1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Góra i dół

Nie! To niesprawiedliwe! - zawołała kaczka Katastrofa - Dlaczego można zjeżdżać tylko z góry na dół, a pod górę trzeba podchodzić?
No, nie zawsze - zauważył pies Pypeć. - Na przykład windą można wjeżdżać w górę, a potem zjeżdżać w dół. A potem znów wjeżdżać - dodał.

Windą, windą! - rozzłościła się Katastrofa - A widzisz tu jakąś windę?

Byli w parku. Z tego, co Pypeć pamiętał, mijali po drodze piaskownicę i drabinki, aż doszli do tej zjeżdżalni. Windy raczej nie mijali. Rozejrzał się na wszelki wypadek, choć bez specjalnej nadziei.

Nie - odpowiedział - nie widzę.

Katastrofa wzruszyła ramionami, pobiegła w stronę schodków i błyskawicznie wspięła się na samą górę, a po chwili ziuuu! - kolejny raz zjechała ze zjeżdżalni, prosto w ramiona Pana Kuleczki.

To niesprawiedliwie! - zawołała i znów wbiegła na schodki.

Pypeć już wcześniej zjechał parę razy, ale Katastrofa ciągle go wyprzedzała i poganiała, więc postanowił się rozejrzeć tu i tam.

Sporo drzew było jeszcze zielonych, ale na niektórych liście pożółkły, poczerwieniały, zbrązowiały. Wyglądały ślicznie - jakby ktoś je pomalował, a może zapalił? Czasem sfruwały z gałęzi i kręcąc się, opadały na chodnik i trawę. Najbardziej podobały mu się te, które miały wielobarwne łaty.

Juhuu! - wołała ze zjeżdżalni Katastrofa - Jestem windą jednokierunkową. Z góry na dół. Poproszę na parter! Ziuuu! - i zjeżdżała do Pana Kuleczki.

Pypeć przyglądał się kolejnemu opadającemu liściowi.

Liście też są taką windą jednokierunkową - pomyślał. - Ciekawe, co by było, gdyby mogły też wjeżdżać w drugą stronę i wracać na gałęzie...

Poczłapał trochę dalej i podniósł błyszczący kasztan.

Nie! - pokręcił głową, człapiąc krok za krokiem - To nie byłoby dobrze. Bo przecież wiosną wyrastają nowe liście, a jesienią kasztany, a za rok jeszcze następne, i jeszcze, i wtedy wszystkim im razem zrobiłoby się okropnie ciasno...

Ziuuu! - wołała Katastrofa z oddali.

Pypeć uniósł głowę. W samą porę, bo za chwilę nabiłby sobie guza. Tuż przed nim stała duża zielona huśtawka. Pypeć się rozpromienił.

Chodźcie, chodźcie - zawołał - mam tu windę!

Katastrofa i Bzyk-Bzyk zaraz były przy nim, a po chwili pojawił się nieco zasapany Pan Kuleczka.

To winda dwukierunkowa - wyjaśnił im Pypeć. - Jeździ w górę i w dół.

Hura! - zawołała Katastrofa.

Pypeć wszedł na huśtawkę, obok niego wskoczyła Katastrofa, a na niej usiadła Bzyk-Bzyk. Pan Kuleczka usiadł z drugiej strony. I wtedy się okazało, że huśtawka też jest jednak jednokierunkowa: Pan Kuleczka pojechał w dół, a cała reszta - w górę. I tak już zostało.

To niesprawiedliwe! - powiedziała z góry Katastrofa - Dlaczego można tylko wjeżdżać w górę, a na dół trzeba będzie... schodzić?

I spojrzała trochę przestraszona na daleką ziemię.

Wiecie, co? - powiedział Pypeć - No to przecież wystarczy połączyć huśtawkę ze zjeżdżalnią i już się ma dwukierunkową windę. W górę - na huśtawce, a w dół - ze zjeżdżalni!

Katastrofa popatrzyła na niego z podziwem i zapytała:

Ciekawe, dlaczego nikt wcześniej tego nie wymyślił?

No, jak to dlaczego? - powiedział Pypeć - Przecież nikt oprócz nas nie miał najważniejszego - i pokazał w dół.

Pana Kuleczki! - zawołała Katastrofa.