1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Przesądy ciążowe - Wasze historie

Gdy jesteś w ciąży nie wolno opierać się o kaloryfer, albo warto wykąpać dziecko w monetach, bo to zapewni mu w przyszłości życie miliardera - m.in. takie rady usłyszały nasze użytkowniczki, gdy były w ciąży. Poznajcie inne kuriozalne przesądy, jakie otrzymaliśmy z okazji 1. edycji konkursu "Nie-złej mamy" - w celach edukacyjnych, ale też, żeby się zdrowo pośmiać!
Wszystkie mamy, które wzięły udział w pierwszej edycji konkursu "Ciążowe przesądy - jakie kuriozalne rady i wskazówki dostałaś, kiedy byłaś w ciąży?", są naprawdę Nie-złymi mamami! A już myśleliśmy, że znamy wszystkie mity nt. ciąży, ale jednak nie, czytając Wasze historie o mało nie pospadaliśmy z krzeseł.

"Ciążowych przesądów jest mnóstwo... Wysłuchiwanie ich nie ominęło także mnie, a to nie chodzić po sznurkach, kablach - dziecko na pewno owinie się pępowiną, na informację, że akurat mamy remont w domu, strach w oczach "jak spodki" pojawiał się u "wujków dobra rada" :) Koleżanka - już "dzieciata", ostrzegała, żebym nie spoglądała przez dziurkę od klucza. Owa koleżanka ponoć parę razy spoglądała (swoją drogą ciekawe w jakim celu?) i dziecku "leci oczko". W 4 mies. odwiedziwszy mamę ucieszyłam się, że akurat natknęłam się na zaprzyjaźnioną fryzjerkę, która świadczy domowe wizyty. Radość nie trwała długo - fryzjerka za żadne skarby nie chciała podciąć mi włosów, gdyż bała się, że dziecko będzie miało "krótki rozum" :) Oczywiście w ciąży nie wolno patrzeć na chore, mniej ładne, niegrzeczne dzieci, bo można się przecież "zapatrzeć". Reasumując, czas ciąży powinnyśmy spędzić w łóżku (ze strachem spoglądając, czy aby pod łóżkiem nie leży jakiś kabel albo sznurek), a do szpitala jechać zarośnięte (za to z pewnością, że dziecko nie urodzi się z krótkim rozumem:)), w worku po ziemniakach (bez sznurków, pasków, korali) i z zamkniętymi oczami (uwaga na przejścia pod drabinami, słupami wysokiego napięcia itd...). Pozdrawiam - mama zdrowej Igi (długi rozum, nielecące oczka...:))"

***

"Współczesność współczesnością, ale wszyscy wiemy, że czas ciąży to czas "magiczny"... A co to za magia bez wróżb, toteż rychło po ogłoszeniu mego stanu odmiennego, zstąpiłam (zostałam wtrącona?) do Prastarego Kręgu Kobiet Brzemiennych. I oto objawione zostały przede mną do tej pory tak ślepej i głuchej... najważniejsze Prawdy Przedwieczne: a) Klasyczne: należy patrzeć/wąchać/smakować/ mieć styczność tylko z tym, co ładne, dobre i słodkie (mój ginekolog??) nie wolno się denerwować, najlepiej rzucić pracę, męża, rodzinę i wyjechać na wieś sielską-anielską, by w kobiecym kręgu, czekać na Cud Narodzin. Nie wolno za szybko kupować wyprawki, żeby nie zapeszać oraz nie wolno zbyt późno kupować wyprawki, żeby nie zapeszyć... Mój wygląd oznaką płci Dziecka: zbrzydnę = dziewczynka, bo zabiera urodę, wyładnieję= dziewczynka, bo dodaje urody... b) Nowoczesne: nie wolno używać komputera i TV, bo Dziecię będzie mieć wady wzroku należy używać komputera i TV, bo elektrofale stymulują wzrost mózgu Dziecka idąc na badanie USG, nie wolno przechodzić obok sklepów w elektroniką, bo zostanie się napromieniowanym, co zaburzy obraz badania powiadamiając o narodzinach Dziecka, należy wysłać SMS-y w liczbie szczęśliwej, czyli 7 lub jej wielokrotności, nigdy zaś w pechowej 13-tce. I tak oto stała się Jasność :)"

***

O, rany - temat rzeka. Z racji tego, że obecnie jestem w ciąży, wysłuchuję tego typu "rad" całe mnóstwo. I pisząc ten tekst np. jestem cała ubrana na czarno, a przecież nie wolno - bo dziecko się urodzi czarne ! Hm... niby skąd ma ono być czarne, skoro jego autorem jest mój mąż - skądinąd stuprocentowy biały człowiek, to już mi babcia nie powiedziała. Ale poniżej zamieszczę (oczywiście ku przestrodze i aby przetrwały na wieki) przesądy, którymi jestem uraczana, to będzie taki dekalog ciężarnej w czasach obecnych: - W czasie ciąży - nie obcinać włosów bo się dziecku życie skraca, - Nie przechodzić pod sznurkami bo się dziecko może pępowiną owinąć - Na pierwszych spacerach chronić dziecko przed zaglądającymi do wózka starszymi kobietami (to ponoć dziecku apetyt odbiera) - do dziś zbieram szczękę z podłogi po usłyszeniu tego. - Nigdy nie obcinać małemu dziecku paznokci po śpiącemu (to mądrość odbiera) - Nie jedz większości potraw (bo we wszystkim jakieś świństwo), nie wychodź z domu bo jeszcze ktoś na Ciebie kichnie w tramwaju i nieszczęście gotowe, a najlepiej nie oddychaj bo tyle zanieczyszczeń w powietrzu. - Jedzenie truskawek powoduje powstanie u dziecka tzw. znamion truskawkowych (sezon truskawkowy za dwa tygodnie, i co ja biedna mam począć -:) ??? ) - Dziecko będzie nadmiernie owłosione, jeśli jego matka często ma w ciąży zgagę lub... przytula się do włochatego psa, a łyse jeśli się depiluje (ech...będę miała łyse dziecko więc albo będzie mały "kudłacz" albo kobieta, która nie będzie musiała męczyć się latem z golarką). Wybieram to drugie! - Kobieta w ciąży powinna koniecznie łazić po polu, wtedy zbiory będą bardziej obfite, o ile myszy nasion nie wyjedzą. Ale ja mieszkam w mieście, więc usłużnie mogę komuś po ogródku jeśli takowy posiada, połazić. A swoja drogą - ten przesąd może przyczynić się do zarabiania pieniędzy w ciąży na pieluchy - 20 minut łażenia po ogródku - 20 zł - pół godziny 30 zł, a za godzinę łażenia już można zniżkę dawać -:). Przesądów które przyszła mama słyszy jest tyle, że można by fajną książkę napisać, a stosować wszystkie... to trzeba by przeżyć te 9 m-cy zamkniętą gdzieś gdzie nikt i nic nie ma dostępu. Pozdrawiam wszystkie ciężarne - a przesądy, jakimi jesteśmy obdarzane należy traktować z przymrużeniem oka i uśmiechem, bo czasami nasze babcie nie umieją inaczej wyrazić troski o tą swoją ukochaną wnusię, która już za chwilę stanie się matką.

***

Pamiętam jak na początku ciąży o której nikt nic nie wiedział, nawet ja, odwiedziliśmy rodziców mojego narzeczonego. Biedak był strasznie głodny i rzucił się na słodycze i ciasta które upiekła jego mama. Nie minęła chwila a na stole już nic nie zostało mimo, że ciągle go upominałam. Nagle jego mama zapytała 'Agnieszko, czy ty nie jesteś w ciąży?' ja po usłyszeniu popatrzyłam na swój brzuch i troszkę się zdziwiłam a jego mama dodała 'Bo jak chłopak je tyle słodyczy to oznacza, że jego kobieta jest w ciąży'. My nie planowaliśmy ciąży, ze względu na rozpoczęcie studiów i młody wiek więc przyznam troszkę się przeraziłam. Męczyły mnie te słowa ale dopiero 2 tygodnie po wizycie u teściów zrobiłam test i proszę, teściowa wykrakała :) A przesądów w trakcie ciąży też nasłuchałam się strasznie dużo. Mój narzeczony ma taki dziwny odruch, że przechodząc obok mnie musi uderzyć mnie w pupę. Pamiętam, że kiedyś zmywając naczynia dostałam takiego klapsa na co babcia mojego narzeczonego powiedziała, że dziecko będzie głupie od tych "wstrząsów". Zabraniano mi też patrzeć przez judasza w drzwiach żeby dziecko nie miało zeza. Ale najbardziej rozśmieszył mnie przesąd że nie wolno patrzeć na mężczyzn innej rasy żeby dziecko nie urodziło się z innym kolorem skóry oraz to, że kiedy dowiem się, że urodzę synka nie mogę nosić sukienek/spódnic bo syn w przyszłości może zostać homoseksualistą. Pozdrawiam serdecznie.

***

Niedawno skończyłam studia kulturoznawcze. Jako świeżo upieczona pani animator kultury wiedziałam sporo o obserwacji uczestniczącej, relatywizmie kulturowym i kulturze ludowej. Wiedziałam, że choć przesądy wynikają z ludzkiego strachu przed niewiadomym, to w wielu kryje się ziarnko prawdy. Postanowiłam traktować wszystkie z pobłażliwością i przymrużeniem oka. Jest jednak kwestia, która zawsze, ilekroć poruszana, doprowadzała mnie do białej gorączki... Uwielbiam zwierzęta i od kilku lat mam kota. Jest on bardzo czysty i ułożony. Uważam, że dzieci wychowywane w kontakcie ze zwierzętami uczą się odpowiedzialności, troskliwości i są bardziej skłonne do empatii. Jakkolwiek, jako troskliwa przyszła mama, zrobiłam oczywiście badania w kierunku przeciwciał toksoplazmozy (choć podobno większość zakażeń nie pochodzi od domowych pupili). Uspokoiło to moje sumienie, sądziłam także, że będzie skutecznym argumentem dla osób skrywających pod płaszczem troski o moje nienarodzone dziecko prawdziwą antypatię dla futrzaków. Jakże głęboko się myliłam. Okazało się bowiem, iż koty nie tylko roznoszą wirusy, pasożyty, powodują chorobę "kociego pazura", to jeszcze duszą dzieci w nocy! Najbardziej rozbawił mnie jednak przesąd wygłoszony przez moją ciotkę. Podobno kobieta, która spojrzy na ziewającego kota, z pewnością urodzi dziecko z rozszczepem podniebienia. Tymczasem kot mój, w obawie przed dziećmi odwiedzających nas przyjaciół, ucieka gdzie pieprz rośnie, natomiast podczas USG obejrzałam piękną buźkę mojego dziecka. Jedyne, czego się obawiam, to fakt, że synek, gdy tylko zacznie się przemieszczać, nieźle da kotu popalić...

***

1. Jeśli się czegoś przestraszysz - nie łap się ręką za żadną część ciała, bo dziecko może mieć na ciele - w tym samym miejscu plamę /myszkę/. 2. Nie przechodź pod rozciągniętymi sznurami, bo pępowina sie zaplącze. 3. Nie wyciągaj w górę rąk /np. przy wieszaniu firanek/ bo dostaniesz krwotok. 4. Jeśli będzie syn, trzeba do pierwszej kąpieli włożyć umyty korzeń pietruszki, żeby chłopiec miał zdrowego "ptaszka". 5. Jeśli będzie córka, trzeba ja wykąpać w złocie, tzn. do pierwszej kąpieli wrzucić rodzinne kosztowności /pierścionki itp./ żeby miała bogactwo w życiu.

***

Przesąd mówi, że w szpitalu tuż po przyjściu na świat syna moment w którym do przecięcia pozostaje pępowina jest dość ważny, bo "od próbnych lub udanych cięć ilości ma zależeć ile dzieci przyjdzie jeszcze na świat w gości, zatem tato albo mamo, jeśli jeszcze chcesz się mnożyć, nie przecinaj pępowinki, weź ze sobą tępy nożyk"

***

Jednym z bardziej ciekawych i zaskakujących dla mnie przesądów był ten o myszach, które ponoć zalęgają się osobom, które odmówią spełnienia żądań ciężarnej. Stwierdziłam, że akurat ten jest bardzo przyjazny wobec przyszłych mam i postanowiłam go wypróbować na mojej szefowej. Odbyłam z nią krótką rozmowę dotyczącą mojej podwyżki i poinformowałam ją o "konsekwencjach" odmowy mojej prośby - oczywiście cała rozmowa utrzymana była w żartobliwym tonie - tym większe było moje zdziwienie, kiedy podczas następnej wypłaty na moim koncie pojawiła się większa niż zazwyczaj kwota - będąca - jak się okazało skutkiem tych "żartobliwych" negocjacji...

