1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mruczanka

Pan Kuleczka, kaczka Katastrofa, pies Pypeć i mucha Bzyk-Bzyk byli w lesie. Takim prawdziwym, gdzie drzewa są grube i wysokie, pod nogami można zobaczyć poziomkę albo jagodę, a w krzakach spotkać krasnoludka albo nawet dzika.
- Mru-mru-mru, mru-mru-mru - mruczała kaczka Katastrofa. Na wszelki wypadek, żeby odstraszyć dzika, jeśli by się akurat jakiś chował w pobliżu. A krasnoludek - myślała - na pewno by się takiej mruczanki nie przestraszył.

Wokół szumiało i śpiewało. Szumiały drzewa, a śpiewały najprawdopodobniej ptaki. Ale mogło być też odwrotnie, bo widać było tylko drzewa, a ptaków ani trochę. Tak rozmyślał Pypeć. Z doświadczenia jednak wiedział, że śpiewają właśnie ptaki. Drzewa właściwie nic nie robią. Tylko rosną. No i szumią, ale tylko wtedy, gdy jest wiatr. Gdy wiatru nie ma, nie szumią.

A wiatr potrafi szumieć bez drzew - powiedział głośno Pypeć. - I to tak, że uszy furkoczą.

Co? - zdziwiła się Katastrofa i aż przestała mruczeć.

Pypeć spojrzał na nią trochę nieprzytomnie. Potem spojrzał uważniej i powiedział:

Ojej, dlaczego jesteś w kropki?

Kropki? - zdziwiła się Katastrofa

Ale kiedy popatrzyła po sobie, zobaczyła, że rzeczywiście ma na sobie mnóstwo małych czarnych kropek.

Ojej - powiedziała tym razem Katastrofa. A potem dodała: - Ojej, ojej! One się ruszają!

I podskoczyła w górę, jakby nie była kaczką, tylko kangurem, i to na sprężynce. Machała przy tym z całych sił skrzydełkami, podnosiła to jedną, to drugą nóżkę, i wołała:

Mru-mru-mru!

Pan Kuleczka za bardzo grubym drzewem pokazywał w tym czasie muszce Bzyk-Bzyk różne rodzaje mchu, cierpliwie znosząc nieustanne "Nie!". Gdy usłyszał dziwne odgłosy, wyjrzał zza drzewa i otworzył szeroko oczy. Najbardziej zdziwiło go, że Katastrofa tak głośno mruczy. Ruszył w jej kierunku, ale Bzyk-Bzyk była szybsza. Z wielkim bzykiem zaczęła ganiać kropki, które uciekały z Katastrofy.

Katastrofa przestała machać, bo się bała, że trafi Bzyk-Bzyk. Powtarzała tylko nieustannie:

Mru-mru-mru!

Pypeć biegał naokoło niej. Uważał, że w tak trudnej sytuacji powinien coś robić. Nie chciał, żeby mu się w głowie zakręciło, więc co jakiś czas zawracał i pędził w drugą stronę.

Pan Kuleczka dobiegł w końcu nieco zasapany i ku zdumieniu Pypcia dysząc zamruczał:

Mró-hu-hu...

A Katastrofa krzyknęła wreszcie pełnym głosem:

No właśnie! Przecież wciąż mówię, że mrówki mnie oblazły!

Wspólnymi siłami jakoś udało im się pożegnać z mrówkami. Potem chcieli pomóc odbudowywać mrowisko, na którym - jak się okazało - usiadła Katastrofa. Ale Pan Kuleczka im wytłumaczył, że mrówki same sobie z tym lepiej poradzą.

Wiecie, co? - powiedziała Katastrofa - Tylko już lepiej nie mruczmy w lesie. Bo jak ja mruczałam, to one na pewno pomyślały, że ja je wołam, i dlatego do mnie przyszły.

Więc wracając podśpiewywali tylko "lalala". Na wszelki wypadek cichutko. Bo kto wie, czy w takim dużym lesie nie mieszka na przykład lalalampart?