1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Zimno

Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Zwykle nie zwracam uwagi na mój nos, ale dziś, kiedy się zbudziłem, poczułem go wyraźnie.
- Mamo, mamo! - zawołałem. - Zimno mi w nos! I mojemu żółwiowi przytulance też!

Mama przybiegła do mojego pokoju. Miała gruby sweter, szalik i czapkę.

- Wychodzisz gdzieś, mamo? - zdziwiłem się.

Mama tylko machnęła ręką.

- Nigdzie nie wychodzę, a ty też na razie nie wychodź spod kołdry - powiedziała. - Ogrzewanie się zepsuło. Tata próbuje je naprawić.

I wybiegła. Schowałem się pod kołdrę i mocno przytuliłem do żółwia. Zrobiło mi się trochę cieplej i miałem nadzieję, że żółwiowi też. Słyszałem, jak w przedpokoju mama rozmawia z tatą, który zwykle o tej porze wychodził do pracy. Ale dziś nic nie było zwykłe. Tata gdzieś dzwonił i wykrzykiwał "awaria!", "zimne kaloryfery!", "kiedy?!", "tu jest dziecko!", a także różne inne słowa. Potem powiedział coś mamie i wtedy mama zaczęła wykrzykiwać różne słowa. Kiedy przestała, a tata nic nie powiedział, zawołałem:

- Mamo, tato!

- Och! - wykrzyknęła mama - zapomniałam o Ryjku!

I wpadli oboje do mojego pokoju. Mama wciąż miała czapkę i szalik, a tata wyglądał tak jak kiedyś, kiedy uczył mnie przeskakiwać przez kałuże i trochę się poślizgnął.

- Wpadłeś w kałużę, tato? - zapytałem.

Tata nic nie odpowiedział, tylko razem z mamą rzucili się do mnie i razem mnie ubrali, tak jak robili to dawno, dawno temu, kiedy byłem malutki. Tylko włożyli mi chyba ze dwa razy więcej ubrań niż zwykle i ledwo mogłem się ruszać.

Potem zjedliśmy razem śniadanie, duże i gorące, jakby to była niedziela, chociaż wcale nie była. Potem tata zadzwonił do pracy, że się spóźni, bo mamy w domu awarię i musi czekać na fachowców. A potem, grubo ubrani, bawiliśmy się w odkrywców bieguna południowego, ale nie odkryliśmy bieguna, tylko mojego żółwia przytulankę, który schował się gdzieś pod całą stertą ubrań. A potem przyjechali ci fachowcy i naprawili kaloryfery, i tata pojechał do pracy.

Dziś dowiedziałem się, że dobrze jest mieć rano zimny nos. Bo to znaczy, że tata później niż zwykle pójdzie do pracy!

Więcej o: