1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Zamek

Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś zwiedzaliśmy zamek.
Pojechaliśmy tam wszyscy - mama, tata, ja, no i mój żółw przytulanka.

Zamek był duży. Wszystko miał duże: najpierw duży most nad dużą sofą, a może fosą, w każdym razie nad czymś z wodą. Wody też było dużo. Potem była duża brama, z dużą kratą, a ta duża krata miała duże zęby. Jeszcze potem duży plac pośrodku dużych murów, a dalej duże pokoje, a w tych pokojach duże miecze, duże tarcze i duże topory.

Chodziliśmy i oglądaliśmy te wszystkie duże rzeczy, a ja się czułem bardzo, bardzo maleńki. Trzymałem mamę mocno za rękę i myślałem sobie, jak się może czuć mój żółw, który jest przecież jeszcze mniejszy ode mnie.

- A wiecie, że w tym zamku jest najwyższa wieża w okolicy! - zawołał nagle tata, który cały czas oglądał jakąś książkę ze zdjęciami. - Tak piszą w tym przewodniku. Musimy na nią wejść!

I tata radośnie ruszył przed siebie, żeby znaleźć wejście na tę wielką wieżę.

Wtedy już nie wytrzymałem.

- A czy na tym zamku nie ma czegoś małego? - zapytałem. - Jakiejś malutkiej wieży, małego pokoju, malusieńkiego miecza?

Tata odwrócił się, chciał coś powiedzieć, ale w końcu nic nie powiedział, tylko przyjrzał mi się uważnie.

- To może. - zaczęła mówić mama.

- To może. zaczekacie tu na mnie chwilę, dobrze? - powiedział tata. - Ja wejdę na tę wielką wieżę, a potem razem poszukamy czegoś małego.

I rzeczywiście. Usiedliśmy z mamą i żółwiem na nie-bardzo-dużej ławce i poczekaliśmy. A kiedy tata wrócił, znaleźliśmy razem w tym dużym zamku małą kawiarnię. I tata kupił nam wszystkim lody. Ucieszyłem się, bo choć kawiarnia była mała, to lody - tak jak wszystko w tym zamku - bardzo duże!

Dziś dowiedziałem się, że jeśli chodzi o duże rzeczy, to o wiele bardziej wolę duże lody od dużego zamku. Ciekawe, czy tak samo będzie, kiedy ja już będę duży?