1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Gimnastyka

Uff - powiedział Pan Kuleczka. A po chwili dodał: - Ajajaj!
A jeszcze po chwili: - Oj!

Co się stało? - zapytał Pypeć, który przestraszył się, że Pan Kuleczka zacznie mówić tak jak Bzyk-Bzyk - w swoim własnym języku, i za nic nie da się go zrozumieć.

Ojojoj - powiedział znów Pan Kuleczka, ale zanim Pypeć zdążył się przestraszyć na dobre, dodał już normalnym głosem - Albo ta waga się zepsuła, albo musimy coś z tym zrobić.

Pypeć dopiero teraz zauważył, że Pan Kuleczka stoi na wadze. Nie zobaczył, co pokazuje wskazówka, bo Pan Kuleczka zaraz zszedł z wagi. Wyglądał na zawstydzonego.

Obawiam się, że koniec z jedzeniem różnych dobrych rzeczy - wymamrotał niezbyt wyraźnie. - Przechodzę na dietę kapuścianą. Podobno jest bardzo skuteczna...

To znaczy... - zaczął Pypeć.

To znaczy, że Pan Kuleczka zrobi na obiad kapuśniak, kotlety z kapusty z surówką z kapusty i kapuścianym kompotem, a na deser budyń z kapusty - zawołała kaczka Katastrofa, która właśnie wbiegła, goniąc Bzyk-Bzyk.

Bzyk-bzyk - zabzyczała z lękiem Bzyk-Bzyk.

Nie wiadomo, czy bardziej przestraszyła ją Katastrofa czy Pan Kuleczka.

Niech pan tego nie robi! - dodała Katastrofa - Słyszałam na podwórku, że nasz sąsiad Pan Pinezka też je tylko kapustę.

I co? - zainteresował się Pan Kuleczka - Wygląda bardziej...?

Wygląda bardziej ponuro niż zwykle - odpowiedziała Katastrofa. - A myślałam, że bardziej nie można.

Musi być jakiś sposób... - zaczął się zastanawiać Pypeć. Nie potrafił sobie wyobrazić ponurego Pana Kuleczki, ale kto wie, pomyślał, co ta kapusta może robić z ludzi. - A czary? - zapytał.

Próbowałem - wyjaśnił Pan Kuleczka. - Nie działają.

Zapadła cisza. Tylko Bzyk-Bzyk latała w górę i w dół. Katastrofa wpatrywała się w nią, aż nagle krzyknęła:

- Wiem! Gimnastyka!

I już po chwili wszyscy byli na podwórku. Najpierw ćwiczyli przysiady, a potem kolejno przeskakiwali przez siebie. Najłatwiej było skoczyć przez Bzyk-Bzyk, a najtrudniej - przez Pana Kuleczkę. Potem machali rękoma i nogami. Kicali jak zające i biegali na wyścigi. A na koniec zagrali w piłkę. Właśnie kiedy Katastrofa strzeliła bramkę Panu Kuleczce, minął ich Pan Pinezka z pustą torbą i miną kwaśniejszą od najkwaśniejszej kiszonej kapusty. Chyba szedł do sklepu.

Wrócili do domu zmęczeni, ale radośni. Pan Kuleczka zrobił pyszne naleśniki i zjadł podwójną porcję. Wszyscy umówili się, że jak tylko jutro nie będzie padać, to znów pójdą się gimnastykować.

A kiedy wyjrzeli przez okno, zobaczyli Pana Pinezkę, który wracał właśnie ze sklepu z czymś okrągłym w torbie. Pomachali mu wesoło, a wtedy zdarzyły się dwie bardzo dziwne rzeczy. Po pierwsze - Pan Pinezka im odmachał. A po drugie - wyjął z torby i pokazał im... nie, nie kapustę, tylko najprawdziwszą, kolorową piłkę!