1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Jak się rodzi za granicą?

Joanna Rokicka
29.08.2012 , aktualizacja: 03.10.2011 12:27
A A A Drukuj
Nieraz zastanawiałaś się jak wygląda prowadzenie ciąży, poród i opieka w połogu za granicą? Masz okazję dowiedzieć się tego z pierwszej ręki. Oto historie Polek, które urodziły swoje dzieci w krajach o wysokim poziomie życia - w Belgii, Szwajcarii i USA. Dzielą się z nami tym, jak przeżyły najważniejszy moment w swoim życiu.
Co kraj to obyczaj, nawet w kwestii rodzenia dzieci. Opieka medyczna i zasady prowadzenia ciąży oraz badań, które są zlecane ciężarnym bardzo różnią się od polskich realiów. Kto i jak prowadzi tam ciążę, jak wyglądał poród, ile trwa pobyt w szpitalu po porodzie? Jakie udogodnienia miały na sali porodowej? Rodziły z położną czy lekarz też był obecny? Jak oceniają swój poród za granicą, jakie to było dla nich doświadczenie? Czy była bariera językowa w zakresie terminologii medycznej czy mentalności? Przeczytajcie jak rodziły nasze rodaczki na świecie.

Poród w Belgii - czysty luksus i misterium

Gosia, 36-letnia dziennikarka, urodziła córeczkę Laurę kilka tygodni temu w Brukseli. Wie, że zabrzmi to dziwnie, ale nie może się doczekać następnego porodu z kolejnym dzieckiem. Rodziła w klinice, która jak twierdzi, zasłużenie cieszy się opinią najlepszej porodówki w Belgii. - Chodzi tu przede wszystkim o podejście do pacjentki. Poszanowanie prywatności i godności, kameralność, znieczulenie na życzenie, świetną ekipę lekarzy i położnych - wymienia. Gosia miała poród wywoływany, trwał dziesięć godzin, które jej zdaniem minęły bardzo szybko. - Lekarz był na początku i na końcu akcji porodowej, przez cały czas towarzyszyła mi położna, blisko końca jeszcze fizjoterapeutka, człowiek-instytucja, bardzo ważny przy porodach w Belgii. Zajmuje się przygotowaniem kobiety do porodu - uczy technik oddychania, wizualizacji, po porodzie przychodzi codziennie na masaże i ćwiczenia. Podobnie często wizyty składa pediatra i ginekolog. W klinice mieszkaliśmy pięć dni i jest to norma. W tym czasie położne są na każde wezwanie, uczą opieki nad noworodkiem i odpowiadają na wszystkie pytania dzień i noc. Przy narodzeniu Laury były w sumie cztery osoby, bo jeszcze mój mąż, który oczywiście mógł być z nami cały czas i miał do dyspozycji dodatkowe łóżko - opowiada Gosia. - Sala porodowa była kameralna, światła przyciemnione, ogólnie to wszystko wspominam jako coś w rodzaju niezwykłego misterium, zwłaszcza, że odbywało się w nocy.

Poród w USA - komfort i dużo prywatności

Równie dobre doświadczenia miała 35-letnia Ania, projektantka wnętrz, która urodziła córeczkę Sandrę, obecnie trzyletnią, w Chicago. - Otoczono mnie wspaniałą, fachową opieką i bariery językowej właściwie nie odczułam - wspomina Ania. - Miałam swój własny pokój z łazienką, w którym rodziłam i przebywałam również po porodzie, bo odpowiednia aparatura była wyjmowana z sufitu, więc nigdzie nie musiałam się przemieszczać. Do dyspozycji była też oddzielona przestrzeń z dodatkowym łóżkiem dla męża, telewizja i inne udogodnienia. Nie muszę dodawać, że wszędzie było idealnie czysto, świeża pościel. Miałam swoją położną, która puszczała mi w międzyczasie uspokajającą muzykę i bardzo dobrze się mną zajmowała. Cały personel we wszystkim pomagał i bardzo dbał o mój komfort. A nie była to żadna prywatna klinika, tylko zwykły szpital ze standardowym ubezpieczeniem medycznym - podkreśla Ania. Po porodzie miała spotkanie z położną w sprawie naturalnego karmienia. - Otrzymaliśmy wtedy dużo praktycznych porad dla świeżo upieczonych rodziców. Przy tym zero dyskryminacji, we wszystkim uczestniczył od początku do końca mój mąż. Zapewniono nam dużo prywatności - podkreśla Ania. Przy porodzie było dwóch lekarzy, w tym jej prowadzący i trzy pielęgniarki. W szpitalu spędziła w sumie dwa dni. Następnego dnia w domu rodzinę odwiedziła położna aby sprawdzić jak sobie radzą z maleństwem.

Poród w Szwajcarii - blisko natury i długi pobyt w szpitalu

31-letnia Małgosia, analityczka finansowa, urodziła synka Wiktora ponad rok temu w Schaffhausen, niedaleko Zurychu. - Ciążę szwajcarską prowadzi lekarz i to on zgłasza kobietę do szpitala, który sama sobie wybiera. Oczywiście, jeśli maleństwo zdecyduje się nagle zakończyć pobyt w brzuszku mamy to jedzie się do najbliższego szpitala - mówi Małgosia. Nie wie jak wyglądają rutynowe wizyty w ciąży, bo od trzeciego miesiąca miała przygody zdrowotne i odwiedzin u lekarza było bardzo dużo. Wiktorek przyszedł na świat na świeżo wyremontowanej i pięknej lokalnej porodówce, a jego mama korzystała z błogosławieństwa wody by złagodzić bóle. - Najważniejszą osobą w sali porodowej, której wszyscy okazują bardzo duży szacunek, włącznie z lekarzem, jest położna - podkreśla. Sam pobyt w szpitalu trwa aż pięć dni po porodzie. - Te pięć dni w szpitalu to naprawdę super sprawa. Personel jest bardzo pomocny i świetnie przygotowuje do samodzielnego zajmowania się maluszkiem. Dziecko jest cały czas przy mamie, na noc można je oddać pod opiekę, jeżeli chce się pospać, wtedy przyniosą do karmienia - opowiada Małgosia. Ubezpieczenie obejmuje też trzy wizyty u Stillberaterin, czyli położnej specjalizującej się w laktacji. Bo na naturalne karmienie maleństwa kładzie się bardzo duży nacisk. Co ciekawe, dzieci kąpie się wyłącznie w czystej wodzie. - Zero kremów, oliwek, mydeł czy perfumowanych chusteczek. Wiktor do dziś kąpie się w ten sposób, nawet pupę podczas przewijania myjemy samą wodą. Bardzo mi się to podoba, jest takie bliskie natury - mówi Małgosia.

Kalendarz ciąży

Sprawdź, co dzieje się z Tobą i Twoim dzieckiem w poszczególnych tygodniach ciąży

Kalendarz pierwszego roku Podaj przewidywaną datę porodu:
  • Nie znasz daty porodu? Oblicz datę porodu
Opracowanie: Joanna Szulc
  • 5
  • Ewcia75, ale dlaczego krzyczysz? malgosiek2 02.10.11, 21:40

    Ponieważ używanie wielkich liter w necie oznacza właśnie krzyk.Poza tym, taki tekst źle się czyta no i też jest to łamanie netykiety.Więc tym samym wyłącz Caps locka.»

  • Jak się rodzi za granicą? moniamech 04.10.11, 16:34

    A ja rodzilam na wyspach i tez nie narzekam. Wybor szpitala lub domu polozniczego jest dobrowolny. Mozna tez rodzic we wlasnym domu - polozna z przychodni przyjdzie na zawolanie. Standard »

  • Jak się rodzi za granicą? mala2411871 27.05.12, 18:40

    czesc. czy ktos wie jak rodzi sie w niemczech za 4m czeka mnie 2porod w niemczech?chciałam bym wiedziec jakto jest w niemczech zgory dziekuje»

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • biszewska@yahoo.com
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • menadżerka od społeczności
  • agata.podrazka@agora.pl
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl