1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Bombka

Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś od rana byłem zły. Zgubiła się gdzieś moja ulubiona bombka na choinkę. Taka w kształcie prosiaczka. Czerwona ze złotym ryjkiem. Piękna!
Od zeszłego Bożego Narodzenia trzymałem ją w pudełku na półce w szafce i patrzyłem na nią od czasu do czasu. A dziś chciałem spojrzeć i się nie dało, bo bombki nie było. I nawet pudełka nie było! Okropnie się rozzłościłem. Tupałem, krzyczałem, a nawet trochę płakałem. Nic nie pomogło. Szafka była, półka była, ale ani pudełko, ani bombka się nie pojawiły. Tylko mama przyszła i próbowała mnie pocieszać, ale ja wcale nie dawałem się pocieszyć. Tupałem, skakałem i już sam nie wiem, co robiłem, bo byłem okropnie zły.

Mama tylko pokiwała głową i wyszła, a ja z tej złości aż schowałem się pod łóżko. W najdalszy kąt. I powiedziałem, że wyjdę sto lat po Bożym Narodzeniu. Choć i tak nikt tego nie słyszał, oprócz mojego żółwia przytulanki.

Siedziałem pod łóżkiem i było mi strasznie niewygodnie, bo coś wciskało mi się w bok. W końcu złapałem to coś i chciałem wyrzucić jak najdalej, i wiecie co? Okazało się, że to było moje pudełko! A w środku leżała sobie spokojnie moja ukochana bombka! Wtedy sobie przypomniałem, że schowałem ją tam, żeby nikt jej nie mógł znaleźć. No i rzeczywiście! Prawie mi się udało.

Zacząłem krzyczeć, aż znów przyszła mama, ale zobaczyła, że tym razem krzyczę z radości, więc zaczęła podskakiwać i śpiewać razem ze mną.

Dziś dowiedziałem się, że lepiej nie chować nic tak, żeby zupełnie, zupełnie nikt tego nie mógł znaleźć. I że milej jest krzyczeć z radości niż ze złości.