***

Pochodzę z małej wsi i jak byłam mała to moja sąsiadka opowiadała mi, że jeśli chcę by moje dziecko miało blond włoski to powinnam spacerować w zbożu które ma żółtozłoty kolor. Natomiast, jeśli chciałabym, by dziecko miało ciemny kolor włosów, to brzuch powinien być zakryty ciemną chustą.

***

Byłam w siódmym miesiącu ciąży, gdy moja zupełnie "nieżyciowa", bo nieznająca przesądów przyjaciółka poprosiła mnie, bym została chrzestną jej syna. Ja, wówczas też jeszcze nieznająca praw rządzących wszechświatem, ochoczo się zgodziłam, a dumą z czekającej mnie roli nie omieszkałam podzielić się w pracy. No i otworzył się worek z potencjalnymi dramatami, które dotkną albo jedno, albo drugie dziecko. Aż strach powtarzać. Najłagodniejsze to chyba to, że dziecko (nienarodzone) nie będzie mówić. Nie jestem przesądna, ale w tym przypadku to zupełnie co innego... Mojej znajomej nawet ksiądz nie pozwolił wziąć na chrzestną ciężarnej. A mojej znajomej, która została chrzestną to dziecko... i tu opis kolejnych plag. Słuchałam i słuchałam. A jak się przyznałam, że chrzestnym będzie nie kto inny tylko mój mąż, to dopiero się zaczęło. Małżeństwo nie może być rodzicami chrzestnymi tego samego dziecka! Dlaczego? I tu padało najgorsze, bo tajemnicze: "Bo to NIEDOBRZE". Prawie uwierzyłam. Ale w końcu myślę: chrzest obrządek chrześcijański. Chcą bym była chrzestną, znaczy uważają mnie za chrześcijankę. Zatem jeśli z jakiegoś powodu nie mogę spełnić roli matki chrzestnej, to z tego, że zachowuję się jak poganka, zastanawiając się nad słusznością zabobonów. Włożyłam więc obcasy, wzięłam męża pod pachę i wypinając niemały już ciążowy brzuch pomaszerowałam z dzieckiem pod ołtarz.

***

Ojej, długo by pisać;) Mieszkam w małym miasteczku, a wsie i takie mieścinki jak moja właśnie to ulubione miejsca grasowania przesądów, o czym dwukrotnie już miałam okazję się przekonać;) Oj nasłuchałam się w ciąży między innymi: "żebym się o kaloryfery nie opierała bo mi się łożysko przyklei", "żebym kiedy mnie coś zaboli nie dotykała nagle tego miejsca, bo dziecko w tym samym miejscu będzie miało brzydkie znamię", "żebym pod sznurem z bielizną nie przechodziła bo dziecko w pępowinę się zaplącze", itd. Nie mogłam też niczego wcześniej przygotowywać, co by "nie zapeszyć już po urodzeniu dzieci to byłam zasypywana wręcz radami babć typu: "nie obcinaj maluszkowi włosków aż do roczku", "do chrzcin nie wychodź na dwór", piersi musiałam owijać w pieluchę tetrową co by ich "nie zaziębić" i takie tam... Nie jest łatwe życie młodej mamy na wsi...:)

***

W ciąży byłam zimą - wielki brzuch plus wielki śnieg! A zima byłą mroźna! -15,-20 stopni brrrrrr... Nie miałam za bardzo w czym chodzić ubrana i z pomocą przyszła mi moja Mama, która wyciągnęła z szafy jakiś stary kożuch! Pasował! Zimę więc zaliczałam w kożuchu Mamy:) Jechałam kiedyś autobusem i dosiadły się do mnie jakieś dwie Panie i zaczęły z zaciekawieniem na mnie patrzeć, w końcu zagadały i pytają się, czy nie boję się chodzić w kożuchu w ciąży! Strasznie zdziwiło mnie to pytanie ,więc zapytałam się dlaczego. Odpowiedziały, że przecież wszyscy to wiedza , że dziecko matki chodzącej w kożuchu będzie bardzo owłosione i jak się urodzi całe jego ciało będą pokrywały włosy!!!!!!!!!! Powiem szczerze, że nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć, bo o takiej dziwnej rzeczy nigdy wcześniej nie słyszałam. Całą zimę przechodziłam dalej w kożuchu a na wiosnę urodziłam chłopca - ŁYSEGO :)))

Zachęcamy do wzięcia udziału w kolejnym konkursie i do wspólnej zabawy!

Więcej o: