1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Cytryna

Bziiiiie! - wydusił z siebie pies Pypeć.
Huraaaa! - zawołała kaczka Katastrofa. Punkt dla mnie! Remis!!!

I zamachała radośnie skrzydełkami. Grali w cytrynę. Nauczył ich rano Pan Kuleczka. Gra była prosta. Pan Kuleczka umył cytrynę, obrał i ostrym nożem pokroił w plasterki. Potem usiedli przy stole. Mucha Bzyk-Bzyk też chciała grać, ale okazało się, że nie może, bo jest za mała, a cytryna - za duża. Tak powiedział Pan Kuleczka. Bzyk-Bzyk trochę się obraziła. Odleciała w kąt pokoju i stamtąd bzyczała gniewnie.

Gra jest prosta - zaczął wyjaśniać Pan Kuleczka. Wyjął z szafki dwa talerzyki. Niebieski postawił przed Pypciem, a żółty przed Katastrofą. - Najpierw...

Ja chcę taki talerz jak Pypeć! - przerwała Katastrofa.

Pypeć po krótkim namyśle zamienił się z Katastrofą na talerze.

A więc, jak mówiłem - powiedział Pan Kuleczka - gra jest prosta...

Ja chcę taki talerz jak Pypeć! - przerwała Katastrofa.

Pypeć znów zaczął się namyślać, ale zanim skończył, Pan Kuleczka zabrał żółty i niebieski talerzyk, wyjął z szafki dwa białe i postawił je przed Katastrofą i Pypciem. Na talerzykach położył plasterki cytryny.

Po równo! - powiedziała Katastrofa, przypatrując się uważnie talerzykom i plasterkom.

A teraz... - kolejny raz zaczął Pan Kuleczka.

Wiem! - stwierdził Pypeć - Gra jest bardzo prosta.

Właśnie - pokiwał głową Pan Kuleczka i czym prędzej dodał: - Każde z was bierze po plasterku cytryny. Na trzy, cztery wkładacie go do buzi i jecie. Nie wolno od razu połykać. Kto dłużej wytrzyma bez wykrzywiania się, dostaje punkt.

Świetnie! - zawołała Katastrofa. - To bardzo prosta gra! Zaraz wygram! Zaczynamy, Pypeć.

I zaczęli. Ale okazało się, że nawet w prostą grę wcale nie jest prosto wygrać. Cytryna była chyba najbardziej cytrynową, a nawet cytrynowatą cytryną, jaką sobie można wyobrazić. Wykrzywiała buzie błyskawicznie i czasami trudno było powiedzieć, komu szybciej. Co ciekawe, cytryna działała wykrzywiająco na odległość! Bo nawet Pan Kuleczka, który wcale nie grał, tylko sędziował, też się wykrzywiał!

Remis - potwierdził teraz Pan Kuleczka i spojrzał na talerzyki, na których każdemu zostało po jednym plasterku. - Decydujące starcie! Trzy, czte...

Przepraszam - przerwał niespodziewanie Pypeć - a czy nie można by wprowadzić pewnej drobnej zmiany?

I zaszeptał Panu Kuleczce coś do ucha. Katastrofa chciała się obrazić, ale jeszcze bardziej chciała skończyć grę i wygrać. Więc nic nie powiedziała.

Dobrze! - ogłosił Pan Kuleczka - Decydujące starcie ze zmianami. Zawodnicy zamykają oczy i otwierają je dopiero z cytryną w buzi. Uwaga - zamykamy!

Katastrofę strasznie korciło, żeby otworzyć, ale wiedziała, że i tak wygra, więc jakoś wytrzymała. Usłyszała "trzy, cztery!", włożyła plasterek do buzi i...

Mniam, mniam! - powiedziała. I otworzyła oczy.

Pypeć też mlaskał, ale nie wykrzywiał się, tylko uśmiechał. Uśmiechał się także Pan Kuleczka.

Ogłaszam remis! - powiedział. - Choć to już właściwie nowa gra - "cytryna z cukrem". Wymyślił ją Pypeć.

Podoba ci się? - Pypeć spojrzał na Katastrofę.

Tak - powiedziała Katastrofa. - tylko jest trochę za prosta. Wolę tę starą, bardziej krzywą! Bo wszyscy robili takie świetne miny!

I wykrzywiła się do nich straszliwie - zupełnie bez cytryny!