Nie daj się naciąć - nasza nowa akcja
13.05.2008
, aktualizacja: 14.05.2008 08:43
Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że nie ma żadnego uzasadnienia dla rutynowego nacinania krocza. W Polsce natomiast ten zabieg wciąż jest przeprowadzany niemal u wszystkich kobiet.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Nie daj się naciąć! (09-05-08, 22:01)
- Jak uniknąć nacięcia krocza (18-05-06, 14:40)
- Brytyjki częściej rodzą bez nacięcia (06-08-08, 16:17)
- Ta rana wciąż boli (09-07-08, 11:52)
- Konkurs "Podziękuj swojej położnej" (04-06-08, 15:13)
- Czasem nacięcie to przegięcie (04-06-08, 00:00)
Nie daj się naciąć! Kampania przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza
Razem z Fundacją Rodzić po Ludzku rozpoczynamy akcję, której celem jest zwiększenie świadomości Polek co do problemu nacinaniu krocza.
Jak wynika z badań naukowych, nie ma podstaw do rutynowego nacinania krocza u wszystkich rodzących kobiet. Mimo to w Polsce odsetek kobiet naciętych w czasie porodu to - jak wynika z badań FRpL - blisko 80 proc.! Tymczasem w wielu krajach Zachodnich jest to zaledwie kilkanaście procent. Te dane dają do myślenia.
Wraz z Fundacją Rodzić po Ludzku inicjujemy kampanię przeciw rutynowemu nacinaniu krocza. Poniżej publikujemy wywiad z położną, która - opierając się na swoich doświadczeniach - opowiada, jak można chronić krocze przed nacięciem - zarówno przed porodem, jak i w czasie porodu.
Z jakie są Wasze doświadczenia dotyczące tego tematu? Czekamy na listy: dziecko@agora.pl
Weź udział w dyskusji na naszym forum >>
W Wielkiej Brytanii nacięcie krocza wykonuje się u około 14 proc. rodzących. W Polsce, według szacunkowych danych Fundacji Rodzić po Ludzku, u prawie 60 proc. kobiet. Czyżby Polki różniły się w swojej budowie anatomicznej od Brytyjek?
Raczej wygląda na to, że brytyjska służba zdrowia opiera się na współczesnej wiedzy, a polska na bardziej skostniałej. Nawet jeśli niektórzy z nas aktualizują swoje wiadomości, to i tak często czują się zobowiązani postępować zgodnie z powszechną praktyką. W niektórych placówkach ordynatorzy oddziałów położniczych wręcz nakazują podwładnym nacinać wszystkie, kobiety, które rodzą po raz pierwszy.
A może jeśli przez dziesiątki lat panowało przekonanie o słuszności rutynowego wykonywania epizjotomii, był to jednak dobry pomysł?
Na szeroką skalę zaczęto wykonywać ten zabieg na początku dwudziestego wieku, ale to wcale nie znaczy, że poprzedzono te działania jakimikolwiek badaniami. Te wykonano dopiero kilkadziesiąt lat później.
Jakie były wnioski?
Takie, że nie ma żadnego medycznego uzasadnienia dla rutynowego nacinania krocza. Zdarzały się też badania, których wyniki potwierdzały słuszność tradycyjnego podejścia, ale po pierwsze były mniej liczne, a po drugie, co ważniejsze, mniej wiarygodne. Dowodem na to może być fakt, że Światowa Organizacja Zdrowia po przeanalizowaniu wszystkich, za zasadne uznała przeprowadzenie epizjotomii u maksymalnie 20 proc. rodzących.
Co konkretnie pokazały badania?
Chociażby to, że zwykle lepiej się goi krocze pęknięte niż nacięte.
Dlaczego?
Ponieważ krocze pęka zawsze w miejscu najcieńszym, czyli od ujścia pochwy w kierunku odbytu. To także miejsce, które najlepiej się goi. Natomiast jeśli wykonujemy epizjotomię, to tniemy w dół po skosie, co wiąże się z przecięciem dwóch mięśni, często w poprzek włókien. Powrót do zdrowia jest w tym przypadku dłuższy, a utrata krwi większa. Do tego mogą dojść silniejsze opory psychiczne przed powrotem do życia seksualnego, ból w czasie stosunku i suchość pochwy. Ten ostatni objaw wcale nie jest związany jedynie ze zmianami hormonalnymi zachodzącymi w połogu. Blisko miejsca nacięcia znajduje się bowiem ujście gruczołów nawilżających przedsionek pochwy. Podczas epizjotomii może dojść do ich uszkodzenia.
Nie można naciąć krocza w tym samym miejscu w którym samo pęka? Byłoby mniej komplikacji.
Problem w tym, że każde nacięcie może zostać dodatkowo pogłębione przez przechodzącą główkę dziecka. Uszkodzona tkanka rwie się przecież o wiele łatwiej niż nienaruszona. Pogłębienie nacięcia pośrodkowego groziłoby więc pęknięciem odbytu. Boczne zmniejsza to ryzyko.
Są w ogóle jakieś szanse na poród bez obrażeń krocza?
Mniej więcej 20-30 proc. moich pacjentek nie ma żadnego pęknięcia. Jest też spora grupa tych, które mają tylko pęknięcie I stopnia. One też są w lepszej sytuacji niż kobiety, które zostały nacięte, bo epizjotomia jest w swoich skutkach porównywana do pęknięcia II stopnia.
Razem z Fundacją Rodzić po Ludzku rozpoczynamy akcję, której celem jest zwiększenie świadomości Polek co do problemu nacinaniu krocza.
Jak wynika z badań naukowych, nie ma podstaw do rutynowego nacinania krocza u wszystkich rodzących kobiet. Mimo to w Polsce odsetek kobiet naciętych w czasie porodu to - jak wynika z badań FRpL - blisko 80 proc.! Tymczasem w wielu krajach Zachodnich jest to zaledwie kilkanaście procent. Te dane dają do myślenia.
Wraz z Fundacją Rodzić po Ludzku inicjujemy kampanię przeciw rutynowemu nacinaniu krocza. Poniżej publikujemy wywiad z położną, która - opierając się na swoich doświadczeniach - opowiada, jak można chronić krocze przed nacięciem - zarówno przed porodem, jak i w czasie porodu.
Z jakie są Wasze doświadczenia dotyczące tego tematu? Czekamy na listy: dziecko@agora.pl
Weź udział w dyskusji na naszym forum >>
W Wielkiej Brytanii nacięcie krocza wykonuje się u około 14 proc. rodzących. W Polsce, według szacunkowych danych Fundacji Rodzić po Ludzku, u prawie 60 proc. kobiet. Czyżby Polki różniły się w swojej budowie anatomicznej od Brytyjek?
Raczej wygląda na to, że brytyjska służba zdrowia opiera się na współczesnej wiedzy, a polska na bardziej skostniałej. Nawet jeśli niektórzy z nas aktualizują swoje wiadomości, to i tak często czują się zobowiązani postępować zgodnie z powszechną praktyką. W niektórych placówkach ordynatorzy oddziałów położniczych wręcz nakazują podwładnym nacinać wszystkie, kobiety, które rodzą po raz pierwszy.
A może jeśli przez dziesiątki lat panowało przekonanie o słuszności rutynowego wykonywania epizjotomii, był to jednak dobry pomysł?
Na szeroką skalę zaczęto wykonywać ten zabieg na początku dwudziestego wieku, ale to wcale nie znaczy, że poprzedzono te działania jakimikolwiek badaniami. Te wykonano dopiero kilkadziesiąt lat później.
Jakie były wnioski?
Takie, że nie ma żadnego medycznego uzasadnienia dla rutynowego nacinania krocza. Zdarzały się też badania, których wyniki potwierdzały słuszność tradycyjnego podejścia, ale po pierwsze były mniej liczne, a po drugie, co ważniejsze, mniej wiarygodne. Dowodem na to może być fakt, że Światowa Organizacja Zdrowia po przeanalizowaniu wszystkich, za zasadne uznała przeprowadzenie epizjotomii u maksymalnie 20 proc. rodzących.
Co konkretnie pokazały badania?
Chociażby to, że zwykle lepiej się goi krocze pęknięte niż nacięte.
Dlaczego?
Ponieważ krocze pęka zawsze w miejscu najcieńszym, czyli od ujścia pochwy w kierunku odbytu. To także miejsce, które najlepiej się goi. Natomiast jeśli wykonujemy epizjotomię, to tniemy w dół po skosie, co wiąże się z przecięciem dwóch mięśni, często w poprzek włókien. Powrót do zdrowia jest w tym przypadku dłuższy, a utrata krwi większa. Do tego mogą dojść silniejsze opory psychiczne przed powrotem do życia seksualnego, ból w czasie stosunku i suchość pochwy. Ten ostatni objaw wcale nie jest związany jedynie ze zmianami hormonalnymi zachodzącymi w połogu. Blisko miejsca nacięcia znajduje się bowiem ujście gruczołów nawilżających przedsionek pochwy. Podczas epizjotomii może dojść do ich uszkodzenia.
Nie można naciąć krocza w tym samym miejscu w którym samo pęka? Byłoby mniej komplikacji.
Problem w tym, że każde nacięcie może zostać dodatkowo pogłębione przez przechodzącą główkę dziecka. Uszkodzona tkanka rwie się przecież o wiele łatwiej niż nienaruszona. Pogłębienie nacięcia pośrodkowego groziłoby więc pęknięciem odbytu. Boczne zmniejsza to ryzyko.
Są w ogóle jakieś szanse na poród bez obrażeń krocza?
Mniej więcej 20-30 proc. moich pacjentek nie ma żadnego pęknięcia. Jest też spora grupa tych, które mają tylko pęknięcie I stopnia. One też są w lepszej sytuacji niż kobiety, które zostały nacięte, bo epizjotomia jest w swoich skutkach porównywana do pęknięcia II stopnia.
1
2
następne »
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najpopularniejsze tematy
Ciąża i poród
















