1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Wiosna

Wiosna, wiosna, wiosna ach, to ty - podśpiewywał Pan Kuleczka, krojąc cebulkę na drobne prawie przezroczyste kawałeczki.
E, tam, wiosna - zajęczała kaczka Katastrofa. - Szaro, ponuro, aż płakać się chce.

Pan Kuleczka spojrzał na nią znad deski:

Płakać? To na pewno od cebuli - powiedział. - Zaraz ją wrzucę na patelnię i wszystko będzie dobrze.

Nie będzie - powiedziała Katastrofa. - Będzie niedobrze.

Nie! - poparła ją niespodziewanie mucha Bzyk-Bzyk, która trzymała się z daleka od cebuli. Właściwie nie wiadomo dlaczego, bo czy widział ktoś kiedyś zapłakaną muchę?

Katastrofa ma rację - odezwał się jeszcze bardziej niespodziewanie pies Pypeć. - Wiosny w ogóle nie widać.

Wystarczy spojrzeć za okno - mówiła dalej Katastrofa. - Nic, tylko chmury i chmury. I nawet nie na wszystkich drzewach są liście. A kwiatów to w ogóle nie ma.

Pan Kuleczka w zamyśleniu postukał nożem w deskę.

Hm - powiedział w końcu tajemniczo - to może wiośnie trzeba pomóc?

Pomóc? - zdziwił się Pypeć - Jak można pomóc wiośnie?

Przypomniałem sobie właśnie, że mam w szafie pewne pudło - powiedział Pan Kuleczka. Zajrzyjcie do niego. Może wam coś przyjdzie do głowy.

Katastrofa zaraz wybiegła z kuchni. Pypeć z Bzyk-Bzyk za nią. Pudło znaleźli bardzo szybko, a kiedy je otworzyli, na chwilę zamilkli.

Rety! - powiedziała Katastrofa z zachwytem.

Ojej! - powiedział Pypeć.

Bzyk-bzyk - zabzyczała Bzyk-Bzyk.

Pudło pełne było barwnych strojów, wielkich papierowych kwiatów, a na samym wierzchu leżała... magiczna pałeczka.

Wiem! - zawołała Katastrofa - To proste! Wyczarujemy wiosnę!

I natychmiast przebrała się za Wiosenną Czarodziejkę w kwiecistej koronie.

- Niech będzie wiosna, niech będzie ciepło i niech wszystko kwitnie za jednym zamachem! - zawołała Wiosenna Czarodziejka i machnęła magiczną pałeczką. Szkoda jej było czasu na pojedyncze zaklęcia.

Potem razem z Pypciem zaczarowali Bzyk-Bzyk w Małą Wiosenną Muchę. Bardziej za pomocą wyciętych z krepiny zielonych skrzydełek niż czarodziejskiej różdżki. Trochę potrwało, zanim udało im się ją przebrać, bo Bzyk-Bzyk ciągle przelatywała z miejsca na miejsce.

Ufff - powiedział w końcu trochę spocony Pypeć. - Nie wiem, jak będzie z tą wiosną, ale ciepło to już jest.

Katastrofa pokiwała głową.

Teraz czas na ciebie - stwierdziła trochę zadyszana. - Zakwitniesz, Wiosenny Kwiatku!

I zanim Pypeć zdążył zapytać, co właściwie Katastrofa ma na myśli, na jego nosie wylądował wielki kolorowy kwiat. Pypeć usiłował coś powiedzieć, ale okazało się, że z kwiatem na nosie nie jest to możliwe.

- Cudownie! - zachwyciła się Katastrofa - Wołamy Pana Kuleczkę.

Pan Kuleczka przyszedł do nich, spojrzał na wszystkich, uśmiechnął się i powiedział:

No, nawet nie trzeba wyglądać przez okno. Od razu widać, że wiosna już przyszła.

I zaprosił ich na wiosenną zupę.

Przy stole usiedli wszyscy: Pan Kuleczka, Wiosenna Czarodziejka i Mała Wiosenna Mucha. Tylko Wiosennego Kwiatka musiał na chwilę zastąpić Pypeć. Okazało się, że Kwiatkowi płatki zasłaniają buzię i nie mógłby jeść zupy!