Finlandia: Dyrektor cieszy się, kiedy dzieci biegają po korytarzu. A u nas? Pedagog: Różni nas wszystko

System oświaty w Finlandii od lat jest najlepszy na świecie. Co nas tak urzeka w fińskich szkołach? Chociażby to, że dzieci w szkole prasują, przyszywają guziki, a po godz. 13.00 ciężko spotkać w szkole jakiegoś ucznia. Polski pedagog, dyrektor społecznego liceum STO w Milanówku, fenomen fińskiej szkoły ujął w 15 punktach.

Tam nie ma nudy w ławkach. Bo ławek najczęściej nie ma. Nie ma prac domowych, testów, cotygodniowych sprawdzianów. Uczniowie nie siedzą w szkole po 10 godzin, nawet jak pada i jest zimno wychodzą na świeże powietrze. Finlandia ma najlepszych uczniów na świecie.

Na temat świetnej edukacji w Finlandii mówi się sporo od 2001 roku, kiedy w światowym badaniu kompetencji 15-latków fińscy uczniowie nie mieli sobie równych. Zaczęto wówczas zastanawiać się, na czym polega sekret tamtejszej edukacji? 

"Jak oglądałem kolejną salę z żelazkami, musiałem mieć niezłą minę"

Leszek Janasik, dyrektor Społecznego Liceum Ogólnokształcącego Nr 5 STO w Milanówku w swoim poście w serwisie społecznościowym w 15 punktach ujął to, co jest dobre, ważne, mądre i ciekawe w fińskich szkołach. I inne niż u nas. Pedagog podzielił się swoimi spostrzeżeniami po wyjeździe studyjnym do szkół w Finlandii. 

Co najbardziej urzekło polskiego pedagoga w fińskich szkołach? M.in to, że nie ma planów wynikowych, rozkładów materiału, przedmiotowych systemów oceniania, po szkole uczniowie chodzą w skarpetkach, a zebrania z rodzicami są dwa razy do roku. W poście nauczyciela przeczytamy:

"Kilka przykładów z obserwacji i rozmów, które utkwiły mi w pamięci:

1. Dzieci, będąc nawet na początku szkoły podstawowej, same wracają ze szkoły. Pytanie, czy rodzice się nie martwią, spotykało się ze zdziwieniem i niezrozumieniem - jak to się martwią? Przecież dzieci muszą być samodzielne.

2. Dyrektor cieszy się, jak dzieci biegają na przerwach po korytarzu.

3. Jak o mało nie spadłem ze schodów/trybun, zapytałem, czy dzieci nie spadają - dyrektor wzruszył ramionami i powiedział, że jak raz spadną, to później uważają… (już widzę kontrolę polskiego sanepidu w fińskiej szkole).

4. Dzieci chodzą po szkole w skarpetkach, mogą na bosaka lub w kapciach.

5. Na przerwie w szkole podstawowej jest cicho. Dobra akustyka to jedno (mają na jej punkcie odjazd), drugie, to że dzieci cały czas są aktywne na zajęciach i nie muszą odreagowywać 45 minut siedzenia w ławce w ciszy. Nawet krzesła sprzyjają wierceniu się na lekcjach.

6. W każdej szkole są zajęcia z - uwaga - prasowania, przyszywania guzików, podstaw stolarki itp. Jak oglądałem kolejną salę z żelazkami, musiałem mieć niezłą minę. Nikt nie boi się, że dzieci się poparzą - przecież poparzą się tylko raz, a później będą pamiętać. Maszyny do szycia to standardowe wyposażenie.

Sala do odpowiednika naszego dawnego ZPT.Sala do odpowiednika naszego dawnego ZPT. fot: Leszek Janasik, Facebook

7. Wyposażenie sal informatycznych to jakiś odlot… Moje ulubione chromebooki są wszędzie.

8. Dzieci w ciągu dnia muszą wychodzić na dwór bez względu na pogodę!

9. Pytanie o program wzbudziło znów niezrozumienie. Jaki program? Po co? Są ogólne wytyczne tworzone raz na 5-10 lat, a nauczyciel ma zupełną autonomię w ich realizacji.

10. Gdy padło pytanie o odpowiednik kuratorium, jakiś organ kontrolujący szkoły - mina dyrektora była bezcenna. Odpowiedź: "Ale co i po co kontrolować? Przecież nauczyciel ma wolność w realizacji wytycznych".

11. Nie ma w szkołach planów wynikowych, rozkładów materiału, przedmiotowych systemów oceniania i całej masy dokumentów.

12. Zebrania z rodzicami są dwa razy w roku.

13. Po godzinie 13.00 w szkole ciężko spotkać dzieci (tylko na zajęciach sportowych, plastycznych, muzycznych - ale naprawdę nieliczni). Przecież dzieci muszą mieć czas na inne rzeczy niż tylko nauka.

14. Szkoły służą mieszkańcom. Można przyjść po południu, skorzystać ze stolarni, biblioteki itp.

15. Zaangażowanie lokalnych firm we wsparcie edukacji jest normą i powodem do dumy.

Dyrektor w swoim nośnym poście (ma już tysiące polubień i komentarzy) zwrócił również uwagę na to, jak ważne w szkołach jest zaufanie.

"Najczęściej powtarzanym słowem w każdej szkole było ZAUFANIE - zaufanie do nauczycieli, zaufanie do dzieci, zaufanie do rodziców i rodziców do szkoły. Myśląc o naszym systemie edukacji jako całości, jest mi smutno. O uniwersytecie nic nie napiszę, bo to inna galaktyka. Zrozumiałem, dlaczego młodzi ludzie, gdy wyjadą studiować za granicą, nie wracają do Polski. Edukacja to stan umysłu.

Podsumowując - w naszej szkole w Milanówku na własnym podwórku próbujemy coś robić, budować jakość i podświadomie właśnie zaufanie, ale jest ciężko w ramach takiej koncepcji edukacji. W październiku mieliśmy nawet zajęcia z wiązania krawatów, ale to tylko jedne zajęcia"

 - czytamy w poście dyrektora liceum, Leszka Janasika.

Dyrektor szkoły z Milanówka powiedział nam, że swoim wpisem nie ocenia systemów, nie mówi też bezkrytycznie, że fiński system jest lepszy, a nasz gorszy.

 - Czytając komentarze pod moim postem odniosłem wrażenie, że niektórzy myślą, że krytykuję i odrzucam nasz system edukacyjny. Tak nie jest. Po prostu widzę potrzebę głębokich zmian, w szczególności w myśleniu. To trudne. Cieszę się, że mój post zachęcił do dyskusji. Może będzie początkiem innego myślenia o edukacji? - zastanawia się Janasik.

"Robiliśmy karmniki dla ptaków"

Pod postem komentujący w setkach komentarz zwrócili uwagę na to, że "kiedyś i u nas tak było". Ludzie wspominali zajęcia ZPT:

"Chodziłem do podstawówki w latach 90. i pozwolę sobie skomentować punkty 1 i 6. Zawsze chodziłem i wracałem ze szkoły sam, nie licząc pierwszego tygodnia w pierwszej klasie. 

A zajęcia z szycia (co prawda ręcznego) były na lekcjach techniki. Np. musieliśmy uszyć fartuchy kuchenne, więc każdy uczeń musiał zrobić "projekt" na papierze, potem go odrysować mydłem na materiale, wyciąć fragmenty, ładnie zszyć je ze sobą, obrobić krawędzie itp. Poza tym robiliśmy też breloczki drewniane, karmniki dla ptaków i jakieś inne drobne rzeczy. Mogliśmy używać wszystkich ręcznych narzędzi w pracowni, jedynie elektronarzędzia obsługiwał nauczyciel".

Fińska szkoła. Akcesoria do zajęć z 'przyszywania guzików'Fińska szkoła. Akcesoria do zajęć z 'przyszywania guzików' fot: Leszek Janasik, Facebook

Inny komentarz, który zwróciły naszą uwagę, to ten o tym, że gdy kończymy szkoły, brakuje nam podstawowej wiedzy o tym, jak wygląda dorosłe życie, czym jest poród, rodzina, wychowanie własnych dzieci:

A ja mam żal do edukacji, że nie przygotowała nas do dorosłego życia, że nie uświadomiła dziewczynom, jak ciężko być matką, że po porodzie nie będzie różowo, z czym się wiąże małżeństwo, że nie najważniejsze jest dążenie do kariery w korporacji, która wypala człowieka, zabiera prywatność i wypluwa wraka. A co zdumiewa mnie najbardziej, to wciskanie nudnych lektur niedostosowanych do wieku ucznia, które budzą potem wstręt na całe życie do czytania, zamiast pobudzać miłość do książek.

Gdy słyszy się o fińskich zasadach, można pomyśleć, że to żart

Finlandia jest przykładem dobrze przeprowadzonej reformy edukacyjnej, która miała miejsce w latach 70. XX wieku. - W trakcie reformy podjęto działania naprawiające wszystkie aspekty związane z działaniem szkół. Zaangażowały się w nią wszystkie strony związane z edukacją. Przekonano także społeczeństwo, że dzięki edukacji, można wiele osiągnąć - mówiła dr Marta Majorczyk, wykładowca akademicki w Collegium Da Vinci w Poznaniu doradca rodziny z poradni psychologiczno-pedagogicznej przy Uniwersytecie SWPS w naszym tekście "Ten kraj ma najlepszych uczniów na świecie. Nie ma prac domowych, testów, a zawód nauczyciela cieszy się prestiżem".

Obecnie panujące w fińskich szkołach zwyczaje znacząco różnią się od tych, które spotykane są w innych państwach. Gdy słyszymy o tamtejszych zasadach po raz pierwszy, możemy pomyśleć, że to żart. Szkoła wielu z nas kojarzy się niestety ze stresem, niesprawiedliwym ocenianiem i bezsensownym wkuwaniem. W Finlandii dawno od tego odstąpiono i, jak pokazują wyniki światowych testów, z dobrym dla uczniów skutkiem.

Powinno cię również zainteresować:

Dlaczego wszystkie dzieci na świecie powinny spać w kartonach? "Fińskie pudełka" podbijają świat

Więcej o:
Komentarze (121)
Finlandia: Dyrektor cieszy się, kiedy dzieci biegają po korytarzu. A u nas? Pedagog: Różni nas wszystko
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • swru

    Oceniono 64 razy 58

    He he, raz jak wziąłem dzieci na piłkę , na pole (słonecznie ok 10 stopni) sprawa skończyła się w kuratorium. Dzieciaki były zadowolone, żeby było jasne. Dobrze że jeszcze pracuję. Żelazko w rękach dziecka to byłaby dla nauczyciela dyscyplinarka. Polska szkoła nigdy nie będzie dobra jeżeli rodzice będą decydować o wielu rzeczach. Żule spod budki z piwem , rozwodnicy tłukący dzieci, kapusie są dla władz oświatowych ważniejszym partnerem niż nauczyciel. Szkoda słów. Awanturują się o wszystko. Złe stopnie, nauczyciel krzywo się patrzy, kompot niesłodzony na stołówce, czemu wyjście do kościoła, czemu spotkanie z gejem, czemu wpisano uwagę skoro mu nic nie udowodniono, czemu ma przynieść 2 złote na teatrzyk i tak bez końca. To tak jak ja miałbym decydować o tym co zrobi lekarz w szpitalu czy policjant. Przecież to jest chore. Gdzie nam do Finlandii.

  • Gość: ubawiony

    Oceniono 42 razy 38

    Dzień dobry.
    Krótka opowieść o krakowskiej szkole- nauczycielka 1-3 zaproponowała aby dzieci zabrały ciepła herbatę w termosach na wyjazd. W czasie przerwy dzieci nalewały sobie do kubeczków i piły- jedno wzięło haust prosto z termosu i ... się dotkliwie poparzyło!!!!! Opieka natychmiast zareagowała- okłady itp. Po powrocie sprawa obiła się- o dyrektora, kuratorium i niemalże komisję dyscyplinarną. Powód- winna nauczycielka- zaproponował herbatę w termosach..Najbardziej atakowała mama poparzonej dziewczynki. Sprawa ciągła się niemalże przez miesiąc. Jak czytam- spadnie to będzie uważał to mnie śmiech ogarnia.....

  • sselrats

    Oceniono 37 razy 31

    Slyszalem, ze taki Fin to potem nawet ukrasc nie umie.

  • gangut

    Oceniono 43 razy 29

    Połowę tego co wyżej pamiętam z peerelowskiej podstawówki i liceum.

  • nell35

    Oceniono 28 razy 28

    W Polskiej szkole najważniejsze są dokumenty, nawet najbardziej absurdalne.

  • taighnacasag

    Oceniono 27 razy 25

    prawde powiedziawszy to zaden komentarz chocby najbardziej gornolotny, nie wywola jakiejkolwiek refleksji. Polska szkola to relikt przeszlosci, w ktorym rowniez nauczyciele czuja sie jak w skansenie, tyle ze w roli bohaterow reality show szkola polska. Maja prawonarzekac na wynagrodzenie ale jeszcze bardziej na to ze zaden rzad nawet po 1989 nie pdjal wyzwania by cokolwiek zmienic, Jest dobrze tak jak jest i juz. A dobrze wcale nie jest. I nie dziwi lub dziwi coraz mniej fakt, ze mlodziez albo wybiera opcje - mam dosc nauki, albo gdy moze liczyc na wsparcie doroslych, wyjezdza zagranice by tam odetchnac od zmuraszego systemu edukacji. I tam sie odnajduje, o powrocie do skamielin pokrytych mchem mowy nie ma. A moze by tak na poczatek skopiowac jakis system i zaczac od nowa?

  • sselrats

    Oceniono 28 razy 24

    I w Finlandii i w Poslce rodzice wspoldecyduja o szkole. Dlatego u nas taka kaszana.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX