1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Układanka

Właściwie to nie ma sensu - powiedziała kaczka Katastrofa.
Pies Pypeć się nie zdziwił. Słyszał to już dzisiaj chyba ze sto razy.

Nie widzisz gdzieś kawałka z fioletowym kwiatkiem? - zapytał, rozglądając się wokół.

Widzę miliony kawałków, więc może na którymś jest fioletowy kwiatek - powiedziała Katastrofa. Tyle to Pypeć sam wiedział.

Układali układankę. Na razie to była jeszcze rozkładanka, a może nawet rozrzucanka, bo kawałki leżały na całym kuchennym stole. Ale Pypeć miał nadzieję, że powoli, powoli, z tych małych kolorowych kawałeczków uda im się ułożyć obrazek. Taki jak na pudełku - dom z ogrodem pełnym kwiatów. Tak powiedział Pan Kuleczka.

Katastrofa wcale nie była tego pewna.

To nie ma sensu - powiedziała. - Przecież tych kawałków jest za dużo!

Rzeczywiście, kolorowe kartoniki zajmowały cały wielki stół, a obrazek miał być taki jak ten na pudełku. Tak powiedział Pan Kuleczka.

O, mam niebieski kwiatek - ucieszył się Pypeć i dołożył znaleziony jakimś cudem kawałek.

To nie ma sensu - powiedziała Katastrofa. - Przecież ten obrazek już jest cały - o, tu, na pudełku. To po co go jeszcze raz układać? I po co go ktoś pokroił na takie powykręcane ogryzki?

Żeby było ciekawiej - zamruczał wpatrzony w stół Pypeć.

Ciekawiej?! - zawołała Katastrofa - To ja już wolę, żeby było nudniej! Przez to "ciekawiej" cały dzień w ogóle nie da się z tobą bawić!

Taak? - zdziwił się Pypeć i dodał zamyślony - Tu mi brakuje jednej części nieba. Niebieskiej... A nigdzie jej nie widzę...

Katastrofa podała mu kawałek.

To wstaw zieloną - poradziła.

Pypeć dopiero teraz zdziwił się na dobre.

Po pierwsze, tak nie można, a po drugie, ta zielona tu nie pasuje - wytłumaczył. - Każda część ma swoje miejsce.

Bo tak powiedział Pan Kuleczka? - wykrzywiła się strasznie Katastrofa.

No, tak - potwierdził Pypeć. - Tak powiedział, bo tak jest.

Eee tam - Katastrofa nie wyglądała na przekonaną. - Zobacz, na pewno się uda!

I spróbowała wcisnąć zielony kawałek tam, gdzie było niebo. Kawałek nie dawał się wcisnąć.

O! - zawołał Pypeć, zanim Katastrofa zdążyła się rozzłościć. - On pasuje tutaj, do trawnika!

To ja go znalazłam! Ja go włożę! - zawołała natychmiast Katastrofa.

Zielony kawałek rzeczywiście pasował.

Ojej - zdziwiła się Katastrofa - z powykręcanego ogryzka zmienił się nagle w kawałek trawnika!

Mhmm - pokiwał głową Pypeć i włożył następną część. - Bo jest na swoim miejscu.

O, widać coraz więcej! - zdziwiła się trochę Katastrofa.

Teraz zobaczyła kawałek drzewa i od razu położyła go gdzie trzeba. Jej kawałek przytulił się do innych kawałków, jakby tylko na to czekał...

Dalej poszło im całkiem szybko. Dom z ogrodem ułożył się prawie sam. Pan Kuleczka, którego zawołali, długo się nim zachwycał, a Bzyk-Bzyk latała i siadała to tu, to tam, jak to ona.

A gdy Katastrofa już zasypiała, wyszeptała do swojej myszy Wiszy:

Wiesz, Wiszo, nasz dom też jest jak układanka. Bo wszystko ma swoje miejsce. I wszystko do siebie pasuje.

I mocno ją przytuliła.