1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czarno-biało

Kra, kraaaa! - wołała kaczka Katastrofa, biegnąc z rozpostartymi skrzydełkami.
Kilka wron podskoczyło i leniwie przefrunęło o kilka metrów dalej.

Dlaczego je straszysz? - zapytał Pan Kuleczka.

Katastrofa też podskoczyła parę razy, ale nie udało jej się przefrunąć ani kawałka. Przestała skakać i odpowiedziała:

Chciałam sprawdzić, czy są prawdziwe! Bo tylko tak siedziały i siedziały, i nic.

Katastrofa na pewno była prawdziwa. Ledwo przestała mówić, znów zaczęła skakać i pobiegła sprawdzić, co jest trochę dalej.

Pies Pypeć też był prawdziwy. Człapał sobie trochę z tyłu i zastanawiał się, gdzie się zimą podziewają kolory. Bo zostaje właściwie tylko biały i czarny. Nie licząc oczywiście ubranek, samochodów i takich tam rzeczy. Aha, no i jak nie ma chmur, to niebo jest naprawdę bardzo niebieskie. Całe szczęście.

Mucha Bzyk-Bzyk też była czarna i też była prawdziwa. Choć nie dało się tego zobaczyć na własne oczy, bo siedziała schowana w kieszeni Pana Kuleczki. Jak zwykle zimą na spacerze - w pudełku od zapałek, miękko wyłożonym białą watą.

Szli dróżką przez pole. Pole było białe, wrony czarne, a dróżka trochę czarna, ale bardziej biała. Poza tym nie było właściwie nic, tylko za polem rósł las. Z daleka wydawał się czarny.

Ciekawe - powiedziała Katastrofa w biegu - gdzie są te wszystkie bociany, które tu były latem.

Jak to gdzie - uniósł głowę Pypeć. - Przecież wiadomo, że w ciepłych krajach.

Pan Kuleczka pokiwał głową i poprawił kapelusz. Trochę szczypało go w uszy.

No tak - powiedziała Katastrofa, biegnąc w drugą stronę. - Ale dlaczego one odleciały, a wrony zostały?

Chwilę szli w milczeniu, aż w końcu Pypeć niepewnie zapytał:

Może dlatego, że bociany by tu nie pasowały? Wszystko jest czarno-białe, a one mają czerwone dzioby. Pamiętam.

A ja myślę, że bociany odleciały, bo im się chciało - powiedziała Katastrofa. - Są pracowite. A wrony zostały, bo są leniwe. W ogóle nie chce im się skrzydłami machać. Sami zobaczcie!

I znów krzyknęła:

- Kraaa!

Kilka wron odleciało nieco dalej od dróżki, ale zaraz znów przysiadło na białym polu.

Pan Kuleczka pokręcił głową i powiedział:

No, nie wszystko jest takie czarno-białe, jak się wydaje.

Pypeć nieco zdziwiony rozejrzał się wokół. Nic się nie zmieniło. Świat wyglądał tak samo jak przed chwilą.

A może wrony zostały, bo lubią to pole? - mówił dalej Pan Kuleczka - Nawet zimą. I pamiętają, jakie było wiosną i latem...

Ja też pamiętam - przypomniał sobie nagle Pypeć. - Kolorowe! Najpierw jasnozielone, potem ciemnozielone, a potem aż żółte!

Katastrofa wzruszyła ramionami.

Phi, no to co, że było? - zapytała.

A ja wiem - ucieszył się nagle Pypeć. - Jak było, to znaczy, że znowu może być. Wystarczy tylko poczekać.

Katastrofa zatrzymała się na chwilę, przyjrzała się uważnie Pypciowi, a potem wronom i powiedziała:

Czekać, czekać! Trzeba coś robić, robić, robić! - i znów pobiegła przed siebie, machając ze wszystkich sił skrzydełkami.

Może miała nadzieję, że od tego machania śnieg szybciej stopnieje i przyjdzie wiosna?

A Pypeć wpatrywał się w czarne wrony na białym polu i całkiem niespodziewanie zaczęło mu się wydawać, że wrony są trochę granatowe, a śnieg trochę niebieski. Czyżby Pan Kuleczka miał rację i to wszystko nie było jednak takie zupełnie czarno-białe?