1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Trzy świnki

05.02.2007 15:29
Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś mama przeczytała mi bajkę, która się nazywa "Trzy świnki".
O trzech świnkach, ale tego się można już domyślić z tytułu, prawda? A potem się bawiliśmy w te trzy świnki. Ja byłem jedną świnką, mama drugą, a mój żółw przytulanka trzecią, bo nam zabrakło jednej prawdziwej świnki. To znaczy tata mógłby być trzecią świnką, ale ktoś musiał być wilkiem, bo w tej bajce występuje też wilk. No, może mój żółw przytulanka mógłby być wilkiem, ale co to by był za wilk! Zielony i taki, że go można schować do kieszeni! Więc wilkiem został tata. Był bardzo podobny, bo włożył mamy futro. Trochę tylko narzekał, że mu gorąco, i mówił, że nie rozumie, jak wilki mogą chodzić w futrze cały czas!

Ja, mama ani mój żółw przytulanka na szczęście nie musieliśmy wkładać żadnego futra, bo byliśmy zwykłymi świnkami. A potem chcieliśmy zbudować domy, tak jak było w tej bajce - ze słomy, z gałęzi i z cegieł. No i wtedy się okazało, że nie mamy ani słomy, ani gałęzi, ani nawet cegieł!

- I co teraz zrobimy? - zapytała ta świnka, którą byłem ja.

- Poradzimy sobie! - odpowiedziała ta świnka, którą była mama.

I zbudowała zielonej śwince, to znaczy mojemu żółwiowi przytulance, domek z kart do Czarnego Piotrusia, sobie - z dwóch mioteł, drzwi i prześcieradła, a mnie - ze stołu przykrytego kocem.

Dalej było jak w bajce. Wilk tylko dmuchnął i domek z kart się rozsypał. Na szczęście świnki biegają szybciej niż żółwie, więc pierwsza świnka uciekła. Z miotłami i prześcieradłem było trudniej, ale wilk też sobie poradził. Druga świnka uciekła i siedzieliśmy wszyscy, oprócz wilka oczywiście, w domku pod stołem. Wilk dmuchał i tupał, ale nasz domek stał i stał, a my sobie w nim siedzieliśmy. W końcu wilk się poddał, zdjął futro i usiadł z nami w domku pod stołem. Wpuściliśmy go, bo wilk bez futra to przecież nie wilk, prawda? A poza tym przyniósł każdemu z nas z kuchni po misce jagód ze śmietaną!

Dziś dowiedziałem się, że w życiu czasem jest inaczej niż w bajce. Ale to wcale nie znaczy, że gorzej, zwłaszcza jeśli w kuchni ma się jagody i śmietanę!

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX