1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Deszcz

Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś na początku nie było mi wesoło. Chciałem pobawić się w ogródku, ale mama powiedziała, żebym wyjrzał przez okno. Więc wyjrzałem. Niebo wcale nie było niebieskie, tylko jakieś takie szare. I chyba od tego w ogóle zrobiło się szaro i ponuro. A potem zaczął padać deszcz.
A jak zaczął, to nie mógł skończyć. Padał, padał i padał. Kropla za kroplą, za kroplą, za kroplą. Krople spadały na szybę i zjeżdżały w dół jak z bardzo stromej zjeżdżalni.

Pomyślałem, że poczekam trochę. Czekałem i czekałem, ale nic nie pomagało - deszcz ciągle padał dłużej, niż ja czekałem. Strasznie duże zapasy deszczu musiały się zebrać w tym szarym niebie, bo wyglądało na to, że się nigdy nie skończą. Próbowałem przez chwilę nie patrzeć, a potem znów zerkać, ale to też nic nie dawało. Ile razy spojrzałem na szybę, widziałem to samo - szary świat i spływające krople.

To czekanie było okropnie nudne i nie wiem, co bym zrobił, gdyby nie to, że w końcu jestem Wesołym Ryjkiem. No i gdyby mama akurat nie zawołała mnie, żebym pomógł jej w kuchni. Robiliśmy razem ciasteczka. Mama wałkowała, a ja wycinałem foremkami różne wzory - gwiazdki, księżyce, a nawet świnki! Potem mama włożyła je do piekarnika, a ja spojrzałem na szybę. To było niesamowite! Deszcz przestał padać! Włożyłem nieprzemakalną kurtkę i kalosze i pobiegłem poskakać trochę po kałużach. Było fantastycznie!

Dzisiaj dowiedziałem się, jaki jest najlepszy sposób, żeby deszcz szybciej przestał padać. To bardzo smaczny sposób - ciasteczka!