1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Orzechy

Słyszałem, że są podobno niedobre na pamięć - powiedział pies Pypeć. - I masło też.
Siedzieli z kaczką Katastrofą przy stole w kuchni i łupali orzechy. Mucha Bzyk-Bzyk udawała, że jest Panem Maluśkiewiczem i pływała po stole w łódce z orzechowej łupinki. Nie bała się fal, bo po pierwsze, ich nie było, a po drugie, gdyby jednak się pojawiły, zawsze mogła odlecieć.

E tam - powiedziała Katastrofa na wszelki wypadek, bo sama nie wiedziała, co o tym myśleć.

Pypeć włożył kolejny orzech do dziadka. Katastrofa nacisnęła. Skorupka pękła i Pypeć wyjął z niej pofałdowany żółty orzech.

O, zobacz - powiedział niezrażony Pypeć - jest żółty jak piasek na plaży. Pamiętasz, jak byliśmy latem nad morzem, ja zrobiłem tunel, a ty tam wpadłaś?

Pamiętam - odpowiedziała niechętnie Katastrofa. Nie była zbyt dumna z tej przygody. - A pamiętasz, jaka była raz zimna woda? Wszyscy tak mówili! I nikt się nie kąpał, tylko ja - zadarła dziobek do góry.

Pypeć nic na to nie powiedział, chociaż z tego, co on pamiętał, Katastrofa zanurzyła wtedy tylko jedną łapę. I zaraz uciekła.

Bzyk-Bzyk znudziło się pływanie. Wyleciała z łupinki i usiadła na kupce orzechów.

Hi, hi, hi - zaśmiała się na ten widok Katastrofa. - A pamiętasz, jak poszliśmy z Panem Kuleczką na lody i każdy dostał po dwie kulki?

Aha - uśmiechnął się Pypeć. - A jak już zjedliśmy, to Pan Kuleczka powiedział, żebyśmy trochę sobie posiedzieli na ławce, bo on jeszcze coś musi załatwić.

A myśmy się bawili w detektywów i poszliśmy za nim - dopowiedziała Katastrofa. - I się okazało, że Pan Kuleczka poszedł jeszcze raz na lody! A jak wyszedł, miał rożek i chyba dziewięć kulek lodów. Orzechowych!

Nie, chyba tylko cztery - próbował sobie przypomnieć Pypeć. I dodał - Ale zawstydził się, jakby to było dziewięć.

I znowu kupił nam lody - ucieszyła się Katastrofa. - Świetnie było!

Pypeć znów spojrzał na okrągłe orzechy, po których chodziła Bzyk-Bzyk.

A pamiętasz, jak nauczyłaś mnie pleść wianki?

Aha! - Katastrofa aż podskoczyła - I Bzyk-Bzyk też chciała mieć taki wianek jak ja i ty, ale nigdzie nie mogliśmy znaleźć takich malutkich kwiatuszków.

Bzyk-Bzyk podleciała i usiadła Katastrofie na głowie.

I w końcu zamiast Bzyk-Bzyk w wianku była Bzyk-Bzyk na wianku - przypomniał sobie Pypeć. - Cały czas siedziała na kwiatku na moim czole.

Bzyk-bzyk - potwierdziła radośnie Bzyk-Bzyk.

A pamiętasz... - zaczęła znów Katastrofa, gdy do kuchni wszedł Pan Kuleczka.

Hmm - powiedział trochę zdziwiony - coś nie za dużo tych orzechów.

Rzeczywiście, Katastrofa z Pypciem tak się zagadali, że zupełnie zapomnieli o łupaniu.

Ale tyle nam się przypomniało! - zawołała Katastrofa.

Dzięki orzechom - dodał Pypeć.

Tak jakbyśmy znów byli na wakacjach! - dokończyła Katastrofa.

Pan Kuleczka spojrzał na szarobury dzień za oknem i uśmiechnął się.

To świetnie - powiedział. - Łupanie może poczekać. A jak chcecie sobie poprzypominać wakacje, to mam coś jeszcze lepszego od orzechów. Chodźcie.

I wyszedł z kuchni. Katastrofa z Pypciem popędzili za nim do pokoju. Pan Kuleczka sięgnął do szafy i wyciągnął pudełko, a z pudełka...

Zdjęcia! - zawołali równocześnie Pypeć i Katastrofa. Bzyk-Bzyk tylko zabzyczała.

Nie zdążyłem ich powkładać do albumu - zaczął Pan Kuleczka, ale przerwał, bo wszyscy rzucili się do oglądania zdjęć.

I oglądali aż do kolacji. Jedne przypominały im bardzo dużo, a inne - nie bardzo. Na przykład to, na którym widać było wielkie oczy Katastrofy. Dopiero po dłuższym czasie Pan Kuleczka przypomniał sobie, że zrobił je w czasie zabawy w chowanego - jak Katastrofa zajrzała do szafy i go znalazła!

A nie mówiłem, że to lepsza przypominajka niż orzechy - powiedział Pan Kuleczka, gdy już składali zdjęcia z powrotem do pudełka.

Może i lepsza - zgodził się z namysłem Pypeć. - Ale teraz i tak nikt mnie nie przekona, że orzechy są niedobre na pamięć.