Teatr to życie

Magda SZCZYPIORSKA-MUTOR
01.02.2007 , aktualizacja: 01.02.2007 13:30
A A A Drukuj
"Teatr to nie jest ani salon, ani też przystań dla statków. Teatr jest najważniejszą rzeczą na świecie, gdyż tam pokazuje się ludziom, jakimi mogliby być, jakimi pragnęliby być, choć nie mają na to odwagi, i jakimi są".
Pacynki, marionetki, kukiełki, lalki - co było pierwsze i dlaczego, czy ich pierwowzorami były figurki bożków czy dziecinne zabawki, w jakiej kulturze powstały i jak zadomowiły się w innych krajach - archeolodzy, antropolodzy i historycy nie są w tej sprawie zgodni. Prapoczątków lalkowego teatrzyku szukano w Indiach, Grecji, Egipcie, u Indian, Afrykańczyków, Chińczyków i Japończyków. Jedno jest pewne - tę zabawę znały prawie wszystkie starożytne cywilizacje.

Pierwszy teatrzyk

w życiu malucha (najprostszy w formie) to zabawa w "a-kuku!" - mama zasłania twarz pieluszką i po chwili pokazuje się dziecku. Jest w tej zabawie napięcie, a nawet groza, kiedy mama za pieluszką za bardzo się ociąga, jest "rozwiązanie akcji", witane przeważnie pełnym ulgi radosnym chichotem, jest nawet namiastka kurtyny.

Kiedy malucha znudzą już nasze występy zza pieluszki, spróbujmy wymyślić i odegrać dla niego kilka bardzo prostych dialogów między pluszakami. Dwulatka można już wciągnąć do współpracy przy inscenizacji prostego wiersza, np. "Na straganie" - niech z pomocą mamy wybiera aktorów - warzywa. Można trzymać je w rączkach i poruszać nimi na scenie, a można - to już wyższy stopień teatralnego wtajemniczenia - przymocować je do długich patyczków (problem kapusty pozostawiam inwencji twórców).

Pół roku później spróbujmy go zabrać do prawdziwego teatru. Jeżeli okaże się to dla niego zbyt mocnym przeżyciem (niektóre dzieci w tym wieku boją się ciemności albo przeraża je głośna i afektowana gra aktorów), to trudno, trzeba wyjść i spróbować za parę miesięcy. Nadejdzie chwila, kiedy maluch będzie oczarowany profesjonalną sceną, a wtedy domowy teatrzyk na pewno się wzbogaci. Może pojawić się w nim kurtyna z koca zawieszonego na kiju między dwoma krzesłami, nowe techniki teatralne, a nawet bilety dla widzów.

Trzyletnie dziecko

może już samo wymyślić krótką fabułkę i „wyreżyserować” przedstawienie. Warto wspierać inicjatywy malucha, podsuwać mu nowe pomysły i pomóc w ich realizacji - uszyć pacynki, wyciąć i napisać podyktowany przez dziecko program, zaprosić na przedstawienie tatę, babcię, dziadka. Czterolatki i pięciolatki mogą już z pomocą rodziców lepić aktorów z masy solnej albo modeliny, wycinać z papieru lub gąbki, szyć ze szmatek, tworzyć z warzyw, kasztanów, szyszek, wyginać z drucików i wypełniać włóczką, rzeźbić z kory lub mydła, wykorzystywać bibułki, sreberka, koraliki i guziki. Spektakl może mieć kilka krótkich aktów, granych w różnych dekoracjach (ich przygotowanie będzie znakomitą zabawą). Pięcioletnie dziecko, które złapało teatralnego bakcyla, może wciągnąć do współpracy rodzeństwo lub kolegów. W tym momencie rola mamy i taty polega na zajęciu miejsca po drugiej stronie kurtyny - na widowni - by stamtąd uważnie przyjrzeć się temu, co dzieje się w jego wyobraźni.

Na scenie domowego teatrzyku możemy zobaczyć to, czego dziecko się boi,

co je martwi, o czym marzy, z czym nie potrafi sobie poradzić. Oto mały miś krzyczy na scenie do swojej siostrzyczki: „nie znoszę cię, ty głupia małpo”, mały piesek wymyśla straszne kary dla swojego tatusia, a świnka płacze, bo znów zgubiła swoją mamę. A może to sam reżyser ma kłopot z zaakceptowaniem siostry, jest wściekły na tatę albo bardzo się boi rozłąki z mamą, bo właśnie poszedł do przedszkola?

Dziecko, które przeżywa trudne sytuacje, często odgrywa je w swoich przedstawieniach. Niekoniecznie wprost. Zorientowanie się, o co chodzi, wymaga od nas dużej uwagi. Może to być coś, do czego maluch ciągle wraca albo czego wyraźnie unika. Kiedy indziej próbuje stworzyć lepszy świat - mały kotek bardzo się cieszy, że będzie miał braciszka, chociaż autor przedstawienia chętnie by się swego pozbył. Często w znanych fabułach ni stąd ni zowąd pojawiają się nieoczekiwane zmiany - Czerwony Kapturek krzyczy na swoją mamę, a Jaś porzuca Małgosię w lesie. Malucha najwidoczniej coś gnębi i w ten zakamuflowany sposób próbuje rozładować napięcie. Dziecko złe na mamę gotuje się w środku, ale nie śmie jej tego okazać, kiedy więc na scenie mały zajączek wrzeszczy na swoją mamusię, robi to niejako w zastępstwie autora, któremu przynosi to ulgę.

Skoro teatr jest lustrem, możemy to wykorzystać. Kiedy widzimy, że dziecko czymś się martwi, a nie chce o tym z nami rozmawiać, zaproponujmy mu przygotowanie przedstawienia. Jeśli np. podejrzewamy, że chodzi o przedszkole, przenieśmy je na scenę. Może nieoczekiwanie wystąpi w nim "głupia pani, co każe zjadać cały głupi obiad" albo niedobry kolega, który wszystkich popycha.

Zabawa w teatrzyk może też pomóc rodzicom i dzieciom w rozwiązywaniu problemów domowych. Odegranie na scenie typowych konfliktów pomaga spojrzeć na nie z dystansem, pośmiać się z nich albo znaleźć nieoczekiwane rozwiązanie. Jeżeli na przykład twoje dzieci ciągle się przezywają, możecie sami przygotować kilka scenek na ten temat i zaprosić je do teatru. Kiedy spojrzą na siebie z boku, być może dostrzegą komizm całej sytuacji. To działa lepiej niż ciągłe zwracanie uwagi i przypominanie, że "tak nie wolno". Już starożytni Grecy zdawali sobie przecież sprawę z oczyszczającego działania teatru.

Ze skarpetek i z patyków.

Nie musimy kupować w sklepie pacynek i kukiełek. O wiele przyjemniejsze jest robienie aktorów i dekoracji w domu. Kto może wystąpić w naszym teatrzyku?

•  figurki z papieru lub tektury pomalowane i przyczepione do patyczków

•  ludziki z kasztanów, żołędzi i szyszek

•  kukiełki ze szmatek (przydadzą się guziki, kolorowe tasiemki, wełna)

•  pacynki ze skarpetek z naszytymi buziami, oczami, włosami, zakładane na rękę

•  pacynki z rękawiczek z jednym palcem (podobne do tych ze skarpetek) i z pięcioma palcami (każdy palec może być jedną postacią)

•  figurki z masy solnej przyczepione do patyczków

Zobacz więcej na temat:

Brak komentarzy

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl

Karolina Stępniewska

  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl

Joanna Biszewska-Miętka

  • dziennikarka
  • biszewska@yahoo.com

Marcin Sztetter

  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com

Agata Podrażka

  • community menadżerka
  • agata.podrazka@agora.pl

Agnieszka Gil

  • administatorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl