1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Zły sen

Kaczka Katastrofa uciekała przed olbrzymem. Olbrzym trochę przypominał listonosza, który tak groźnie marszczył brwi, gdy wrzucał listy do ich skrzynki. A trochę był podobny do Pana Pinezki - sąsiada, który nigdy się nie uśmiechał. Biegł za nią. Słyszała jego głośne TUP-TUP. Zaraz ją dogoni! A gdzie Pan Kuleczka? Gdzie pies Pypeć? Nawet mucha Bzyk-Bzyk mogłaby pomóc - na przykład ugryźć olbrzyma w ucho. Ale Bzyk-Bzyk też nie było, a tupanie olbrzyma stało się jeszcze głośniejsze.
Nieeeee! - zawołała z całych sił Katastrofa i usiadła.

Było ciemno. Olbrzym tupał TUP-TUP, ale nigdzie nie było go widać. Obok siedzieli Pypeć i Pan Kuleczka.

Co ci się stało? - pytał Pypeć.

A Pan Kuleczka głaskał ją i mówił:

Nic się nie bój. To był tylko sen.

Zły, zły, zły sen - wyjąkała Katastrofa. - Ale on jeszcze TUPIE!

Kto? - zapytali równocześnie Pypeć i Pan Kuleczka

Olbrzym - wydyszała Katastrofa.

Pan Kuleczka mocno ją przytulił.

To twoje serce tak głośno bije - powiedział, głaszcząc ją po głowie.

Katastrofa przez chwilę wsłuchiwała się w to przeraźliwe TUP-TUP. Rzeczywiście, najgłośniej tupało w niej w środku.

Schował się we mnie - powiedziała. I zaraz pomyślała, że to niemożliwe. Taki wielki olbrzym nie zmieściłby się w jej środku. Zaczęła się rozglądać, a Pan Kuleczka zapalił światło. Wszystko było znajome: kolorowa kołdra, zegar na ścianie i nawet kilka klocków na podłodze, których nie zdążyli sprzątnąć wieczorem. Z sąsiedniego pokoju dolatywało delikatne pochrapywanie: "bzyyyyk-bzyk, bzyyyyk-bzyk". Katastrofa trochę się uspokoiła, ale zapytała:

To gdzie on jest?

Pan Kuleczka zastanowił się chwilę i powiedział:

Myślę, że w jakimś innym śnie. Olbrzymom jest bardzo trudno, bo wszyscy się ich boją i nikt nie chce się z nimi bawić. Dlatego wędrują przez różne sny i ciągle mają nadzieję, że wreszcie uda im się znaleźć kogoś, kto się ich nie przestraszy. To musiał być jeden z tych olbrzymów.

Ojej, nie wiedziałam! - zmartwiła się Katastrofa.

Rety! - zachwycił się Pypeć. - Wyobrażam sobie, jakby mnie taki olbrzym pobujał na kolanie. A ja bym go nauczył grać w ambasadora! Wiecie, co? To ja już śpię. Może jeszcze uda mi się go złapać - i wskoczył do łóżka.

Jak to? - oburzyła się Katastrofa, okrywając się kołdrą. - Przecież to mój olbrzym!

Pan Kuleczka pocałował ich oboje i też poszedł spać. Rano okazało się, że śniła mu się matura (ale nie chciał powiedzieć, co to ani jak wyglądała). Pypciowi - bezludna wyspa, a Katastrofie samochód w kształcie hamburgera. Olbrzyma nigdzie nie było. Ale to nic, spróbują jeszcze następnej nocy!