1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Doula to ja

Nie jest lekarką ani położną. To porodowa przyjaciółka, która wspiera kobietę wiedzą, doświadczeniem i dobrą energią. Daje rodzącej dokładnie to, czego potrzebuje, bo świetnie ją rozumie. Sama przecież też rodziła. Przedstawiamy trzy polskie doule.
Poznajcie trzy kobiety i trzy zupełnie różne historie. Łączy je jednak ten sam cel: dzielenie się z innymi kobietami doświadczeniem i emocjami związanymi z porodem.

NA CZYM POLEGA TA PRACA?

Agnieszka: Najczęściej wspieram rodziców przed porodem i w połogu. Staram się wzmocnić ich emocjonalnie, pozytywnie nastawić i pokazać techniki masażu, dzięki którym partner może łagodzić ból porodowy. Czasami konsultuję urządzenie pokoju dla dziecka. Rodzice pytają: czy to jest wszystko, co będzie nam potrzebne? Nie są pewni swoich wyborów, nie do końca ufają sobie. Chodzę z rodzicami po szpitalach. Namawiam, żeby zajrzeli na salę porodową, zobaczyli, jak wygląda szpitalny sprzęt. Pytamy o wiele rzeczy. Czy jest możliwość włączenia własnej muzyki podczas porodu? Czy można przynieść laptop? Jedna z "moich" mam wspaniale rodziła, jednocześnie zdając relację na facebooku. I było jej z tym dobrze. Chciałabym, żeby wszystkie rodzące czuły się swobodnie.

Beata: Kobieta musi mnie jakoś znaleźć - przeważnie przez koleżanki czy znajome. Umawiamy się. Spotykamy się ze trzy, cztery razy, a potem jedziemy do porodu. Staram się ją wcześniej poznać i dowiedzieć się, czy sobie życzy masażu, trzymania za rekę. Miałam podopieczną, która nie chciała żadnego dotyku. Po prostu byłam cały czas przy niej. Była bardzo zadowolona z tego towarzyszenia.

Izabela: Douluję podczas praktyk w szpitalu. Jestem też doulą ciążową i poporodową. Często jest tak, że kobiety, które spotkały się ze mną na sali porodowej, chcą się ze mną zobaczyć po porodzie, żeby porozmawiać.

Beata: Doula jest fanką rodzenia. Lubi tę sytuację, nie boi się, nie wnosi na salę porodową swoich lęków ani negatywnych przekonań. Poród i bez tego jest doświadczeniem trudnym, uważanym za przerażające i bolesne. Dlatego doula musi być silna, entuzjastyczna i mieć dobrą energię.

Izabela: Po porodzie staram się dostosować do mamy i ją odwiedzić albo - jeśli czuję, że tego potrzebuje - wyrwać ją z domu. Ostatnio byłam u kobiety, z którą razem rodziłam. Zadzwonił do mnie jej mąż, prosił, żeby do nich przyjechać, bo mają problem z karmieniem. Jak się okazało, wystarczyło dziecko raz dobrze przystawić do piersi. Ona otworzyła mi drzwi cała we łzach i mówi: ratuj. Myślę, że nawet nie chodziło jej o technikę przystawiania dziecka do piersi, tylko o to, żeby móc się wygadać innej kobiecie. Wyrzuciła z siebie kupę emocji, wypłakała się i poszło.

Agnieszka: Doula przychodzi do młodej kobiety tak, jak kiedyś przychodziły babcie, teściowe, matki. Kiedy rodzice kąpią dziecko pierwszy raz, to doula nie zrobi tego za nich, ale może być przy tym obecna, popatrzy, powie: robicie to świetnie, jesteście rodziną. Czasami dramatyczny jest moment, kiedy tata wraca do pracy, a mama zostaje sama z dzieckiem w domu, po którym cały dzień snuje się w piżamie. Mówię jej: super, bądź sobie w tej piżamie. To jest czas twój i twojego dziecka. Więcej się nie powtórzy. A jeśli ma potrzebę wyjścia, to jej w tym pomogę. Pokażę, jak się zebrać z maluchem.

Izabela: Wydaje mi się, że kobiety nie potrzebują jakiegoś specjalnego wsparcia merytorycznego. Ale muszą się wygadać. Połóg to jest taki specyficzny okres, dobrze mieć wtedy przy sobie kobietę, która wie, o czym jest mowa. Mówię im: jesteście kobietami, jesteście stworzone do rodzenia dzieci, na pewno dacie sobie radę.

CZYM SIĘ RÓŻNI OD POŁÓŻNEJ

Beata: Położna to jest zawód, doula to jest rola, w którą się wchodzi, służąc kobiecie podczas porodu, przed nim i po nim.

Agnieszka: Powtarzano nam na kursach, że dobrze, żeby położna nie była jednocześnie doulą. Można wykorzystać doświadczenie doulowe w pracy położniczej, ale kobieta rzadko traktuje jak przyjaciółkę osobę, która ją bada.

Izabela: Moja mama przekazała mi, że położna powinna być zarazem doulą. Każda położna może być doulą, ale nie każda doula może być położną. Studia położnicze to lata medycznej wiedzy do zdobycia. Doula jej nie ma i nie powinna wchodzić w kompetencje położnej.

Agnieszka Doula to osoba, która przeżyła poród. Nieważne, czy siłami natury, czy przez cięcie - musi znać emocje towarzyszące temu momentowi. Musi umieć wczuć się w sytuację rodzącej.

Beata: Całą swoją postawą mówię kobiecie, której towarzyszę w porodzie: wiem, co czujesz, nie tylko dlatego, że znam się na tym, ale też dlatego, że sama przez to przeszłam.

Agnieszka: Na kursie oglądaliśmy film o tym, jak kobieta rodzi z doulą w wodzie. Film piękny, wzruszający, wszyscy płaczą, jedna z kobiet płacze mocniej niż reszta, widać, że rządzą nią emocje. Pytamy, co się stało. Ona mówi, że płacze nie dlatego, że jest wzruszona, tylko dlatego, że takiego porodu nigdy nie przeżyła ani nie przeżyje. Że jej porody były okropne i nie wie, czy byłaby w stanie nie płakać przy rodzącej, która pięknie rodzi. Trudno nie wnosić negatywnych doświadczeń do porodu, jeśli samej ma się za sobą traumę okołoporodową, która nie została przepracowana.

ILE TO KOSZTUJE

Agnieszka: Nie ma stałego cennika za nasze usługi. Wszystko ustalam indywidualnie, bo nie wiadomo, jak bardzo będę potrzebna rodzicom. Niektórym wystarczy jedno spotkanie, inni będą chcieli się ze mną spotykać codziennie przez dwa tygodnie po porodzie.

Beata: Kiedyś dostałam od mamy artystki piękną haftowaną narzutę. Podoba mi się taki rodzaj wymiany usług. Lubię patrzeć na to, z jaką kobietą mam do czynienia. Jeśli ktoś pracuje w firmie producenckiej, to nie mam oporów, żeby brać pieniądze za doulowanie. Jeśli jednak jakiejś kobiety na płacenie nie stać, to też się dogadamy. Kobiety, którym pomogłam, często dają mi więcej niż ja chcę. Mówię im: dobra, dasz mi 300 zł, a one dają mi 600. To mnie zawsze wzrusza, że one są takie szczęśliwe. Cieszę się też dlatego, że nie mam nadmiarów finansowych. W ciągu kilku lat wspierałam jako doula ponad 20 kobiet.

Izabela: Po moim doświadczeniu porodu, przy wiedzy i doświadczeniu, które cały czas zdobywam, odpowiada mi taka wizja porodu, że rodząca jest otoczona doświadczonymi kobietami. Czuję, że poród to sprawa dla kobiet.

Agnieszka: Kobiety, które rodziły z doulami, mówią o porodzie w specyficzny sposób. Nie opowiadają, gdzie rodziły i ile to trwało. Raczej mówią: czułam się tak, działałam tak. Skupiają się na emocjach.

BEATA KOŁODZIEJCZYK

Moje życie zmieniła książka Michela Odenta "Odrodzone narodziny". Czytałam ją i niemal cały czas płakałam - tak mnie wzruszała. Jeszcze nie miałam dziecka, a już czułam, że się zmieniam - intelektualnie i emocjonalnie. Potem poszłam na warsztaty rozwoju osobistego i przez cały czas trwania tych warsztatów motyw rodzenia powracał. Pracowałam wtedy jako menedżerka, zaczęło mi się śnić, że przyjmuję porody. To było tak intensywne doświadczenie, że postanowiłam skończyć studia położnicze. Dyplom obroniłam na sali porodowej szpitala imienia Orłowskiego już jako mama. Miałam 36 lat. Byłam po praktykach na położnictwie i wiedziałam, że chcę towarzyszyć kobietom w trakcie porodów. Dziś wspieram je jako doula.

AGNIESZKA DUDA

Świeżo upieczeni rodzice zadawali mi mnóstwo pytań związanych z porodem i ciągle musiałam szukać na nie odpowiedzi w książkach. Jestem prezeską Klubu Kangura, w którym propagujemy rodzicielstwo bliskości i noszenie dzieci w chustach. Potem koleżanka, która rodziła w Kalifornii, opowiadała mi o kobiecie towarzyszącej jej przy porodzie. W tym samym czasie z Fundacji Rodzić po Ludzku dostałam e-mail z informacją, że organizują kurs dla douli. Skończyłam ten kurs i od tego czasu wiem, kim jestem. Jestem doulą.

IZABELA KOMOSA

Moja mama jest położną. Namawiała mnie na studia położnicze. Mówiłam jej: nie będę tak ciężko pracować jak ty. Zresztą ja w ogóle nie będę mieć dzieci, będę singielką, będę pracować w korporacji. Takie miałam założenie. Zdałam na psychologię. Na czwartym roku urodziłam córkę. Przy porodzie towarzyszyła mi mama. Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym rodzić z kim innym. Miałam piękny poród. Chciałabym, żeby każda kobieta miała takie wsparcie, jak ja. Zrozumiałam, że chcę być położną. Teraz studiuję położnictwo. Wszystko się u mnie łączy: prowadzę fitness dla kobiet w ciąży i mam z małymi dziećmi, współprowadzę z mamą szkołę rodzenia, mam praktyki na porodówce, w których wykorzystuję swoją wiedzę psychologiczną. Skończyłam też kurs dla douli. Doulowałam już wcześniej, ale tak tego nie nazywano.

Kobiety, które chciałyby mieć doulę przy porodzie, mogą się skontaktować z Fundacją Rodzić po Ludzku. Dysponuje ona listę kobiet wyszkolonych przez doule z Holandii. Tel. (22) 887 78 76, e-mail: fundacja@rodzicpoludzku.pl.