1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Gwiazdy

Było późno. Zazwyczaj o tej porze wszyscy już spali. Było cicho, ale nie całkiem. Z trawy dochodziło koncertowanie świerszczy, a z krzewów od czasu do czasu odzywał się jakiś ptak, który najwyraźniej wolał śpiewać nocą. Może w dzień się wstydził? Całkiem niesłusznie, bo wychodziło mu to bardzo ładnie.
Było ciemno, ale też nie całkiem. Pypeć widział obok siebie Pana Kuleczkę i Katastrofę, a nawet Bzyk-Bzyk. Bzyk-Bzyk spała na ramieniu Pana Kuleczki. Katastrofa ziewała. A Pan Kuleczka patrzył w niebo.

Zobaczcie - powiedział Pan Kuleczka - to Wielka Niedźwiedzica. A to Wielki Wóz.

E tam - zaziewała naburmuszona Katastrofa. - Nie ma żadnych niedźwiedzi ani wozów. To zwykłe gwiazdy.

Była zła, bo Pan Kuleczka powiedział, że dziś zaprosi ich na przedstawienie, a tymczasem przyszli tutaj.

Gwiazdy nigdy nie są zwykłe - nie zgodził się Pypeć. - Ale dlaczego tam wszystko jest wielkie - niedźwiedzice i wozy?

Nie wiem - uśmiechnął się Pan Kuleczka. - Ale jest też Mała Niedźwiedzica i Mały Wóz. O, tu.

Katastrofa naburmuszyła się jeszcze bardziej.

Ludzie są dziwni - powiedziała. - Patrzą na białe kropki na niebie i mówią, że to niedźwiedzie, albo wozy. W dodatku wielkie albo małe! Gwiazdy to gwiazdy, i już.

I ziewnęła tak, że mogłaby chyba połknąć księżyc, który właśnie wychylił rogi zza drzewa.

Ale zobacz - próbował przekonać ją Pypeć - przecież Wielki Wóz widać wyraźnie. Tu ma koła, a tu złamany dyszel, a tu...

Ooo... - zaczęła znów ziewać Katastrofa, ale nagle zakończyła: - ...ojej!

A Pypeć razem z nią.

Ojej, ojej! - wołał - Coś odpadło z Wielkiego Wozu! Może koło, a może dyszel! Widziałem!

Ja też widziałam - wtórowała mu Katastrofa. - Musimy coś zrobić!

Nieee - cicho zaprzeczyła przebudzona Bzyk-Bzyk i zaraz znów zapadła w sen.

Spadło gdzieś tam, za lasem - pokazywał zdenerwowany Pypeć.

Pan Kuleczka przyglądał im się, ale nie wydawał się bardzo przejęty.

Na pewno zaraz pan powie, że na niebie jest też Wielki Warsztat, co? - rozzłościła się Katastrofa. - Ale jak się widzi wypadek, to trzeba szybko pomóc, prawda?!

Oczywiście - przyznał Pan Kuleczka. - Ale to nie był wypadek. Spójrzcie na Wielki Wóz. Przecież ma wszystkie koła i dyszel.

Katastrofa i tak nie wiedziała, jak Wielki Wóz wyglądał poprzednio, ale Pypeć przyjrzał mu się uważnie i zdziwiony potwierdził:

Rzeczywiście! To co to w takim razie było?

Spadająca gwiazda - wyjaśnił Pan Kuleczka. - Gwiazdy czasem spadają.

Ojej - zmartwił się Pypeć - to musi być bardzo niebezpieczne.

Spadł kiedyś z drabinki i okropnie się potłukł.

Niebezpieczne? - zastanowił się głośno Pan Kuleczka - Nie dla gwiazd...

Widziałam! - zawołała Katastrofa - Widziałam! Znowu jakaś spadła.

Ja też - potwierdził Pypeć. - Strasznie szybko. Jakby ktoś zrobił kreskę na wodzie...

I następna! - przerwała Katastrofa.

Niektórzy mówią - powiedział powoli Pan Kuleczka - że jak się pomyśli życzenie, kiedy spada gwiazda, to ono się spełni.

Katastrofa spojrzała na niego oburzona.

I dopiero teraz nam pan to mówi?! Trzy gwiazdy się zmarnowały!

I zaraz zaczęła uważnie przyglądać się całemu niebu, żeby żadnej już nie przegapić. Chciała pomyśleć mnóstwo życzeń dla każdego - dla Pana Kuleczki, Pypcia, Bzyk-Bzyk, Pana Pinezki, no i dla siebie trochę też. [Na szczęście zostało jeszcze dużo gwiazd]

Nie wiem czy to prawda z tymi życzeniami - powiedział cicho Pan Kuleczka do Pypcia - ale dla mnie to chyba najwspanialsze przedstawienie...

No pewnie - zgodził się Pypeć. - Przecież występują w nim same gwiazdy!