1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Emocje w ciąży - I trymestr. Na huśtawce emocji?

Macierzyństwo ma nie tylko jasne strony. Wiele kobiet w pierwszym trymestrze ciąży zamiast spodziewanej radości odczuwa lęk, przygnębienie niepewność, smutek. Jak sobie radzić z zamętem w duszy?

"Czekając na dziecko. Poradnik dla przyszłych rodziców" - od 6 października w każdy wtorek kolejny zeszyt w prezencie z "Gazetą Wyborczą"



Pierwsze miesiące ciąży to okres szczególnie trudny dla kobiety. Choć brzucha jeszcze nie widać, przyszła mama ma świadomość, że jej życie nieodwracalnie się zmieniło. Miota się wtedy często między skrajnymi uczuciami. Od radosnego uniesienia do lęku i przerażenia. Jeśli te drugie dominują, często pojawia się też poczucie winy.

"Jesteś w ciąży? Powinnaś się cieszyć. Nie cieszysz się? Coś jest z tobą nie tak" - młoda kobieta odczytuje milczący komunikat otoczenia, które chce w niej widzieć Matkę-Polkę, umiejącą sprostać nowym wyzwaniom. A ona sobie z tym nie radzi. I martwi się jeszcze bardziej.

Tymczasem te wahania nastroju są zupełnie normalnie. Życie kobiety przecież już wkrótce radykalnie się zmieni. To może powodować narastanie wewnętrznego konfliktu. Przyszła mama ma przecież swoje dążenia i aspiracje. Nic dziwnego, że często czuje się "odstawiona na boczny tor", uważa ciążę za przeszkodę na drodze do samorealizacji. Wszystko to może wywoływać poczucie zagrożenia, lęk, agresję (występujące w tym czasie bóle głowy, często są oznaką skrywanej złości).

Do tego dochodzą zmiany hormonalne. Związany z ciążą wzrost stężenia hormonów (progesteronu i gonadotropiny kosmówkowej - HCG) sprawia, że piersi stają się pełniejsze i wrażliwe na dotyk, pojawiają się nudności i wymioty. Choć normalne, są one bardzo dokuczliwe. Mogą też nasilać u kobiety niepokój, uczucie zagrożenia i niepewności oraz brak akceptacji ciąży.

Śmieję się i płaczę

Uczucia w pierwszych miesiącach ciąży mogą oscylować między euforią a rozpaczą i obejmują całą gamę odcieni. Dużo zależy od tego, w jakich okolicznościach kobieta staje się matką. Czy może liczyć na swojego partnera, czy ma stabilną sytuację finansową, a przede wszystkim, czy chce już zostać mamą. Jeśli jej sytuacja życiowa i rodzinna jest stabilna, jeśli przyszli rodzice pragną dziecka - dominuje radość. Skrajnie odmienne uczucia budzi ciąża "nie w porę" - kiedy kobieta nie czuje się gotowa, bo, dajmy na to, chodzi do szkoły, studiuje, postawiła na szybką karierę zawodową... Ciąża budzi w niej wtedy najczęściej przerażenie, niechęć, złość, czasem rozpacz. Zwłaszcza jeśli w ogóle w swoich planach życiowych nie brała pod uwagę dziecka, a do tego ma niejasne relacje z partnerem. Może się czuć bezradna.

Boję się

Strach i niepewność mogą dopaść każdą kobietę. Nawet tę, która z radością czeka na dziecko. Nowa sytuacja, obawa o zdrowie swoje i dziecka, o relacje z partnerem - to wszystko może budzić lęk i poczucie zagubienia. Wielu kobietom, które do tej pory żyły bardzo aktywnie - pracowały, podróżowały, uprawiały sport - trudno pogodzić się z ograniczeniami, jakie wymusza na nich ciąża. Często rodzi to bunt i sprzeciw.

Nie chcę być żywym inkubatorem

Dla wielu kobiet macierzyństwo nie jest najważniejszą rolą, odkładają na później. A kiedy już są w ciąży, często czują się traktowane jak opakowanie chroniące bezcenną zawartość, jak żywy inkubator. Liczy się tylko dziecko, wszystko trzeba robić z myślą o nim. Ileż to razy przyszłe mamy słyszą: "To nic, że tego nie lubisz, musisz to zjeść, zrobić, wytrzymać... dla dobra dziecka". Z czasem, stosunek większości kobiet do ciąży zmienia się. Dziecko staje się kimś bardziej realnym i kobieta czuje się za niego odpowiedzialna. Konieczne ograniczenia przestają budzić w niej taki bunt.

Jestem gruba i brzydka

U wielu kobiet już w pierwszym trymestrze ciąży pojawiają się trudności z zaakceptowaniem samej siebie, swojego wyglądu i zachodzących w nim zmian. Dla części kobiet zmiany te stanowią spełnienie kobiecości. Jednak u niektórych mogą wywoływać poczucie zagrożenia. Zwłaszcza powiększający się brzuch, bywa traktowany jako deformacja ciała lub utrata kobiecej atrakcyjności i seksowności. Przyszła matka może odczuwać żal do poczętego dziecka, niechęć do partnera jako "sprawcy zła", przygnębienie, smutek, złość. Postawa partnera ma tu ogromne znaczenie. Jeśli kobieta odczytuje ją jako obojętną lub wręcz niechętną, problemy mogą się nasilić. I odwrotnie - partner aprobujący, czuły, interesujący się dzieckiem, pomaga kobiecie odkryć piękno jej ciała w tym czasie.

Czuję się winna

Uczuciowe rozterki, tak częste w pierwszym trymestrze, budzą u wielu kobiet poczucie winy. Bezskutecznie szukają w sobie pozytywnych uczuć, chcą odczuwać radość, a gdy nie znajdują niczego poza przygnębieniem i niepewnością, jeszcze bardziej się martwią. Są niezadowolone z siebie i czują się złymi matkami już u progu macierzyństwa. Żyją w ciągłym strachu, oczekując podświadomie strasznej kary od losu za to, że nie umieją cieszyć się własnym nienarodzonym jeszcze dzieckiem. Tymczasem trzeba pozwolić sobie na przeżywanie różnych uczuć i wiedzieć, że ciąża to czas radości i wściekłości, pewności i zwątpienia, śmiechu i łez. Tak po prostu jest.

Potrzebuję wsparcia

Aby bezpiecznie dryfować wśród uczuciowych raf, dobrze jest znaleźć zaufaną osobę (najlepiej kobietę, która podobne doświadczenia ma już za sobą) i od czasu do czasu po prostu się przed nią wygadać. Życzliwy słuchacz, który powstrzyma się od głupich uwag typu: "Daj spokój, przecież wszystko jest w porządku", może wiele zdziałać. Uzewnętrznione negatywne uczucia nie powinny już pojawiać się w drugim trymestrze. A stłumione i odepchnięte często wracają jak bumerang. Bardzo ważna jest też postawa partnera. Jego wsparcie psychiczne i akceptacja dziecka, w znacznym stopniu łagodzą wewnętrzny konflikt, z którym boryka się przyszła mama.



Kiedy mężczyzna staje się ojcem...

Gdy kobieta jest w pierwszym trymestrze ciąży, przyszły tata również przeżywa huśtawkę emocjonalną, od radości i uniesienia do przygnębienia i złości. Obawia się, czy poradzi sobie z nową rolą, czy będzie w stanie utrzymać rodzinę. Niekiedy czuje się opuszczony, a nawet zazdrosny o zainteresowanie partnerki i otoczenia dzieckiem. Można zaryzykować stwierdzenie, że też "jest w ciąży". Jednak przyjmuje to inaczej niż kobieta. W jego ciele nie zachodzą żadne zmiany hormonalne, więc proces stawania się ojcem nie jest wspierany biologią. Trudniej mu doświadczyć realności istnienia dziecka. Niektórzy mężczyźni przeżywają konflikt między potrzebą zaangażowania się w ciążę aktywnie, a potrzeba wycofania się i "przetrawienia" zmian. Poza tym mężczyzna potrzebuje potwierdzenia uczuć żony. Czasem pragnie, by mu matkowała. Tymczasem ona okazuje słabość i sama oczekuje wsparcia. Na ogół zaakceptowanie roli ojca jest łatwiejsze, gdy mężczyzna ma ustabilizowaną, dobrą sytuację finansową i jest pewien swego związku z partnerką. I wreszcie, a może przede wszystkim - czuje, że dojrzał już do roli ojca. Istotne znaczenie mają również relacje mężczyzny z własnym ojcem. Jeśli są pozytywne, łatwiej mu będzie wejść w rolę ojca i cieszyć się własnym dzieckiem.

Fragmenty blogów

Przed chwilą...

Podsumowuję to, co wiem: prawdopodobnie jestem w ciąży i za 10 minut wychodzę z pracy. To czego nie wiem: cała reszta. Pięknie. Kłębi mi się w głowie mnóstwo pytań. Pozostaje nadzieja, ze przez następnych 9 miesięcy (a dokładnie 8 z małym kawałkiem, jeśli dobrze liczę) chociaż mały ułamek z nich znajdzie odpowiedzi.

To już??!

A zatem 6 czerwca zrobiłam rano test ciążowy, od paru dni przeczuwając, że coś jest nie tak. Wynik wyszedł pozytywny. Reakcja: strach i przerażenie, które zaowocowały długim i głośnym rykiem. Dlaczego? Bo: - już nigdy nic nie będzie tak samo - nie wiem w ogóle co będzie, a lubię mieć poukładane życie - będę się męczyć TYLE tygodni - czeka mnie PORÓD - będę musiała iść na macierzyński i siedzieć w domu Trzy dni mniej więcej zajęło mi się oswojenie z myślą o tym, co mnie czeka. Wizyta u ginekologa, który ciążę potwierdził na USG, pokazując mi i drukując jakiś czarny punkt, stała się kropką nad "i".

Staram się podejść do ciąży na spokojnie i nie zawracać sobie nią za bardzo głowy. Niestety wciąż popadam w skrajności. Albo niemalże o niej zapominam (nie mam żadnych objawów, co ułatwia zadanie), ale wtedy popadam w paranoję, że mój organizm wchłonął pęcherzyk i już wcale w ciąży nie jestem, albo zaczynam myśleć i popadam w paranoje co do zdrowia dziecka i mnie i miliona innych rzeczy, które mogą pójść źle.

Boję się

Czuję się tak jakby coś się we mnie zagnieździło, zalęgło i wysysało całą energię - chce mi się cały czas spać, brzuch boli nieustannie, jest mi niedobrze; no i nie wiem czy to dobrze czy to źle, ale nawet jeśli tak po prostu jest, kiedy się jest w ciąży, to wcale mi się to nie podoba - myślałam, że mdłości trwają jeden dzień tylko po to, żeby zasygnalizować, że coś zmienia się, tymczasem to już trwa i trwa i wszystko wskazuje na to, że szybko nie minie; wcześniej nigdy nie pomyślałam o tym, jak bardzo można poczuć się w ciąży samotnie, mimo wspierającego partnera... Jest tak jak w chorobie, to ja czuję ból i wszystko co się dzieje we mnie, przez to ja czuję się odpowiedzialna za wszystko, co się stanie i co za tym idzie, ja się najbardziej boję.

Więcej o: