1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Sporty dla dzieci - wspinaczka

Liny, uprzęże, strome podejścia, wystające kamienie Witajcie w świecie wspinaczki!
Zdaniem Pawła Zawitkowskiego, fizjoterapeuty, wspinaczka to dla dziecka sport idealny. Rozwija koordynację ruchów, gibkość, zwinność, orientację w przestrzeni, koryguje wady postawy i zapobiega im.

Prawdopodobnie pierwsze kroki w tej dziedzinie twoje dziecko ma już za sobą. Czy wspinało się na ściankę z kamieniami na placu zabaw? A może wchodziło na drzewo? Wdrapywało się na piętrowe łóżko? Wspinanie się to aktywność instynktowna. Na ściance po prostu używa się rąk i nóg, żeby dostać się jak najwyżej.

W hali wspinaczkowej zwykle są dwa rodzaje ścianek. Te niższe, proste albo z nawisami, to bouldery. Nie potrzeba na nich żadnego zabezpieczenia - wystarczającą asekurację stanowią grube materace rozłożone na ziemi. Tu można uczyć się chwytów, wiszenia, stawiania stóp. Właściwe ścianki mają od kilku do kilkunastu metrów wysokości. Dzieci pokonują je zapięte w uprząż i połączone liną z uprzężą osoby stojącej na dole. Zwykle zaczynają od przemieszczania się w poprzek ścianki, nisko nad ziemią, czyli trawersów. Dopiero potem idą w górę.

Najmłodsze dzieci, jakie przychodzą na ściankę, to czterolatki. Najlepiej, jeśli szkolą je i asekurują instruktorzy podczas lekcji indywidualnych. Mogą to też robić rodzice, pod warunkiem że są doświadczeni we wspinaczce.

Ścianki wpinaczkowe są w halach, centrach sportowych, a nawet galeriach handlowych i salach zabaw. Koszt jednorazowego wejścia na profesjonalną ściankę to 15-20 zł. W niektórych miejscach trzeba dopłacić kilka złotych za wypożyczenie uprzęży i przyrządu do asekuracji. Kolejny wydatek to jednorazowe szkolenie z bezpieczeństwa (ok. 35 zł).

Każdy pobyt na ściance należy zacząć od 10-, 15-minutowej rozgrzewki. Kilka przysiadów, skłonów, potem ćwiczenia rozciągające. Przygotujmy do wysiłku palce, nadgarstki, ramiona, kolana, biodra, stopy.

Wziąłem przykład z syna

Maciej Gontarz, tata Antka (8 lat), Franka (6 i pół roku), Hani (4 i pół roku) i Jasia (1 rok i trzy miesiące)

W ubiegłym roku byłem z dziećmi w Bieszczadach. Przy hotelu ustawiono ściankę wspinaczkową. Antek przeszedł ją błyskawicznie. Po powrocie do domu zapisałem go do sekcji wspinaczkowej w klubie. Po trzech treningach pojechaliśmy na zawody. Antek zajął na nich trzecie miejsce. Dzięki synowi ja też zacząłem się wspinać. Początki były trudne - wspinaczka to duży wysiłek dla rąk. Z czasem idzie mi coraz łatwiej.

Wiosną pojechaliśmy na skałki do Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Antek był w szoku. Nie ma kolorowych kamieni, za które można się chwycić, trzeba samemu wybierać najdogodniejsze chwyty. No i wysokość - już nie ma ograniczenia do 12 m ścianki. Niestety, trzeba zainwestować w sprzęt. W hali jedyny wydatek to opłata za wstęp i wypożyczenie karabinka. W skałkach trzeba mieć własną uprząż, kask, liny. To niemała inwestycja...

Niewtajemniczonym wspinanie wydaje się niebezpieczne. To nieprawda - jeśli dziecko jest zabezpieczone, ma uprząż i liny, wypadki się nie zdarzają. Poza tym przy ścianie zawsze są instruktorzy, którzy czuwają nad tym, co się dzieje, i reagują w razie potrzeby.

Rodzinna pasja

Robert Kraszyński, tata Szymka (10 lat) i Bartka (8 lat)

Wspinanie to moja pasja z czasów "sprzed dzieci". Intensywnie trenowałem, ale gdy urodzili się chłopcy, musiałem sobie odpuścić. Do wspinaczki wróciłem po kilku latach, już z synami. Bartek miał 4 lata, a Szymek 6, kiedy zabrałem ich na ściankę.

Pierwsze wyzwanie polegało na tym, żeby chłopcy pokonali strach. Na początku pokonywali ściankę po trawersie. Potem założyłem im uprzęże, zamocowałem linę i mogli iść w górę. Zaczynali od łatwych dróg, które przechodzili do połowy. Z czasem atakowali coraz trudniejsze trasy. Zawieszony na szczycie dzwoneczek (jego pociągnięcie oznajmia wejście na szczyt) działał na nich bardzo motywująco. Po 3-4 razach tak świetnie się poczuli na ściance, że trzeba ich było przywoływać do porządku.

Wspinaczka to nie tylko trening siły i sprawności, ale też przełamywania lęku. Dzieci uczą się wytrwałości w pokonywaniu trudności, nabierają wiary w siebie.

Chodzimy na ściankę 2-3 razy w tygodniu. Trening zaczynamy od rozgrzewki. Potem chłopaki wchodzą na górę na zmianę, a ja ich asekuruję. Czasem instruktorzy mają oko na dzieci, a ja się wspinam.

Chłopcy dostali po woreczku na magnezję (magnezja sprawia, że spocone ręce mają tarcie). Do wspinaczki używają zwykłych butów sportowych - najlepiej się sprawdzają takie na sztywnej gumowej podeszwie, z wąskim czubkiem, w rozmiarze na styk, a jeszcze lepiej nieco przymałe (lekko podkurczone palce pomagają we wspinaczce). Gdy ktoś się wspina rekreacyjnie, specjalne buty nie są mu potrzebne. Ubrania do wspinaczki chłopcy też mają zwyczajne: najlepiej luźne, elastyczne, ale blisko ciała.

Choć na wielu ściankach nie ma wymogu zakładania kasku, polecam kupić go dziecku. Wprawdzie odpowiednio asekurowane raczej nie spadnie. Ale może się okręcić i uderzyć głową w ściankę albo nawis, ktoś może je przypadkowo kopnąć. Lepiej nie ryzykować.

Do tej pory nie udało mi się zabrać synów w skałki. Wykorzystują swoje umiejętności na ściankach pod gołym niebem (latem ustawiono taką w naszym mieście) i w parkach linowych.

Więcej o: