Poród nas wyzwala

Z Beatrijs Smulders rozmawia Justyna Dąbrowska
2007-01-15, ostatnia aktualizacja 2007-01-15 11:17

Przyjęła na świat pięć tysięcy noworodków. Zdarzyło się jej pracować z zawiązanymi oczami. Najsłynniejsza holenderska położna przekonuje, że poród może być najwspanialszym doświadczeniem w życiu kobiety.

Beatrijs Smulders
Beatrijs Smulders

ZOBACZ TAKŻE
Beatrijs, jak długo pracujesz w tym zawodzie?

Już ponad trzydzieści lat.

Ilu dzieciom pomogłaś przyjść na świat?

Mniej więcej pięciu tysiącom. Bywało, że w ciągu tygodnia przyjmowałam na świat siedmioro dzieci. W dzień spałam, a w nocy szłam do porodu.

Czy wszystkie te dzieci urodziły się w domu?

Zdecydowana większość tak. To naturalne u nas w Holandii, że dzieci rodzą się w domu. Zawsze tak było i na szczęście nadal tak jest. Bywa oczywiście, że dzieje się coś niepokojącego, np. kobiecie skacze ciśnienie, zaczyna się odklejać łożysko albo dziecko jest niedobrze ułożone i nie można go obrócić. Wtedy jedziemy do szpitala

Na czym polega twoja praca, w czym tak naprawdę tkwi jej istota?

Ja pomagam się kobiecie otworzyć. I mam tu na myśli nie tylko jej macicę. Pomagam jej całej otworzyć się na to przeżycie, na to doświadczenie. "Otworzyć się" - to jest słowo klucz, kiedy mówimy o porodzie. Tak naprawdę to kobieta ma w czasie porodu do zrobienia dwie rzeczy - otworzyć się, dosłownie i w przenośni, oraz przesunąć, że tak powiem, świadomość w dół swojego ciała. Skupić się na nim. I nie myśleć, nie kombinować. Dlatego właśnie zdecydowana większość dzieci rodzi się w nocy. Bo w nocy łatwiej się otworzyć. W dzień jesteśmy aktywne. Od samego rana mamy we krwi dużo adrenaliny, która nas nakręca do działania. Adrenalina zaś przeszkadza w wydzielaniu się oksytocyny, która jest niezbędna, by poród się rozpoczął i postępował. Oksytocyna to także hormon miłości, seksualności, więzi. I on się wyzwala w nocy.

Czyli pracujesz głównie nocą? Jak czarownica?

Tak, nawet jeśli kobieta wzywa mnie w dzień, bo już rodzi, to zazwyczaj okazuje się, że to dopiero sam początek. Sprawdzam tylko, co się dzieje i jadę do innej. A na dobre zaczyna się w nocy. Wtedy wydziela się oksytocyna, endorfiny, prolaktyna, czyli te hormony, które pozwalają kobiecie wydać dziecko na świat.

Co jest potrzebne do tego, by poród mógł przebiegać harmonijnie?

Przede wszystkim kobiecie potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa. Tak samo jak w miłości. Żeby móc się otworzyć, kobieta musi mieć zapewnione poczucie intymności, prywatności i szacunku. To wszystko razem składa się na poczucie bezpieczeństwa, które jest nieodzowne, jeśli poród ma przebiegać bez zakłóceń. Dlatego my, w Holandii, uważamy, że każdy poród powinien się zacząć w domu. Bo w domu kobieta jest u siebie, czuje się bezpiecznie. Potem dopiero, kiedy jest już całkowicie zatopiona w tym procesie, gdy jest już na innej planecie, może - jeśli chce - przenieść się do szpitala i wtedy te przenosiny zazwyczaj nie hamują akcji porodowej.

Jaki procent dzieci w Holandii rodzi się w domu?

35 procent. Ale trzeba pamiętać, że my mamy wiele milionów emigrantów. A np. kobiety z Turcji czy Europy Środkowej nie chcą rodzić w domu, bo u nich nie ma takiej tradycji. Jeśli spojrzymy na statystyki samych Holenderek, to w domu rodzi 75 procent. Szczycę się tym, zważywszy że mamy najniższą umieralność okołoporodową na świecie!

Czy macie zwyczaj doradzania kobietom, by zaplanowały swój poród, będąc jeszcze w ciąży?

Nie! Wręcz przeciwnie. Odradzamy to. Planowanie to zadanie dla kory mózgowej. A kora mózgowa i myślenie to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje rodząca. Chodzi właśnie o to, by przestać myśleć, planować, kombinować. Chodzi o to, by poczuć siłę, jaka tkwi w naszym ciele, w naszej miednicy, macicy, i podążać za tym, co nam ciało dyktuje.

Czy to prawda, że potrafisz określić, na jakim etapie porodu jest kobieta, tylko na podstawie tego, jak wzdycha, sapie, krzyczy?

Oczywiście, że tak. Podobnie zresztą jest z miłością fizyczną - słysząc westchnienia, jęki i krzyki kobiety, można poznać, kiedy zbliża się do orgazmu. Z porodem jest tak samo. Po tylu latach doświadczenia z odgłosów, jakie kobieta wydaje, domyślam się, jak duże jest rozwarcie szyjki jej macicy. Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale tak jest.

Mówisz często, że w kobietach tkwi ogromna siła, z której rzadko korzystają. Co to za siła?

Tak, ta siła jest rzeczywiście ogromna. My się potrafimy otwierać zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie w bardzo trudnych sytuacjach. Sytuacjach granicznych. Bo co się dzieje w czasie porodu? Dziecko atakuje główką naszą miednicę, wciska się w kanał rodny z ogromną siłą. Szyjka się rozwiera, a to bardzo boli. Wydawałoby się, że reakcją na to powinna być chęć ucieczki, schronienia się, zwinięcia w kłębek. A kobieta się w tej sytuacji otwiera - mimo że czuje ból, pozwala dziecku wydostać się na świat. Do tego trzeba niebywałej siły!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.7

3 głosy

  • Re: Poród nas wyzwala marta.mokry 27.07.07, 14:49

    Tez chcialabym urodzic w domciu ale zastanawiam sie jak to jest pozniej. Chodzi mi o dzidzi, Jak sie je bada i czy pozniej musi jechac do szpitala. I jak jest z KTG podczas porodu. Jest »

  • Na pewno wspaniała kobieta i nameja 28.07.07, 19:19

    dobra w tym, co robi. Ja jednak nie rozumiem tej całej ideologii. Po prostu takmnie bolało, że myślałam, że szczeznę. To był drugi poród. Pierwszy jak cięmogę. Mam za sobą też porządne kolki»

  • Re: Poród nas wyzwala kolina74 06.11.08, 14:12

    Bardzo madrze, rozsadnie i naturalnie! Zycze wszystkiego dobrego.»