1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Spokój

Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś rano, kiedy się obudziłem, padało i było bardzo ponuro, więc postanowiłem zrobić norkę dla mojego żółwia przytulanki.
Pomyślałem, że jak mój żółw się schowa do takiej norki, to zrobi mu się przyjemnie, a jak jednemu z nas się zrobi przyjemnie, to drugiemu też. Norkę zrobiłem bardzo szybko, ze skotłowanej kołdry. A potem się zaczęło. Kiedy norka była gotowa, chciałem schować w niej mojego żółwia, bo przecież w końcu po to zrobiłem tę norkę. I wtedy się okazało, że mojego żółwia nie ma.

Tata mówi, że w trudnych sytuacjach najważniejsze to zachować spokój, więc zachowałem spokój. Zajrzałem pod łóżko. Zajrzałem pod szafę. Żółwia nigdzie nie było. Zerknąłem za kaloryfer. Zerknąłem na półkę z książkami. Żółwia nigdzie nie było. Coraz trudniej było mi zachować spokój, ale jakoś jeszcze zachowywałem. Podniosłem dywanik, bo pamiętałem, że czasem chowają się pod nim różne dziwne rzeczy. Teraz też tam były, ale mojego kochanego żółwia przytulanki nie było ani trochę. Przykryłem dziwne rzeczy z powrotem dywanikiem. W końcu to nie ich szukałem. Wciąż jeszcze zachowywałem spokój, choć żółwia nie było i nie było.

Otworzyłem szafę, ale w niej były tylko moje ubrania. Przystawiłem sobie krzesło, żeby zerknąć na parapet i za okno. Żółwia nie było na parapecie, a za oknem tylko padał deszcz, wiał wiatr i było bardzo, bardzo ponuro. I wtedy nagle poczułem, że już nie mogę zachowywać spokoju.

- Mamooooooo! - zawołałem na cały głos. - Mamoooo!

Mama zaraz przybiegła i wzięła mnie na ręce. Na początku nie mogła zrozumieć, co się stało, bo bez tego zachowanego spokoju trudno mi było mówić, ale po jakimś czasie wszystko zrozumiała.

- Bywają takie dni - powiedziała i przytuliła mnie z całej siły, aż poczułem, że znów mogę zachować spokój.

A potem razem ze mną i z tym spokojem mama zaczęła szukać mojego żółwia przytulanki.

Dziś dowiedziałem się, że mój żółw przytulanka potrafi dłużej zachowywać spokój ode mnie. Wyobraźcie sobie, że od samego początku cały czas siedział sobie schowany w norce, którą mu zrobiłem z kołdry!