Ojciec zajrzał do podręcznika do historii dla podstawówek. "Kto to pisze? Autorzy powieści fantasy?"

"Z podręcznika dowiemy się o Mieszku I, o Bolesławie Chrobrym, następnie powstaje równo trzystuletnia dziura, ponieważ kolejnym polskim monarchą okazuje się dopiero Kazimierz Wielki" - opisuje ojciec, który zapoznał się z treściami podręcznika do historii dla szkół podstawowych.

Poeta Marcin Zegadło podzielił się niedawno na swoim facebookowym profilu obserwacjami na temat podręcznika do historii, z którego uczy się jego syn. Za jego zgodą przytaczamy fragmenty wpisu. 

"Według autorów podręcznika taki monarcha nie istnieje"

Materiał, którego musiało nauczyć się dziecko do sprawdzianu, pochodził z jednego działu podręcznika "Wczoraj i dziś" do klasy czwartej szkoły podstawowej. Jak zauważa autor wpisu, jest to bardzo obszerny dział. 

Zaczyna się od Mieszka I, a kończy na informacjach o Mikołaju Koperniku. Mówiąc krótko, dział I to ponad czterysta lat polskiej państwowości. Oczywiście jej polskość, przynajmniej do Władysława Łokietka, traktować powinniśmy umownie

- pisze pan Marcin. 

Autor wpisu zauważa, że w podręczniku całkowicie została pominięta postać Władysława Łokietka. 

Według autorów podręcznika bowiem taki monarcha nie istnieje. Co więcej, z podręcznika dowiemy się o Mieszku I, o Bolesławie Chrobrym, następnie powstaje równo trzystuletnia dziura, ponieważ kolejnym polskim monarchą okazuje się dopiero Kazimierz Wielki

- zauważa autor wpisu.

Pan Marcin zaznacza, że w podręczniku nie wspomina się w ogóle o okresie rozbicia dzielnicowego. Poza tym z jego treści wynika, że Bolesław Chrobry zostawił państwo w świetnym stanie. Kolejnym opisanym w dziale władcą był Kazimierz Wielki, który je odrodził. 

Więc ani słowa o kłopotach z Zakonem Krzyżackim do czasu, kiedy pojawia się wątek Władysława Jagiełły, który nagle ma kłopoty z jakimiś tam Krzyżakami, którzy jak królik z kapelusza pojawiają się na końcu czternastego stulecia, gdzieś na wysokości unii w Krewie (1385). To zrozumiałe, ponieważ według autorów podręcznika nie istniał Władysław Łokietek, który starł się z Zakonem na przykład pod Płowcami już w 1331 roku

- opisuje pan Marcin.

O sprowadzeniu Zakonu do Polski przez Konrada Mazowieckiego jest drobna wzmianka w ramce przypominającej tę na pudełku od zapałek, gdzie ostrzegają nas, że palenie tytoniu ma wpływ na naszą płodność

- dodaje.

"Ale po co to dzieciom wyłuszczać"

Z dalszej części wpisu dowiadujemy się, że, zdaniem autorów podręcznika, w szesnastym wieku jedynym władcą godnym uwagi był Stefan Batory. Nie pojawia się żadna wzmianka na temat Zygmunta Augusta, którego historia mogłaby ułatwić zrozumienie uczniom obecności na tronie Stefana Batorego. Nie ma także nic na temat Zygmunta Starego ani jego żony Bony Sforzy.

Ale po co to dzieciom wyłuszczać, wchodzić przesadnie w szczegóły. Lepiej od razu przejść do Wiktorii Wiedeńskiej, gdzie szum skrzydeł polskiej husarii powodował rozwolnienie u tureckich janczarów

- pisze ojciec.

"Kto to pisze? Autorzy powieści fantasy?"

Jak zauważa pan Marcin, takie wyrywkowe przedstawianie zdarzeń historycznych nie pomaga uczniom w nauce tego przedmiotu. Gdy jedno zdarzenie nie wynika z drugiego, trudno zrozumieć taki materiał.

Wiem, że się czepiam i że rozbicie dzielnicowe to wyjątkowo męcząca opowieść, ale robić dzieciom przeskok z Chrobrego do Kazimierza Wielkiego to mniej więcej coś takiego, jakby przeskoczyć od bitwy pod Wiedniem do „cudu nad Wisłą”

- pisze. 

A na koniec opowiedzą im jeszcze o „Wyklętych”, którzy spadną z nieba w sowiecką zawieruchę, która przytrafi się zaraz po Powstaniu Styczniowym, na przykład? Kto to pisze? Autorzy powieści fantasy? Czy premier Morawiecki? Ponieważ taka sieczka nie śniła się nawet filozofom. Ratunku!

- podsumowuje autor wpisu. 

Zakres treści jest określany przez MEN

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy wydawnictwo "Nowa Era", które wydało podręcznik "Wczoraj i dziś".

- Zakres treści poruszanych w podręczniku jest szczegółowo określony przez podstawę programową, która jest tworzona przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wydawca, tworząc podręczniki, musi dostosować ich treść do wymogów podstawy programowej, gdyż jest to warunkiem niezbędnym do otrzymania dopuszczenia do użytku szkolnego - informuje wydawnictwo. - W przypadku historii podstawa programowa szczegółowo określa postaci historyczne, które mają być opisane w podręczniku.

Otrzymaliśmy także komentarz ze strony zespołu redakcyjnego podręcznika:

"Podręcznik ten jest zgodny z obowiązującą podstawą programową opublikowaną w Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 lutego 2017 r. w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej.

Pragniemy w tym miejscu podkreślić, że każdy podręcznik dopuszczony do użytku szkolnego musi spełniać wymogi podstawy programowej, co oznacza że musi zawierać treści wskazane w tym dokumencie, a weryfikowane jest to podczas procesu zatwierdzania publikacji przez wskazanych przez MEN rzeczoznawców, którzy oceniają podręcznik pod kątem merytorycznym i dydaktycznym oraz językowym. Podręcznik „Wczoraj i dziś” został dopuszczony do użytku szkolnego w ramach takiej właśnie procedury.

Zgodnie z ujęciem zaprezentowanym w podstawie programowej klasa czwartej ma stanowić etap przejściowy pomiędzy nauczaniem zintegrowanym a chronologicznym nauczaniem historii, w którym narracja ma charakter ciągły i obejmuje pełny kurs historii od starożytności do współczesności. Podstawa programowa zakłada więc, że w klasie 4 na lekcjach historii uczeń powinien poznać „postacie i wydarzenia o doniosłym znaczeniu dla kształtowania polskiej tożsamości kulturowej” i wymienia ok. 20 konkretnych postaci z historii Polski, o których uczeń powinien się dowiedzieć. Na zrealizowanie tego materiału przeznaczone jest - zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dn. 28 marca 2017 r. w sprawie ramowych planów nauczania - 30 godzin lekcyjnych (co oznacza 1 godzinę lekcji historii tygodniowo w klasie 4). Ta liczba godzin jest dopasowana ściśle do zakresu treści wskazanych w podstawie programowej.   

Pragniemy zwrócić uwagę, że podczas edukacji w kolejnych klasach szkoły podstawowej oraz w szkołach ponadpodstawowych uczniowie będą realizować wspomniany już pełny kurs historii od starożytności do współczesności - w zakresie zgodnym z zapisami podstawy programowej dla danego etapu edukacyjnego".

Zobacz także:

Więcej o:
Komentarze (445)
Ojciec zajrzał do podręcznika do historii dla podstawówek. "Kto to pisze? Autorzy powieści fantasy?"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Adam

    Oceniono 25 razy -15

    No tak, nie wymagajmy od razu za dużo. Czwarta klasa to jednak małe dzieci. Ale pewnie pan Zegadło ma dziecko bardziej zdolne bo ma po nim dobre geny więc byłoby w stanie "wchłonąć" więcej wiedzy. Może mu w domu zrobić douczanie, ale program ze szkoły ma być dostosowany do wszystkich uczniów.

  • kocis1

    Oceniono 16 razy -10

    Koszerną boli ze mlodzież uczy się o Wiktorii Wiedenskiej. I ma boleć ;)

  • Gość: gość

    Oceniono 15 razy -9

    To podręcznik dla czwartej klasy. Daje dzieciom jakieś pojęcie o historii Polski.
    Jak te dzieciaki mają się wszystkiego nauczyć w ciągu jednego roku? a do tego
    matematyka, religia, LGBT+ ...

  • saves

    Oceniono 8 razy -8

    Czaskoś wepchnie kolanem LGBT do szkoły i będzie czarna dziura. Nowoczesna i postępowa.

  • walgierz

    Oceniono 7 razy -7

    @konigin
    "Za komuny wykletych, AK i Katynia moze nie bylo, ale historii wiekow srednich i nowozytnych uczyli porzadnie i logicznie."
    ...dowcip roku, powielali świadomie rosyjski(sowiecki) i nieświadomie niemiecki punkt widzenia, na historię Polski, pomijając już to, że Polska ma wiele tysiącleci historii, sfałszowanej 1000 lat temu przez "imperium christianorum".

  • viornisko

    Oceniono 11 razy -5

    To jest 4 klasa, mają historię bardzo ale to bardzo ogólną. Dopiero w kolejnych latach nauki jego dziecka pan Marcin będzie mógł zrealizować swoje ambicje historyczne i dowiedzieć się o pokoju kaliskim. Ludzie nie szukajmy problemów tam, gdzie ich nie ma.

  • menel13

    Oceniono 9 razy -5

    >>> Nie pojawia się żadna wzmianka na temat Zygmunta Augusta, którego historia mogłaby ułatwić zrozumienie uczniom obecności na tronie Stefana Batorego.<<<
    Ciekawe jak wyjaśnić 10-latkowi udział w tej historii wesołej wdówki Barbary.

  • cezar61

    Oceniono 4 razy -4

    To jeszcze nic, pamietam jakie brednie można było wyczytać w podręcznikach historii za komuny.

  • sholay

    Oceniono 4 razy -4

    Zamiast się ekscytować dziurami w chronologii proponuję przejrzeć starsze podręczniki do historii dla podstawówek. Takich z czasów PO, SLD, a nawet PZPR.
    ZAWSZE w programie i podręcznikach było pełno dziur. Ba, jak studiowałem historię na UW, też starożytność dosyć wybiórczo traktowano na wykładach. Że na egzaminie na koniec I roku pytali ze wszystkiego to osobna sprawa.
    &

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX