1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Sporty, które możesz uprawiać z dzieckiem

To nieprawda, że z dzieckiem nie można uprawiać sportów. Przeciwnie, dziecko zachęca do aktywności!
Uwielbiamy góry

Uwielbiam chodzić po górach. To moja pasja. Na razie zabieram Maję dla własnej przyjemności, ale jej też się to podoba. Chodzić po górach zaczęliśmy, kiedy Maja miała pół roku. Jeszcze dobrze nie siedziała, więc wzięliśmy wózek. Poszliśmy do Doliny Kościeliskiej - bo tam teren jest dosyć równy. Jeśli tylko kółka są solidne, da się przejść bez problemu. Na następny wypad wybraliśmy się w Dolinę Strążyską, ale tej trasy nie polecam, są tam za duże kamienie. W czasie wakacji powędrowaliśmy z Mają (już w nosidle) w Pieniny do wąwozu Homole, a potem znowu w Tatry na Halę Kondratową. Następnie zrobiliśmy wypad na Gęsią Szyję, to już ponad 1400 m. To idealne miejsce na wypad z dzieckiem w nosidełku, wejście zajmuje 2,5 godziny. Jeśli nie chce się wchodzić na sam szczyt, to najlepiej dojść do Rusinowej Polany, gdzie można w bacówce zjeść oscypka. Ludzie reagują bardzo przyjaźnie, machają, zagadują. Nikt się nie przeraża, że mała śpi na półce skalnej (cały czas pod naszym okiem). Czasami na wycieczki zabieramy teściów - są pod wrażeniem. Jeśli moja córka będzie kiedyś chciała ze mną chodzić po górach, to świetnie. Ale najważniejsze, żeby miała pasję, coś, co będzie chciała robić, zamiast po powrocie ze szkoły gapić się w telewizor.

Jeśli chcecie chodzić po górach:

1. Zduś w sobie instynkt zdobywcy. Tutaj nie ma miejsca na spontaniczne decyzje dotyczące trasy. Trasa musi być znana i sprawdzona, jeśli nie przez ciebie, to przez kogoś zaufanego.

2. Licz się z potrzebami dziecka. Trasa musi być dosyć krótka lub z przerwami na odpoczynek, bo maluch po jakichś 2 godzinach powinien wyjść z nosidełka. Jeśli zapomnisz o potrzebach dziecka, samo ci o nich przypomni i wypad szybko stanie się męką.

3. Uważaj na pogodę. W Beskidach latem burza to jedynie groźba, że nas zleje. W Tatrach w razie oznak burzy trzeba natychmiast się wycofać.

4. Ciepło ubierz malucha. Pamiętaj, że dziecko w nosidełku pozostaje bez ruchu, więc musi być ubrane cieplej niż ty. Trzeba okryć przede wszystkim nóżki, rączki i główkę. W górach nawet przy ładnej pogodzie może mocno wiać.

Synek pokochał wodę

Ja sama po prostu uwielbiam pływać. Kiedy byłam w ciąży, przeczytałam o zajęciach na basenie dla nie-mowlaków i obiecałam sobie wtedy, że jak tylko to będzie możliwe, pójdę na nie z moim dzieckiem.

Pierwszy raz wybraliśmy się na basen, kiedy synek miał 4 miesiące. Chodzimy na te zajęcia już pół roku. Wcześniej staraliśmy się synka jakoś do nich przygotować. W czasie kąpieli polewaliśmy mu główkę prysznicem, a nawet raz zanurzyliśmy go całego w wodzie. Potem jednak stwierdziliśmy, że bezpieczniej będzie, gdy ktoś pokaże nam, jak to zrobić.

Na początku Tymek płakał na basenie, dławił się wodą. Ale po kilku zajęciach widać było poprawę, dlatego nie zrezygnowaliśmy. Teraz mały już świetnie załapał o co chodzi. Uwielbia wodę: uśmiecha się od ucha do ucha, krzyczy, chlapie, zaczepia inne dzieci. Kiedy wrzucamy Tymka na 3-4 sekundy pod wodę, płynie: rusza nogami i rękami, zamyka buzię. Kiedy się wynurza, nie płacze.

Pół godziny zajęć to dla niego w sam raz. Kiedyś zdarzyło się, że przyszliśmy wcześniej - pod koniec prawie zasnął. Cieszę się, że spędzamy razem czas, a oprócz tego jest dodatkowa korzyść, dzięki temu mój mąż także się rusza. Przedtem wyciąg-nięcie go na jakiekolwiek zajęcia graniczyło z cudem, a dziś dla syna zrobi wszystko. Rodzina reaguje bardzo pozytywnie, ale niektóre znajome mamy są przerażone: Jak można dziecko wrzucić do wody!? Czy nie jest za małe? Czy się nie przeziębi? Ja uważam, że dzięki takim zajęciom syn fajnie się rozwija i nic mu nie będzie.

Jeśli chcecie chodzić na basen:

1. Przyzwyczajaj malucha do wody. Polewaj mu główkę w czasie kąpieli, pokazuj, że ty też polewasz się wodą i że to jest przyjemne.

2. Zacznij jak najwcześniej. Nie zrażaj się, jeśli za pierwszym razem wyprawa na basen dziecku się nie spodoba. Jeśli dasz mu trochę czasu, na pewno zmieni stosunek do wody.

3. Zadbaj, by dziecko było nakarmione i wyspane. Głodne albo zmęczone dziecko jest płaczliwe i marudne.

Ćwiczę z córką

Z obiema moimi córkami, gdy były malutkie, ćwiczyłam dynamic gymnastics - zestaw ruchów wprowadzający noworodka i niemowlę w świat grawitacji. Obie rozwijały się po tym bardzo dobrze. Teraz potrzebuję ruchu dla siebie - mam bardzo obciążony kręgosłup. Muszę się codziennie gimnastykować, bo inaczej bolą mnie plecy. Zawsze, gdy ćwiczę, Lea przychodzi do mnie i chce się bawić, włączam ją więc w ćwiczenia. Tak narodził się pomysł, by poprowadzić zajęcia wzmacniające i rozluźniające kręgosłup dla innych mam - MamaFit.

Dzieci trochę się z nami bawią, a trochę zajmują sobą. W niektórych ćwiczeniach wykorzystujemy malucha jako ciężar dodatkowy: żeby pomasować, lepiej się rozciągnąć. MamaFit to przedsięwzięcie dla kobiet, które na pełny etat opiekują się w domu dziećmi, a chcą się ruszać, oraz dla mam, które są aktywne zawodowo, a w weekend chciałyby zrobić coś innego, niż pójście do parku. Uważam, że większość naszych problemów bierze się z braku świadomości własnego ciała. Chcę pokazać mamom, jak dbać o kręgosłup. Nauczyć je, jak prawidłowo się schylać, prawidłowo podnosić.

Jeśli chcecie razem ćwiczyć:

1. Wyobraź sobie, w jaki sposób możesz włączyć dziecko do ćwiczeń. Spróbuj od położenia się na plecach, przyciągnięcia kolan do piersi i posadzenia dziecka na swoich nogach - chyba każda mama instynktownie bujała tak kiedyś dziecko. Możesz też kucnąć, zachęcić malucha do wdrapania się od tyłu na twoje plecy i przytrzymać go, łapiąc równowagę.

2. Nie łam pleców. Schylaj się zginając w biodrach, przy wyprostowanych plecach. Jeśli bolą cię plecy, możesz pomóc sobie, przyciskając ręką miejsca, które bolą, a jeszcze lepiej poprosić dziecko, żeby tam usiadło.

3. Jeśli nie wiesz, jak ćwiczyć z dzieckiem, zapisz się na specjalne zajęcia dla mam. Prowadzone są w wielu klubach sportowych i osiedlowych, domach kultury. Rozejrzyj się w swojej okolicy. Na takich zajęciach instruktor pokaże ci, jak możesz bezpiecznie i ku zadowoleniu obu stron ćwiczyć z maluchem. A może sama stworzysz taką grupę?

Bawimy się razem

Często zabieram córkę na moje zajęcia. Ona bardzo to lubi, podoba się jej ruch i kontakt z rówieśnikami.

Na zajęciach, które prowadzę, rodzice bawią się razem z dziećmi. Na początku jest tak zwany rozruch. Turlamy się z maluchami, robimy z nimi brzuszki, skaczemy jak konie. Bawimy się częściami ciała, na przykład tupiemy (niechodzące jeszcze niemow- laki są w tym czasie przez rodziców masowane).

Potem robimy różne miny, ćwiczymy dykcję i jest bardzo śmiesznie, np. gdy mucząc, przykładamy usta do szyi dziecka, żeby pomasować ją dźwiękiem (nasza Różyczka bardzo to lubi). W końcu opowiadam historię, którą rodzice z dziećmi inscenizują. Ostatnio odbyliśmy podróż w wyobraźni - do Barcelony na corridę pociągiem. Lecieliśmy też kiedyś samolotem - rodzice brali dzieci na ręce i bujali. Atakowały nas komary - rodzice podszczypywali dzieci.

Zachęcamy maluchy do udziału w zabawie, ale jeśli wolą biegać po sali, to rodzice biegają za nimi. Dziecko ma swoje prawa: interesuje się tym, czym chce, nie można go do niczego zmusić. Ostatnio Róża znalazła dziurę w podłodze, położyła się tam i wpatrywała w nią przez 15 minut.

Na szczęście nie musiałam przerywać zajęć, bo na takie sytuacje mam babcię do pomocy. Róża ma dryg do muzyki, ale nigdy nie zmuszam jej do tańca. Po prostu puszczam muzykę i czekam na to, co się wydarzy. Jeśli zacznie podrygiwać, spontanicznie się w to włączam. Czasami tańczę sama, a ona bawi się obok, nie ma akurat ochoty.

Moim zdaniem nie trzeba dziecka do niczego popychać. Niech rozwija się po swojemu.

Jeśli chcecie robić razem ćwiczenia teatralno-ruchowe:

1. Dopóki malch nie skończy pół roku, dbaj o 3 punkty podparcia. Według rehabilitantów nie wolno takich małych niemowląt chwytać pod same paszki, nie powinno się robić z nimi nic gwałtownie. Bardzo małe niemowlaki jak najczęściej zwijamy w fasolkę, to dla nich najlepsza pozycja.

2. Pamiętaj, że dzieci uczą się przez przykład. A więc baw się dobrze. Jeśli czujesz się na takich zajęciach nieswojo, masz wrażenie, że to nie dla ciebie, poszukaj innej formy aktywności i zabawy dla siebie i dziecka.

3. Do niczego nie zmuszaj. Jeśli maluch widzi, że to, co robisz, sprawia ci przyjemność, to wcześniej czy później się przekona, że warto spróbować. Czasami dzieci w trakcie trwania warsztatu nie reagują, ale po powrocie do domu zaczynają ruszać się tak, jak zachęcano je na zajęciach.

Zaprośmy dziecko do naszego świata

Wspólnie z marką LOVI organizujemy akcję Aktywne Rodzicielstwo , której celem jest zachęcanie rodziców do aktywnego życia. Gdy w rodzinie pojawia się dziecko, wszystko się zmienia. Nasze potrzeby, marzenia, oczekiwania. Maleńki człowiek sprawia, że zaczynamy inaczej myśleć o życiu, sobie, rodzinie. Jesteśmy wszak rodzicami. I to my będziemy przez najbliższych kilkanaście lat najważniejszymi przewodnikami dziecka w poznawaniu świata. To odpowiedzialne, ale jednocześnie wspaniałe zadanie. Bo rodzicielstwo to przecież nie tylko trud, ale także fascynująca przygoda. W naszym nowym cyklu będziemy pokazywać, jak można wspierać emocjonalny i fizyczny rozwój dziecka, ciekawie spędzać z nim czas (w zgodzie z własnymi zainteresowaniami i potrzebami), uczyć samodzielności i jednocześnie być tuż obok, na wyciągnięcie ręki. I czerpać z tego prawdziwą radość. Przeczytajcie o rodzicach, którzy dzięki swoim dzieciom lepiej poznali samych siebie, zdobyli niezwykłe doświadczenia, otworzyli się na świat. A co najważniejsze - stworzyli szczęśliwą rodzinę. Bo nic lepiej nie tworzy i nie umacnia więzi rodzinnych jak wspólne, aktywne spędzanie czasu.

Więcej o: