1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Pomysł

Nudzi mi się - zajęczała kaczka Katastrofa. - Zróbmy coś ciekawego!
- Jak to? - zdziwił się pies Pypeć. - Przecież robimy!

Pan Kuleczka pracował w swoim pokoju, a oni siedzieli na podłodze i z kolorowego papieru wydzierali obrazek z Wiosną. Szło im bardzo dobrze, tylko od czasu do czasu musieli odrywać od pracy muchę Bzyk-Bzyk, która ciągle siadała na świeżej warstwie kleju.

Wiosna miała długie zielone włosy i szeroki uśmiech. Wokół rosły kwiaty i latały ptaki. A także nietoperze, z których Katastrofa za nic nie chciała zrezygnować.

Nie podoba ci się nasz obrazek? - zdziwił się Pypeć.

Podoba - wymamrotała Katastrofa. - Ale w kółko tylko malujemy, rysujemy, wydzieramy albo oglądamy książeczki. To nudne!

Odklejona Bzyk-Bzyk przyciągnęła kawałek fioletowego papieru i przylepiła Wiośnie na oczach. Pypeć delikatnie przełożył go niżej, przerabiając na kwiatek.

O! - zawołała Katastrofa. Złapała fioletowy kawałek i przykleiła sobie na czole. A potem jeszcze jeden zielony i dwa czerwone na policzkach.

Iiiiiiija, iiiiija! ucieszyła się Katastrofa - Strzeżcie się! Jestem groźnym Indianinem. Zaraz będzie po was!

Biegała, wymachując plastikową linijką jak najprawdziwszym tomahawkiem.

No, nie wiem - powiedział Pypeć. - A może lepiej najpierw dokończmy Wiosnę?

Ale Bzyk-Bzyk krążyła już nad nimi niczym sęp nad prerią. Tylko bzyczała głośniej od sępa.

Widzę dzikiego konia! Naprzód! - wołała po indiańsku Katastrofa.

Pypeć ostrożnie rozejrzał się wokoło, ale nic nie zauważył.

Gdzie? - zapytał.

Tuuuu! - krzyknęła Katastrofa i wskoczyła na Pypcia.

Pypeć zaczął skakać, wyginać się i obracać, żeby udowodnić Katastrofie, że nie jest żadnym dzikim koniem i wcale nie chce nim być. Robił to lepiej od najdzikszego konia. Katastrofa nie wytrzymała. Puściła się jego szyi i natychmiast przeleciała przez pokój, jak jej dzikie kuzynki, powracające z ciepłych krajów.

Zobaczcie, ja latam! - zdążyła jeszcze zawołać i spadła prosto na tubkę z klejem. Klej wyskoczył z tubki niby wąż i poszybował w stronę stołu.

I wtedy właśnie wszedł Pan Kuleczka...

Do wieczora udało im się wszystko posprzątać: pozbierać porozrzucane wszędzie skrawki kolorowego papieru, posklejać podarty obrazek z Wiosną, ustawić poprzewracane krzesła, a nawet wyprać obrus, który przykleił się do stołu. A gdy leżeli już w łóżkach Katastrofa powiedziała z przekonaniem:

Ale przynajmniej dziś nie było nudno!

Co robi Pan Kuleczka? Gdzie jest linijka? A gdzie klej? Pokaż jak najwięcej okrągłych rzeczy. Co jest na obrazkach na ścianach? Gdzie Pypciowi przykleiły się kolorowe papierki? A ty co wolisz - robić wyklejanki czy bawić się w Indian?