1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Ciało w ciąży

Czy ciąża jest piękna, czy nieestetyczna? Czy brzuch można eksponować, czy lepiej go chować? Kultura daje nam w tej sprawie sprzeczne przekazy.
Czy kobieta w ciąży jest naczyniem?

Relacja matki i jeszcze nienarodzonego dziecka może być postrzegana bardzo różnie. Może ono być oswajanym podmiotem, może być niechcianym ciężarem, albo wielkim znakiem zapytania- nie wiemy, kto się urodzi, jesteśmy niepewne... Metafora naczynia kojarzy mi się z inkubatorem, z tym, że kobieta istnieje tylko po to, żeby nosić dziecko - takie podejście bardzo uprzedmiotawia kobietę, ona przestaje się liczyć w tej relacji. A przecież kobieta w ciąży jest nie tylko ciałem- obiektem, ale ciałem, które przeżywa.

Przeżywa na przykład związek z dzieckiem, które ma w brzuchu.

Związek "partnerski" pomiędzy kobietą a nienarodzonym jeszcze dzieckiem - to podejście typowe dla kultury zachodniej. W naszej kulturze kobieta, która zaszła w ciążę, od pierwszych chwil zaczyna nawiązywać emocjonalną relację z dzieckiem. Mówi do niego, czasami czyta książki. Jest to relacja oparta w dużej mierze na języku. Nie jest tak we wszystkich kulturach. Na przykład w kulturze japońskiej relacja matka- dziecko zaczyna się budować dopiero od momentu pojawienia się dziecka na świecie i opiera się na "porozumieniu bez słów". Ciąża jest to stan potencjalny. Obdarzanie płodu człowieczeństwem zostawia się na czas po porodzie.

A czy w naszej kulturze nie było bardzo podobnie kilka wieków temu?

Foucault, francuski filozof, widzi początek przemian związanych z postrzeganiem seksualności i mówieniem o niej w XVIII wieku. Wcześniej nie skupiano się na samej ciąży, raczej na porodzie, który oznaczał pojawienie się na świecie potomka bądź potomkini. Nie mówiono o przeżywaniu ciąży jako relacji. Wpływała na to z pewnością duża śmiertelność dzieci. Ciążę traktowano bardziej jako środek, niż cel, nie widziano w niej samej czegoś godnego namysłu. "Stan błogosławiony" z jednej strony wzbudzał szacunek, z drugiej zaś, kobiety w ciąży były wykluczane z życia społecznego, często budziły odrazę, wręcz wstręt, ze względu na fakt, że ciąża jest niezwykle fizjologiczna, cielesna- w opozycji do tego, co rozumowe, czyli do dziedziny, którą zdominowali mężczyźni. Sam poród również był otoczony tabu. Omawia to bardzo szczegółowo Simone de Beauvoir w "Drugiej płci". De Beauvoir wskazuje, że nie chcemy pogodzić się z istnieniem ciała i jego fizjologii. Jest to bardzo trafna uwaga, ciało od wieków było spychane na marginesy kultury jako mniej istotna "część" człowieka.

A jak jest teraz?

W końcu XIX wieku zwrócono w filozofii uwagę na samo ciało, przestano traktować je przedmiotowo. W XX i XXI wieku takie myślenie staje się coraz silniej obecne w kulturze. Współczesna filozofka Elizabeth Grosz mówi nawet, że nie tyle mamy ciała, co nimi jesteśmy. W związku z psychoanalizą i jej koncentracją na doświadczeniach dzieciństwa, zaczęto analizować to, co dzieje się w trakcie ciąży. Julia Kristeva zwróciła uwagę na bardzo specyficzną relację pomiędzy matką a dzieckiem. Dziecko rozwija się w niej i z niej, ale jednak tworzy odrębne istnienie. Przeplatają się w tej analizie ciąży takie filozoficzne pojęcia jak tożsamość i inność, matka pozostając sobą spotyka się z Innym (swoim dzieckiem) na bardzo wewnętrznym i intymnym poziomie, dlatego też Kristeva wskazała, że ta relacja może być dobrym przykładem relacji z Innym w sensie bardziej uniwersalnym. Jest to wątek charakterystyczny dla współczesnej filozofii, która mówi dużo o spotkaniu z innym człowiekiem, inną kulturą, inną płcią, innym gatunkiem biologicznym. Coraz więcej mówimy też o cielesności i ciąży, coraz chętniej przekraczamy tabu związane z naszą fizjologią. Jak twierdzi Foucault w "Historii seksualności" opowiadanie o sobie jest znakiem naszej kultury. Często jednak brakuje języka do mówienia o ciąży jako o przeżyciu cielesnym.

Jak go znaleźć?

Dzięki literaturze, bo w niej można odważyć się na mówienie o sprawach tabu, łamanie granic tego, co można opowiedzieć i tego, o czym wstydzimy się mówić uznając, że jest zbyt obrzydliwe. Dobrym przykładem takiego przekraczania granic jest książka "Wilgotne miejsca" Charlotte Roche, której bohaterka, co prawda nie jest w ciąży, ale z lubością opisuje wszelkie swoje fizjologiczne stany. Często uważa się też, że ciąża dotyczy tylko i wyłącznie pewnej grupy ludzi, którzy bądź zajmują się ciążą zawodowo, bądź są w ciąży. Mężczyźni, starsze kobiety, czy kobiety, które nie decydują się na dziecko nie są tą problematyką zainteresowane. Tymczasem choćby w tej relacji z Innym możemy znaleźć w ciąży wątek uniwersalny i głęboko filozoficzny.

No właśnie, czym jest ciało kobiety, która nie chce lub nie może zajść w ciążę?

Ciąża przez wieki była uważana za wyznacznik kobiecości. Było tak między innymi dlatego, że kobieta przeznaczona była małżeństwu z mężczyzną. Owocem miłości małżeńskiej były zaś dzieci. Kobieta bezpłodna bądź niechcąca dziecka była zatem niepełnowartościowa. Niestety obecnie w pewnych kręgach nadal tak się uważa. Na pewno ciąża zmienia pole doświadczeń, jak każde doświadczenie życiowe, jednak łączenie kobiecości bezpośrednio z ciążą wydaje mi się niebezpieczne, ponieważ odbieramy kobiecość tym kobietom, które nie mają dzieci. Czym innym jest kobieta jako samica gatunku ludzkiego, a czym innym kobiecość - forma stworzona przez kulturę. Jak mówiła de Beauvoir, "nie rodzimy się kobietami, stajemy się nimi."

Z jednej strony uważa się, że kobiecość musi być realizowana poprzez ciążę, ale z drugiej prawdziwa kobieta ma być atrakcyjna i stale dostępna seksualnie. Często słyszę kobiety, które narzekają, że będąc w ciąży przestały się czuć kobieco.

Tak, ta "prawdziwa kobieta" jest szczupła, nie ma rozstępów. Ale zauważam wiele prób innego spojrzenia na kobietę w ciąży. Zdjęcia nagich celebrytek w ciąży na okładkach gazet, aktorki w ciąży występujące w filmach. W ostatnim filmie Wima Wendersa, "Spotkanie w Palermo", widzimy piękną Milę Jovovich w ciąży, której bohater filmu- fotograf robi intymne zdjęcia odsłaniające jej brzuch. Z jednej strony, to jest pozytywne, że kobieta w ciąży może poczuć się atrakcyjna, pokonać stereotyp ciężkiej ciężarnej, która niewiele jest w stanie robić. Natomiast druga strona jest taka, że jesteśmy seksowne zawsze dla kogoś - czyli znów narzucamy kobiecie "gorset" z jakichś oczekiwań, które ma wobec niej jej partner, czy kultura. To może być uciążliwe. Istnieje presja: kobieta w ciąży nie ma prawa poczuć się "byle jaka", musi być atrakcyjna. A przecież wtedy ciało zmienia się, niejako uczymy się swojego ciała na nowo i mamy prawo do przeżywania tego stanu na swój własny sposób.

Monika Rogowska-Stangret

Feministka. Filozofka. Pisze doktorat w Szkole Nauk Społecznych PAN. Zajmuje się problematyką ciała. Jest fotografką nauczycielką i muzealniczką. Sprawia jej radość wykładanie historii filozofii na Uniwersytecie Trzeciego Wieku oraz prowadzenie warsztatów antydyskryminacyjnych. Jeżdzi na rowerze, chodzi do kina i gotuje. Nie narzeka

Więcej o: