1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dlaczego większość z nas prowadzi ciążę w prywatnych gabinetach?

Zbyt długi czas oczekiwania na wizytę, błędne informacje na temat konieczności posiadania ubezpieczenia - to największe bariery dla kobiet w ciąży w dostępie do publicznej służby zdrowia.


Pierwsza wizyta nawet po miesiącu

Jeśli chcesz prowadzić ciążę w państwowym gabinecie wówczas, na pierwszą wizytę u ginekologa w przychodni POZ poczekasz średnio 18 dni. W 1/4 placówek jeszcze dłużej, bo nawet miesiąc, a w skrajnych przypadkach, nawet siedem miesięcy. Jednocześnie, w ponad połowie publicznych placówek, otrzymasz błędną informację, że musisz być ubezpieczona, aby móc korzystać z państwowej opieki zdrowotnej.

Fundacja "Rodzić po Ludzku" przebadała 454 przychodnie pod względem dostępności usług ginekologiczno - położniczych dla kobiet we wczesnej fazie ciąży. Wyniki relatywnie dobrze świadczą o dostępie do tej usługi w skali kraju. W połowie placówek czeka się do 7 dni. Jednak wysoki odsetek kobiet, które korzystają w ciąży z wizyt prywatnych, wskazuje, że dla pacjentek średnio 18 dni oczekiwania na wizytę to nadal zbyt długo.

"Oczywiście, że trzeba być ubezpieczonym, każdy musi"

"Trzeba dopytać w czasie wizyty, ale wolimy, jak kobieta jest ubezpieczona", "właściwie to nie musi być ubezpieczona, ale mogą robić problemy przy porodzie", "jeśli w EWUŚ wyskoczy się na czerwono, podpisuje się takie zaświadczenie", "niby przysługuje opieka ginekologiczna w ciąży, ale wie pani, jakoś to trzeba załatwić, na kuroniówkę się zapisać czy do kogoś, nie można tak cały czas być nieubezpieczoną" - takie stwierdzenia prawdopodobnie usłyszysz próbując zarejestrować się na wizytę w przychodni.

W ponad połowie publicznych poradni pracownicy nie znają przepisów obowiązującego prawa, błędnie informując kobiety, że do skorzystania z bezpłatnej opieki ginekologa i położnej w ciąży, niezbędne jest posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego. Niestety 15 proc. placówek przekazuje również błędną informację o konieczności przedstawienia także innych dokumentów, takich jak karta chipowa czy NIP pracodawcy. Pacjentka nie musi tego wiedzieć, personel medyczny owszem.

Przychodnia znaczy stres?

Wg Konstytucji RP kobieta w ciąży jest objęta szczególną opieką ze strony państwa. Monitoring Fundacji wskazał na coś całkiem odwrotnego. Odkąd tylko kobieta ma styczność z publiczną służbą zdrowia, trafia na kolejne bariery w dostępie do niej. Długi czas oczekiwania, błędne informacje dotyczące konieczności ubezpieczenia oraz potrzebnych dokumentów sprawiają, że kobieta narażona jest na stres, a napięcie związane z sytuacją, w jakiej się znajduje, nasila się. Z punktu widzenia zdrowia przyszłej matki i dziecka powinno być całkiem odwrotnie. Zniesienie tych barier jest również priorytetowe w kontekście polityki prorodzinnej w Polsce.

Na podstawie raportu Fundacji Rodzić po Ludzku



Więcej o:
Komentarze (7)
Dlaczego większość z nas prowadzi ciążę w prywatnych gabinetach?
Zaloguj się
  • irrcia

    Oceniono 16 razy 12

    Wizyty prywatne to forma zawoalowanej łapówki. Potem idzie się rodzić do szpitala do lekarza, który prowadził ciążę. Nawet jeśli nie ma go na dyżurze, to personel wie, że ma ze "swoją" do czynienia. Kobiety mają teraz po jednym - dwójce dzieci i chcą, żeby i ciąża i poród przebiegały normalnie - można wysupłać na te wizyty.

  • kaz_nodzieja

    Oceniono 18 razy 2

    W Anglii tak naprawdę ciąże prowadzi się od 3 miesiąca, a tu wielkie ajwaj, że dopiero po miesiącu wizyta. Dopiero w 3 miesiącu ciąży można założyć kartę, wynika to z tego, że jak dzieje się coś niedobrego większość ciąż przed 3 miesiącem nie da się uratować i taka jest prawda.

  • Edyta Buch

    Oceniono 3 razy 1

    U nas jest wizyta z wejscia. Nie czeka się na wizytę państwową... Pozdrawiam z Poddębic

  • loba loca

    Oceniono 2 razy 0

    Jest dużo prywatnych przychodni które mają podpisane umowy z NFZ. Dwie moje ciąże prowadzone były własnie w ten sposób. Płaciłam tylko za USG bo zależało mi na jak najlepszym fachowcu, a tam akurat go nie było.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX