1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Ta dziewczynka urodziła się dwa razy. Jak to możliwe?

Margaret dowiedziała się, że u dziecka, którego się spodziewała, rozwinął się potworniak. Postanowiła, że zrobi wszystko, żeby uratować nienarodzoną dziewczynkę. Zgodziła się na operację, dzięki której jej Lynlee przyszła na świat dwukrotnie.

Po rutynowym badaniu ultrasonograficznym, które miało miejsce w 16. tygodniu ciąży, Margaret Boemer otrzymała od lekarza niepokojąco brzmiącą informację: płód ma potworniaka okolicy krzyżowo-guzicznej. Kobieta była przerażona, ponieważ nie wiedziała dokładnie, jakie konsekwencje niesie za sobą ta diagnoza.

Potworny nowotwór

Potworniak okolicy krzyżowo-guzicznej to nowotwór, który ma formę guzków znajdujących się w okolicy kości ogonowej. Powstaje z komórek zarodkowych i najczęściej składa się z różnych tkanek. Komórki w guzkach często mutują, co prowadzi do pojawiania się tworów, które mogą mieć włosy, paznokcie, gruczoły czy nawet zdeformowane zęby. Potworniaki częściej diagnozowane są u małych dziewczynek niż małych chłopców. Występują raz na 35 tysięcy urodzeń.

Zła i dobra wiadomość

Dla Margaret nie była to pierwsza zła wiadomość, którą otrzymała podczas ciąży. Wcześniej kobieta dowiedziała się, że urodzi bliźnięta, jednak jeszcze przed rozpoczęciem drugiego trymestru straciła jedno z nich. 

Doktor Darrell Cass, współdyrektor Oddziału Dziecięcego Szpitala w Teksasie i profesor nadzwyczajny chirurgii, pediatrii, położnictwa i ginekologii, wyjaśnił, że potworniak jest niebezpieczny, ponieważ, powiększając się, zabiera dziecku krew, wskutek czego maluch nie może się prawidłowo rozwijać:

Niektóre z tych guzów są dobrze tolerowane, więc chirurg może je usunąć dopiero wtedy, kiedy dziecko przyjdzie na świat. Ale niemal przez połowę ciąży te guzy stanowią dla płodu problem i najczęściej chodzi tu o kłopoty z przepływem krwi. 

Lekarze poinformowali matkę o niebezpieczeństwie. Kobieta zrozumiała, że stan płodu będzie pogarszał się z dnia na dzień z powodu nowotworu. Niektórzy lekarze doradzali matce zakończenie ciąży, jednak Darrell Cass uznał, że należy przeprowadzić operację usunięcia potworniaka. Rozwiązanie to wiązało się z wyjęciem dziecka z łona matki. Choć ryzykowny, sposób ten dawał dziecku Margaret szansę na przeżycie.

Narodziny numer jeden

Margaret operowano w 23. tygodniu ciąży i operacja trwała 5 godzin. Najwięcej czasu zajęło otwieranie macicy oraz jej zszywanie. Samo wycinanie nowotworu, który był już większy od płodu, trwało zaledwie 20 minut. Umieszczenie płodu z powrotem w brzuchu matki wymagało ogromnego zaangażowania i precyzji. Chodziło o to, żeby w zbyt dużym stopniu nie naruszyć środowiska, w którym dziecko miało przebywać do końca ciąży. Nie było to łatwe, bo dostanie się do dużego guza wymagało sporego nacięcia. Lekarze operowali ostrożnie, żeby nie narażać także zdrowia i życia matki.

Cass wspomina, że podczas operacji serce płodu biło wolno - wydawało się, że zaraz się zatrzyma. Na szczęście dzięki kluczowemu członkowi zespołu - kardiologowi, który monitorował przetaczanie odpowiednich ilości krwi, chirurdzy mogli skoncentrować się na operacji.

Kiedy usunięto guz, płód został zaszyty w macicy matki.

Powtórne przyjście na świat

Po operacji Margaret nosiła dziecko jeszcze przez 12 tygodni. Kobieta nie mogła forsować organizmu, więc odpoczywała w łóżku aż do porodu. Ciąża pani Boemer trwała łącznie prawie 36 tygodni. Mała Lynlee  przyszła na świat drogą cesarskiego cięcia i ważyła ponad 2 kilogramy. Po ośmiu dniach od narodzin dziewczynkę czekała jeszcze jedna operacja. Lekarze usunęli z jej ciała pozostałości guza, do których nie byli w stanie się dostać, kiedy operowali płód.

Doktor Cass mówi, że teraz rodzice nie mają się już czym martwić, ponieważ Lynlee jest całkiem zdrowym dzieckiem. Choć operacja kosztowała Margaret dużo bólu, kobieta zapewnia, że urodzenie jej małej córeczki było warte każdego cierpienia.

To też może cię zainteresować:

"Ta blizna uratowała mnie przed utratą życia". Kobieta dzieli się zdjęciem brzucha po cesarskim cięciu

"Czułam się psychicznie wykończona". 42-latka straciła 36 zarodków zanim zaszła w ciążę

 

Więcej o:
Komentarze (38)
Ta dziewczynka urodziła się dwa razy. Jak to możliwe?
Zaloguj się
  • Paula Pawłowska

    Oceniono 3 razy 3

    Nie jestem sama u mnie byla ta sama sytuacja z córka która ma teraz półtora roku guz też w tym samym miejscu olbrzymi ale ja się dowiedziałam i tym pod koniec6mies ciąży nie było szans na operacje w 8 miesiącu poród droga cc operacja od razu goz ważył 5.600kg a córka z nim plus 2kg spędziła miesiąc w szpitalu a ja do dziś się zastanawiam z kad to się wzięło.i czy czasem nie było to drugie dziecko :(

  • Damian Bury

    Oceniono 11 razy -9

    U jakiego dziecka gazetko? Przecież według waszej nomenklatury to bezkształtny zlepek komórek z którego nie wiadomo co będzie. Cy topola, czy pies,, wydra czy taboret.
    Coś czego miejsce jest na śmietniku.

  • pit-or

    Oceniono 11 razy 11

    Artykuł ładny, ale mało kompetentny (zapewne już w angielskim oryginale). Potworniakiem nazywano dawniej rosnące w ciele płodu kawałki bliźniaczego braciszka lub siostrzyczki i tu mamy najprawdopodobniej do czynienia z takim przypadkiem. Dziś mówi się raczej o bliźniaku-pasożycie. Rodzeństwo obumarło, ale jego fragmenty mogą rozwijać się w ciele jednojajowego bliźniaka jak nowotwory, dzięki temu że między takimi bliźniętami nie ma bariery immunologicznej. Wielkie gratulacje dla lekarzy, którzy zdołali usunąć te kawałki jeszcze w życiu płodowym! Nie jest to dziedziczna wada genetyczna, tylko nieszczęśliwy przypadek, nie ma powodu, żeby taki płód usuwać, jeśli tylko można go uratować.

  • piotr_ze_wsi

    Oceniono 18 razy -10

    A nie mogła być jak Natalia Przybysz i wyskrobać?

  • anetakruk

    Oceniono 48 razy 42

    Piękna i wzruszająca historia. Dowód na to, że kobiety, kiedy czują się wspierane i są pod dobrą opieką lekarską decyzje mogą podejmować same i nie potrzebni są do tego prokuratorzy, policja i inni strażnicy moralności.

  • citisus

    Oceniono 42 razy -26

    Dobrze, że nie mieszkała w Polsce bo u nas by zabili.....
    Jako zdeformowany.
    5 minut i jaka ulga....

  • a.d.b

    Oceniono 52 razy 42

    A w Polsce zakaz badań prenatalnych, ryzyko przy operacji, więc lekarz będzie się bał i zamiast dziecka jest nowotwór.

  • wj_2000

    Oceniono 29 razy -5

    @maciej_aszek, który pisze o "szczęśliwym zakonczeniu"
    ______________
    Pytanie, czy ta historia jest JUŻ zakonczona?
    Kobieta po cesarce może mieć kłopoty z kolejnym dzieckiem.
    Dziecko ma DUŻO większe niebezpieczestwo popadnięcia w jakąś patologię, niż gdyby nie ten nowotwór i ta operacja.
    Z jednej strony rozhisteryzowana matka, z drugiej żądni wpisania ich do Księgi Guinnessa lekarze.
    Mierzi mnie czytanie podobnych historii.
    Moja babcia urodziła 13 dzieci, z czego 5 zmarło w dziecinstwie i żadnej traumy ona nie przeżywała!!!!
    Ochrona (i to za wszelką cenę) patologicznych kandydatów na ludzi to jakiś nienaturalny absurd! NieNATURAlny, powtarzam.
    Bocianica jak oceni, że pokarmu nie wystarczy by zdrowo rosła CAŁA jej trójka, wyrzuca z gniazda to najsłabsze. A bocian, to chyba NATURA?
    Organizm matki (bez udziału jej swiadomości) eliminuje mnóstwo zygot z wadami poprzez wczesne poronienie. Czasami ten mechanizm automatycznego rozpoznawania patologii zawodzi i dojrzewa biedne kalectwo. Po to mamy naukę, ultrasonografy i analizę DNA, by w takich wypadkach NATURĘ zastąpić i dokonač jak najwcześniejszej terminacji ciąży.

  • true_lysander

    Oceniono 49 razy -23

    Dobrze, że pani Margaret ma dom większy niż 60m^2. To jest jej trzecie dziecko. W Polsce w takich skomplikowanych przypadkach wyboru: wygoda czy niewygoda niektóre Natalie wybierają wizytę na Słowacji, by przypadkiem skomplikowaną ciążą, czy zmniejszeniem metrażu przypadającego na osobę...nie zafundować sobie niewygody.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX