1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzą w Polsce, a rachunek na prawie milion funtów trafia do Wielkiej Brytanii. Jak to możliwe?

Ponad pół tysiąca Polek mieszkających w Wielkiej Brytanii zdecydowało się w ubiegłym roku na poród w Polsce. Opieka medyczna, którą otrzymały w naszym kraju, kosztowała Wielką Brytanię prawie milion funtów. Jak to możliwe i dlaczego kobiety wolą rodzić tutaj?
NHS, czyli brytyjski odpowiednik polskiego NFZ, musiał w zeszłym roku wydać prawie milion funtów, żeby zapłacić za opiekę medyczną pracujących w Wielkiej Brytanii Polek, które zdecydowały się urodzić dzieci w Polsce. Ujawnione kwoty wywołały duże niezadowolenie brytyjskich eurosceptyków i przeciwników liberalnych praw imigracyjnych w Wielkiej Brytanii.

Porody w Polsce i refundację kosztów opieki i leczenia przez NHS umożliwia Polkom europejskie prawo, które określa, że osoby pracujące i płacące podatki na terenie Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Ekonomicznego (EEA) mogą leczyć siebie i swoją rodzinę w innych krajach tego obszaru, w tym w Polsce. Wcześniej należy zgłosić się do odpowiednich organów w kraju zamieszkania po formularze uprawniające do tego typu świadczeń (w Wielkiej Brytanii jest to formularz E112).

Z danych cytowanych w brytyjskiej prasie wynika, że z 1132 przypadków, w których NHS musiało zapłacić za leczenie w krajach EEA, aż 90 proc. dotyczyło porodów i opieki okołoporodowej. Z wszystkim przypadków kobiet rodzących na koszt NHS poza granicami Wielkiej Brytanii aż 519 dotyczyło Polek. Na drugim miejscu znalazła się Francja ze 174 porodami, a na trzecim Niemcy z 90 przypadkami. Średni koszt jednego porodu szacuje się na 1,631 funtów. Co ciekawe, kobiety pochodzące z innych państw Europy Wschodniej nie korzystają z możliwości rodzenia w kraju pochodzenia tak chętnie jak Polki - na takie rozwiązanie zdecydowały się 74 Słowaczki, 49 Czeszek, 21 Węgierek, 18 Rumunek, 12 Litwinek, 4 Bułgarki i jedna Łotyszka.

Nadużycie?

Konserwatywni politycy brytyjscy podkreślają, że refundacja powinna dotyczyć tylko nagłych wypadków i że trzeba zmienić prawo, aby nie pozwalać na tego typu "nadużycia", które drenują portfele Brytyjczyków. Gerard Batten, eurosceptyk z Brytyjskiej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), stwierdził w komentarzu dla "The Sun", brytyjskiego tabloidu, który rozpoczął dyskusję o Polkach rodzących poza Wielką Brytanią na koszt NHS, że to zrozumiałe, iż kobiety wolą rodzić w kraju swojego pochodzenia, w towarzystwie bliskich im osób, ale że nie powinien za to płacić brytyjski podatnik. Rzecznik brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia odpiera zarzuty o nadużycie, zauważając, że to samo prawo pozwala Brytyjczykom mieszkającym w innych krajach, korzystać z opieki medycznej na Wyspach.

Dlaczego w Polsce?

Zastanawiać może, dlaczego Polki wolą rodzić w polskich szpitalach, zwłaszcza, że nasze porodówki nie cieszą się szczególnie dobrą opinią rodzących. Z lektury forów internetowych wynika, że głównym powodem takiej decyzji jest chęć bycia blisko rodziny. Rodzące w Polsce mamy, które w Wielkiej Brytanii nie mają żadnych bliskich poza swoimi partnerami, po porodzie często zostają na kilka miesięcy w domu rodzinnym, żeby mieć pomoc w opiece nad niemowlęciem. Niektóre już przed wyjazdem deklarują, że najprawdopodobniej nie wrócą do Wielkiej Brytanii, inne przyjeżdżają do Polski tylko urodzić dziecko.

Opcja 1: Jak rodzić, to tylko w Polsce!

Opinie mieszkających na Wyspach Polek na temat najlepszego miejsca porodu są różne i trudno znaleźć dominujący trend. O ile rzeczywiście łatwo zauważyć, że powroty do Polski na czas porodu cieszą się popularnością i są brane pod uwagę przez oczekujące dziecka kobiety, o tyle każda z opcji - szpital brytyjski lub polski - wydaje się mieć tyle samo zwolenników, co przeciwników. Wśród głosów opowiadających się za rodzeniem w Polsce najczęściej słychać te mówiące o rodzinie i bliskich, a także podkreślające przewagę polskiej opieki lekarskiej nad brytyjską. Typowym przykładem takiej argumentacji jest wypowiedź tej internautki: "Urodziłam troje dzieci -ostatnie tu w Anglii, jestem doświadczoną mamą, więc nie miałam problemu. Jeśli masz kogoś, kto Ci tutaj pomoże i będzie Cię wspierał to możesz urodzić tutaj. Natomiast jeśli nie masz wsparcia to może być bardzo ciężko... W Polsce, jak coś jest nie tak i martwisz się o maluszka, to możesz iść natychmiast do pediatry, tu też jest opieka lecz znacznie się różni od naszej polskiej. To są takie moje rozważania, bo dopiero teraz zrozumiałam jaka wspaniała opieka pediatryczna jest w Polsce..." (edyta).

Opcja 2: Na Wyspach rodzi się lepiej

Kobiety, które zdecydowały się urodzić w Wielkiej Brytanii i zachwalają takie rozwiązanie, też piszą o lepszej opiece medycznej - choć w ich opinii taka jest właśnie na Wyspach. Poza tym podkreślają, że nie wyobrażają sobie spędzenia pierwszych tygodni życia dziecka z dala od partnera: "Ogromna większość kobiet, które rodziły tutaj (wraz ze mną), nie chciałaby rodzic w Polsce nawet, gdyby im dopłacono - a poza tym to, co tu masz za darmo i z uśmiechem, w Polsce dużo kosztuje. Większość porodów tutaj ma porównywalny standard jak polskie prywatne szpitale, a wszystko za darmo. Nie wyobrażam sobie też rodzić i spędzać pierwszych tygodni lub miesięcy bez partnera - żadna babcia tego nie wynagrodzi" (kingaolsz).

Więcej o: