1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Kredki

Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś byłem smutny.
Niby nic wielkiego się nie wydarzyło, ale zebrało się trochę różnych niewielkich rzeczy, które jakoś się dodały do siebie i zrobił się z nich całkiem spory smutek. Najpierw złamała mi się szczoteczka do zębów i musiałem myć zęby kopytkiem, a to bardzo niewygodne. Potem na śniadanie chciałem zjeść mój ulubiony jogurt truskawkowy, ale się okazało, że tata mi go zjadł. Pomyślałem, że pójdziemy z mamą na spacer, a przy okazji na zakupy po nową porcję jogurtu, ale padał straszny deszcz i mama powiedziała, że lepiej nigdzie nie wychodzić.

Więc siedziałem i było mi ponuro. Poprosiłem mamę, żeby mi poczytała. Ale dziś chyba nic się nie mogło udać... Nigdzie nie mogliśmy znaleźć mojej ulubionej książki o Gęboludzie i mama mi zaczęła czytać jakąś inną. Pełno w niej było słów, których nie rozumiałem, a obrazki to już w ogóle szkoda gadać. Mój żółw przytulanka namalowałby ładniejsze. Powiedziałem to mamie, a mama tylko westchnęła i poszła do kuchni szykować obiad. A ja zacząłem szukać mojego żółwia przytulanki, żeby choć jemu się troszkę wyżalić. Nigdzie go nie było, a jak się w końcu znalazł pod łóżkiem, to się okazało, że go przygniotła łóżkowa noga, a jak go chciałem wyciągnąć, to noga odpadła. Nie od łóżka, tylko od żółwia, ale sam nie wiem, co gorsze. No, to już chyba wiadomo, że musiałem się rozpłakać Siedziałem i płakałem z nogą żółwia w jednej ręce, a resztą żółwia w drugiej, aż przyszła mama i wzięła i nogę, i żółwia, i powiedziała, że spróbuje to wszystko zszyć. I jeszcze mi poradziła, żebym może tymczasem narysował ten mój smutek.

I co? I oczywiście się okazało, że wszystkie smutne czarne, brązowe i granatowe kredki się gdzieś zgubiły. Musiałem użyć zielonej, czerwonej, żółtej, niebieskiej i pomarańczowej. I mój narysowany smutek wyszedł mi całkiem niesmutny. Już znowu chciałem zacząć płakać, że nic mi dzisiaj nie wychodzi, kiedy weszła mama i dała mi mojego kochanego żółwia przytulankę. Miał tyle nóg, ile dawniej, i wyglądał na zadowolonego.

- Jaki wesoły rysunek - powiedziała mama. - Chyba masz już trochę lepszy humor?

Chciałem powiedzieć, że nie, że wciąż jestem smutny, ale wtedy właśnie poczułem że to nieprawda. Zwłaszcza że mama dodała:

- Zapraszam na zupę grzybową.

A zupę grzybową uwielbiam nawet bardziej niż jogurt truskawkowy!

Dziś dowiedziałem się, że czasami zły humor gubi się trochę przez pomyłkę - tak jak te moje ponure kredki. No, ale trochę też przez zupę grzybową!



Więcej o: