Bzyk zabzyczała potwierdzająco, ale Katastrofa wcale nie dała się przekonać.

- Żyli długo, tak? - zapytała. I nie czekając na odpowiedź, zawołała: - No to przecież musiało im się przydarzyć mnóstwo ciekawych rzeczy! No to te rzeczy powinny być opisane. No to powinniśmy móc o nich przeczytać. A jak ktoś nie umie czytać, to posłuchać!

I na chwilę zamilkła, bo aż się trochę z tego wszystkiego zmęczyła. Siedzieli na kocu, a wszędzie wokół było najprawdziwsze lato - z zapachem ziół i niebem tak jasnym, że aż prawie białym. Słychać było bzyczenie Bzyk-Bzyk i szum wiatru w trawie. Gdzieś w górze coś śpiewało. Najprawdopodobniej ptaszek.

- Może powinienem był wziąć wam inną książkę do poczytania - powiedział Pan Kuleczka, ocierając pot z czoła.

- Co za różnica! - zawołała Katastrofa - Pypeć ma rację! Prawie wszystkie bajki się tak kończą.

- Bzyk-bzyk - potwierdziła Bzyk-Bzyk.

Pypeć w zamyśleniu podrapał się za uchem.

- Ale to przecież dobrze, że się tak kończą - powiedział. - Zobacz, przecież słyszałaś: żyli długo i szczęśliwie. Każdy by tak chciał, prawda?

I sam pierwszy pokiwał głową. Pan Kuleczka dołączył się do kiwania. Bzyk-Bzyk, zamiast kiwać, bzyczała potakująco. Tylko Katastrofa ani nie kiwała, ani nawet nie bzyczała. Wszyscy - Pan Kuleczka, Pypeć i Bzyk-Bzyk - spojrzeli na nią badawczo. Katastrofa westchnęła, aż z białej kulki dmuchawca, którą miała przed dziobkiem, oderwały się małe parasolki i uleciały w nieznane.

- No, bo... - zaczęła dość niepewnie i urwała.

Pan Kuleczka wziął ją na kolana i poczochrał zachęcająco po głowie. Katastrofa nie broniła się, co świadczyło o tym, że sprawa jest poważna.

- No, bo - spróbowała jeszcze raz i tym razem jej się udało - no, bo skoro nic dalej nie ma, to może żyli długo i szczęśliwie, ale było im tak strasznie nudno, że nawet nie ma o czym pisać?!

I wpatrzyła się ponuro przed siebie w zieloną łąkę pełną żółtych i niebieskich kwiatów, nad którymi jak gdyby nigdy nic tańczyło i bzyczało mnóstwo krewnych i znajomych Bzyk-Bzyk.

Sama Bzyk-Bzyk usiadła Pypciowi na uchu. Pan Kuleczka na wszelki wypadek przytulił ich wszystkich. Chwilę pomyślał, a potem zapytał:

- Katastrofciu, a lubisz, jak pieczemy ciasto, czytamy książkę, gramy w piłkę, zjeżdżamy na sankach?

- Albo leżymy na kocu na łące? - dodał jeszcze Pypeć, który chyba się domyślał, co będzie dalej.

Katastrofa uniosła dziobek:

- No pewnie - powiedziała. - Co za pytanie!

- I nie jest nudno, co? - upewnił się jeszcze Pypeć.

- No coś ty - wzruszyła ramionami Katastrofa. - Pewnie, że nie!

- I moglibyśmy to wszystko robić długo, długo... - powiedział Pan Kuleczka.

Wszyscy ochoczo pokiwali głowami, a niektórzy zabzyczeli.

- Ale pewnie nikomu nie chciałoby się o tym pisać ani czytać - powiedziała powoli Katastrofa.

- No właśnie - potwierdził Pypeć. - I pewnie tak samo jest z tymi bajkami. Każdy ma swoje własne "długo i szczęśliwie".

A potem się bawili aż do samego wieczora - długo i szczęśliwie.