1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Liście

Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś obserwowałem liście. Oczywiście nie sam, tylko z moim przyjacielem, żółwiem przytulanką, bo tata powiedział, że z przyjacielem zawsze można więcej zaobserwować.
Dziś obserwowałem liście. Oczywiście nie sam, tylko z moim przyjacielem, żółwiem przytulanką, bo tata powiedział, że z przyjacielem zawsze można więcej zaobserwować. Siedzieliśmy więc w ogródku i obserwowaliśmy. Robiliśmy to na zmianę: raz żółw siedział w trawie i patrzył na drzewa, a ja siedziałem na foteliku i jadłem różne smakołyki, a raz ja leżałem na kocu na trawie i jadłem różne smakołyki, a żółw z fotelika przyglądał się drzewom.

Wszystko przez to, że tata powiedział też, że idzie jesień i niedługo liście opadną. Postanowiliśmy do tego nie dopuścić! Drzewo bez liści to przecież nie drzewo, tylko coś w rodzaju bardzo dużego patyka. A bardzo duży patyk wygląda bardzo, bardzo smutno.

Czekaliśmy dość długo. Mama parę razy donosiła nam smakołyki, bo poprzednie się kończyły. Zerkała przy tym na mnie podejrzliwie. Nawet wiem dlaczego. Obserwowanie wygląda bardzo podobnie jak nicnierobienie, a nicnierobienie jest strasznie nudne. Mama musiała się dziwić, że ani mój żółw, ani ja nic a nic nie narzekamy.

Obserwowaliśmy, obserwowaliśmy, aż w końcu powiał wiatr

- Zobacz, leci! - zawołałem do żółwia, który nie jest taki szybki jak ja, i pobiegłem podnieść liść z trawy.

Wiatr wiał i wiał, kolejne liście sfruwały, a my z żółwiem zbieraliśmy je do pustego koszyczka po smakołykach. Potem wiatr się uspokoił i wzięliśmy się do pracy. Kiedy mama znów do nas zajrzała, wszystkie liście były znów na drzewach. Może niedokładnie w tych samych miejscach, co poprzednio, bo za wysoko nie sięgaliśmy, ale były!

- Ojej! - zawołała mama. - A ja się właśnie zastanawiałam, gdzie się podział cały zapas taśmy klejącej!

Dziś dowiedziałem się, że od przyklejania liści do drzew może rozboleć brzuch. W każdym razie mnie. Mama co prawda mówi, że to od smakołyków, ale jakoś nie mogę w to uwierzyć.

Więcej o: