1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Winda

Które to piętro? - zapytał pies Pypeć. Siódme - odpowiedział nieco zasapany Pan Kuleczka zza kwiatów. - Ale nie martw się - dodał - pojedziemy windą.
Pypeć dopiero teraz zaczął się martwić. W zasadzie lubił różne wynalazki, ale nie wszystkie.

Hura! - zawołała kaczka Katastrofa - Czemu pan od razu nie powiedział? Windą! Szkoda, że u nas w domu nie ma windy. Jeździłabym nią cały czas. W górę i w dół, w górę i w dół! Fantastycznie! To prawie tak, jakby się latało.

Bzyk-bzyk - potwierdziła mucha Bzyk-Bzyk, która najlepiej znała się na lataniu.

Szli z wizytą. Właściwie to najpierw szli, potem jechali autobusem, potem znowu szli, no a teraz stali i czekali na windę...

A nie lepiej byłoby pójść schodami? - zapytał Pypeć.

Schodami? - zdziwiła się Katastrofa - Schodami to sobie możemy chodzić wszędzie. To znaczy wszędzie, gdzie są schody! A windą nie! Jedziemy windą!

Bzyk-bzyk - potwierdziła stanowczo Bzyk-Bzyk.

No, wiesz - zaczął tłumaczyć Pypciowi Pan Kuleczka - to jest wysoko. Nogi by was bolały.

Właśnie! - zawołała Katastrofa - Bardzo by mnie bolały. Właściwie to już mnie bolą. Oj, oj. I Bzyk-Bzyk też!

Bzyk-Bzyk zabzyczała smętnie, choć Pypeć wiedział, że nogi nie mogą jej boleć. Co najwyżej skrzydełka, bo bez przerwy nimi machała.

No tak - próbował jeszcze walczyć Pypeć - ale słyszeliście kiedyś, żeby schody się zepsuły?

Nie - zdziwiła się Katastrofa.

A windy tak! - powiedział triumfująco Pypeć. - Ta też na pewno się zepsuła, bo w ogóle nie przyje...

Przerwał, bo za metalowymi drzwiami zjechała najpierw gruba lina, a potem mały oświetlony pokoik. Wszyscy do niego weszli, a Pan Kuleczka zamknął drzwi.

Jedziemy, jedziemy! - zawołała Katastrofa.

Coś ty, przecież stoimy - zauważył smętnie Pypeć. - Na pewno się zepsuła. Mówiłem. Idziemy schodami.

Winda działa - wytłumaczył Pan Kuleczka. - Tylko trzeba jej powiedzieć, na które piętro ma jechać.

Na siódme, windo, na siódme! - podskoczyła natychmiast Katastrofa - Jaka mądra winda! Widzisz, Pypeć, rusza się, jedziemy!

To ty się ruszasz - wymruczał Pypeć. - Winda stoi. Zepsuła się. Mówiłem.

Działa - powtórzył Pan Kuleczka - tylko żeby zrozumiała, gdzie ma jechać, trzeba nacisnąć ten biały guziczek.

Zrobiło się zamieszanie, bo Katastrofa i Bzyk-Bzyk bardzo chciały nacisnąć guziczek, ale Bzyk-Bzyk nie miała tyle siły, a Katastrofa nie mogła, bo trzymała prezent. Więc Pan Kuleczka podniósł Pypcia. Pypeć był dumny, bo w dodatku pamiętał, jak wygląda "siedem" i wiedział, który guzik nacisnąć.

Winda drgnęła i ruszyła w górę.

Hura! - zawołała Katastrofa.

Bzyk-Bzyk - zabzyczała Bzyk-Bzyk.

Nawet Pypeć zamachał ogonkiem. A winda... stanęła.

Oj, oj! - powiedziała Katastrofa.

Zepsuła się. Mówiłem, żeby się jeszcze nie cieszyć - powiedział Pypeć, choć nic podobnego nie mówił.

Chyba wiem, co się stało - stwierdził spokojnie Pan Kuleczka i docisnął drzwi.

Winda ruszyła.

Machnąłeś ogonkiem tak, że drzwi się uchyliły - wyjaśnił Pan Kuleczka. - A wtedy winda staje.

Aha - zamyślił się Pypeć. - To jednak miałem rację. Z windami trzeba ostrożnie. Nawet jak się już jedzie, lepiej się za bardzo nie cieszyć.

A gdy winda zatrzymała się wreszcie na siódmym piętrze, dodał:

No, chyba że się nie ma ogonka!