Nabici w butelkę (i nie tylko)

Katarzyna Pawłowska-Salińska
06.03.2009 , aktualizacja: 07.10.2009 15:35
A A A Drukuj
Zbliża się termin porodu, macie malutkie dziecko? Uważajcie, czyha na was cała armia naciągaczy. Będą wam wmawiać, że mnóstwo rzeczy jest absolutnie niezbędnych do tego, żeby wasze dziecko było zdrowe i szczęśliwe. I do tego, żebyście byli perfekcyjnymi rodzicami.

ZOBACZ TAKŻE
Ile w tym prawdy? Zwykle niewiele. A ile można na tym oszczędzić pieniędzy? Całkiem sporo. Sprawdźmy, co mówią rodzice, którzy już przeżyli pierwszy zmasowany atak naciągaczy. Oto ich typy:

Biologiczna polisa na życie

- Pewnego dnia przyszliśmy na kolejne zajęcia w szkole rodzenia - opowiada Tomek, tata półtorarocznej Zosi. - I zamiast zapowiadanego wykładu na temat zdrowia noworodka okazało się, że będziemy mieć spotkanie z przedstawicielem banku komórek macierzystych. Bardzo nam się to nie podobało, bo pan wmawiał zebranym rodzicom, że jeśli nie poświęcą sporej ilości pieniędzy, ich dziecko nie przeżyje w przyszłości groźnej choroby. Ani słowem nie zająknął się o tym, że działalność komercyjnych banków krwi pępowinowej budzi kontrowersje. I jeszcze oferował świąteczną promocję, bo to było w listopadzie! Tym bardziej nas to wystąpienie zdenerwowało, że te zajęcia odbywały się w państwowym szpitalu, za państwowe pieniądze. Oczywiście nie skorzystaliśmy z oferty i nie oddaliśmy krwi pępowinowej do banku - mówi zdenerwowany Tomek.

W Polsce działają banki oferujące przyszłym rodzicom możliwość zamrożenia pobranej z pępowiny tuż po porodzie krwi pępowinowej. Usługa ta jest reklamowana jako rodzaj "biologicznej polisy na życie", która w przyszłości może uratować życie lub zdrowie dziecka w razie poważnej choroby lub urazu. Pobranie krwi kosztuje ok. 3 tysięcy zł, potem rodzice muszą jeszcze płacić za jej przechowywanie. Roczna opłata wynosi ok. 400 zł. Ale można np. zapłacić z góry za 18 lat i wtedy będzie to kosztowało "tylko" 4 tys. Jak podkreślają specjaliści, komórki macierzyste, obecne m.in. właśnie w krwi pępowinowej, to przyszłość medycyny. Już teraz są używane do leczenia chorób krwi, w tym białaczek. Ale nigdzie nie jest powiedziane, że każdy musi mieć swoją własną krew. Wielu lekarzy twierdzi, że prawdopodobieństwo zastosowania własnej krwi pępowinowej u dziecka, od którego je pobrano, jest bardzo niewielkie - opracowania naukowe mówią o prawdopodobieństwie rzędu 1 do 10 tysięcy, a nawet 1 do 100 tysięcy. Nie ma na razie na świecie żadnego dziecka, które zostałoby wyleczone z jakiejś groźnej choroby dzięki zdeponowanej wcześniej jego własnej krwi pępowinowej.

Bezbolesne szczepionki

Szczepionki skojarzone to takie, które zastępują kilka tradycyjnych szczepień. Zamiast kłuć dziecko trzy razy: przeciw odrze, śwince czy różyczce, można zastosować jedną szczepionkę skojarzoną. Mniejsza liczba kłuć to dla większości rodziców kluczowy argument. Niestety, nie jest ona finansowana przez NFZ - trzeba za nią płacić, i to całkiem sporo.

- W mojej przychodni szczepionki skojarzone kosztowały 145 zł - mówi Ewa, mama trzyletniego Józia. - Za pierwszym razem zapłaciłam, za drugim też. Ale za trzecim razem naprawdę nie mogłam kupić tej szczepionki, bo było u nas krucho z pieniędzmi. Józio miał wtedy trzy i pół miesiąca. Boże, czego ja się wtedy nasłuchałam od pielęgniarki! Że jestem wyrodną matką, że przeze mnie mój synek będzie cierpiał trzy razy, zamiast raz, że przecież mogłam zrezygnować z nowej bluzki zamiast oszczędzać kosztem dziecka... Wyszłam z gabinetu z płaczem i ryczącym w niebogłosy dzieckiem. Potem zmieniliśmy przychodnię.

Na rodziców w przychodniach "D" czyli dziecięcych czekają też inne korzystne oferty. Np. szczepionki dodatkowe. To wszystkie te, których kalendarz szczepień obowiązkowych nie obejmuje ale są one z różnych względów zalecane przez lekarzy. Np. szczepionki przeciw pneumokokom albo rotawirusom. Pani pediatra poleciła trzymiesięcznemu synkowi mojego kolegi Maćka "pneumokoki" i "rotawirusy". Kusiła: u nas obie razem tylko za 580 zł. Maciek znalazł je w aptece na Ursynowie za 550 zł i cieszył się jak dziecko. - To co prawda tylko 30 zł oszczędności na jednej dawce - cieszył się. - Ale trzeba podać je trzy razy. Czyli oszczędzam 90 zł. Do tego trzy razy szczepionka skojarzona za 150. Razem za te trzy wizyty ze szczepieniami w państwowej przychodni zapłacę 2040 zł.

Waga dla oseska

Ten sam Maciek, którego świeżo urodzony synek nie chciał ssać piersi i tracił na wadze, został skierowany z dzieckiem i żoną do poradni laktacyjnej. Pani doktor po przebadaniu dziecka, mamy i godzinnej rozmowie zasugerowała wypożyczenie specjalnej wagi do ważenia niemowlęcia. Na wszelki wypadek na trzy tygodnie. Maciek od razu dostał namiary na wypożyczającą wagi firmę, której właściciel okazał się synem innej pani doktor przyjmującej w tej samej poradni laktacyjnej. Cena wypożyczenia wagi - 50 zł.

Jak potem Maciek wyczytał w internecie, waga dziecka zawsze spada po urodzeniu. I to jest normalne. Ale pieniądze na wagę już wydali. Plus trzy razy po 80 zł na wizytę w poradni laktacyjnej (przyszpitalnej!). Razem 290 zł.

Sprzęt dla matek karmiących

Tu typów jest kilka. Najczęściej mamy skarżą się na laktator ręczny . - W ogóle nic nie ściąga - mówi Ewa, mama Józia. - W trzeciej dobie po urodzeniu dziecka miałam klasyczny nawał pokarmu. Mimo wysiłków udało mi się ściągnąć pół kieliszeczka mleka. I koniec. Nigdy potem nie zdołałam się nauczyć go obsługiwać. A kosztował 60 zł.

A agathee69 na forum dodaje: "Nawet mój mąż nie dawał rady pompować mojego mleka, bo dosłownie ręce mu opadały."

Inna mama wskazuje wałek do karmienia piersią . - W szpitalu powiedziano mi, że nie dam rady karmić piersią bez niego - opowiada Iwona, mama dwu i pół letniego Maciusia. - Kręgosłup mi wysiądzie, ręce omdleją itp. A tu okazało się, że najlepsze były zwykłe poduszki i fotel albo karmienie na leżąco. Wałek do dziś zatyka szparę koło łóżka, żeby Maciuś w nią nie wpadł. 50 zł wyrzucone w błoto.

Garderoba noworodka

Listy ubranek publikowanych przez szpitale i szkoły rodzenia, potrzebnych dzieciom tuż po urodzeniu, też nie zawsze są wiarygodne. Agnieszka na dzidziusie. fora.pl pisze: "Naciągactwem jest moim zdaniem: wciskanie kitu przyszłym mamom, że dziecko potrzebuje 10 body z długim rękawkiem, 5 z krótkim i 7 pajacyków - noworodek w życiu tego nie wykorzysta, za szybko rośnie. I 5 kompletów pościeli, z czego 2 z baldachimem. Baldachim, oprócz tego, że słodko wygląda, tylko utrudnia życie. Pościel przyda się dopiero rocznemu dziecku, bo wówczas można podłożyć pod główkę poduszkę i użyć kołdry. Wcześniej co najwyżej można oblec cieniutki kocyk. No i wciskanie rodzicom np. pięknych i drogich jeansowych ogrodniczek na 56 i koszulki ze stójką w tymże rozmiarze - malutkie dziecko jest za miękkie, by nosić jeans, a główkę ma wciśniętą w ramiona, także wszelkie sztywności przy szyjce odpadają."

Bezstresowa kąpiel

Czyli termometr do pomiaru temperatury wody (np. słonik - 50 zł), rondko wokół głowy, żeby dziecku się do oczu nie lało (17 zł), wanienka z odpływem i stojaczkiem, leżaczkiem albo nawet ze specjalnym hamakiem (150 zł).

Pisze mama na forum prezentująca podejście zdroworozsądkowe: "Nie kupujcie sterty kosmetyków do kąpieli, specjalnych ręczniczków dla niemowląt, termometru i frotowej myjki . Kosmetyków wystarczy dosłownie kilka, zamiast ręcznika może posłużyć flanelowa pielucha, zamiast termometru wystarczy łokieć, a zamiast myjki - metrowa gaza."

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 171 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

  • Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) a.mysz 11.03.09, 08:07

    a u mnie ciut odwrotnie:rogal do karmienia - super wygoda, ba , mam nawet 2 sztuki :);reczniki z kapturkiem - super, mam chyba ze 4;posciel z baldachimem - super, 2 komplety - oprocz »

  • Nabici w butelkę (i nie tylko) rubus0 13.03.09, 09:01

    A w moim przypadku bardzo przydało się:rożek do karmienia - miałam wolne ręce i mogłam poczytać książke.elektryczna niania - mogłam wykąpać się gdy synek spał bądź pójść do kuchni z której »

  • Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) klarci 18.03.09, 00:46

    Mnie rozbawiły niektóre ceny, ewidentnie naciągnięte dla potrzeb artykułu.»