Komentarze (94)
Skrytykowała stypendia dla uczniów. "Nie wierzę w takie wyniki jak średnia 6,0. To fikcja"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • baby1

    0

    Einstein nie był złym uczniem. Miał trochę kłopotów z francuskim (ocena dostateczna), a poza kilka ocen dobrych, kilka bardzo dobrych i aż pięć celujących. Wtedy piątek i szóstek za frico nie dawali. To dawanie w nadmiarze szóstek uczniom zdolnym jest spowodowane tym, że świadectwo ma wpływ na przyjęcie do dobrej szkoły. Jest to zła praktyka, ale taki jest system.

  • Gość: kiwias

    0

    Kiedy wprowadzano rozszerzoną skalę ocen (1 - 6) to ocena celująca była dla uczniów którzy byli laureatami bądź finalistami olimpiad lub konkursów przedmiotowych, aktywnych chórzystów, sportowców itp. A teraz rodzic za 100 procent wiedzy z podstawy programowej wymaga od nauczyciela 6. Świat się kończy.

  • slasaus

    0

    Miałem okazję pracować w małej zakompleksionej szkole średniej, gdzie 40% uczniów miało średnią 4.75 a 25% powyżej 5.0. Jednego razu wicedyrektor wpadł do mnie na lekcję i od progu, przy uczniach w te słowa: ,, coś ty k....wa nastawiał za oceny na semestr. Masz to k..wa poprawić, bo przez ciebie nikt stypendium nie dostanie". Teraz pracuję w normalnym liceum, gdzie średnią 5.0 mają jednostki wybitne, stypendiami żaden nauczyciel się nie sugeruje.

  • ergiel

    0

    Zakazać stypendiów naukowych a pieniądze przeznaczyć na wsparcie dzieci z problemami z nauką. A rodziców dziecka z 6.0 umówić z opieka społeczna na pogłębiony wywiad.

  • dorga1

    0

    Stypendia w Polsce to jest parodia jakich mało. Akurat znam sytuację z własnego podwórka. Chłopak nadprzeciętnie zdolny, ale niestety z bardzo biednej rodziny. Stypendium jakieś unijne ma przyznane, ale wszystkie stypendia, czy socjalne, czy za wyniki nie są przyznawane co miesiąc, tylko np. w transzach pół rocznych, a nawet rocznych. Rodzice bardzo by chcieli dziecku zapłacić za jakieś lekcje języka (bo przecież w szkole się tego nie nauczy), czy inne zajęcia, ale nie maja kasy. I co z tego, że jest stypendium, jak pieniądze będą w grudniu albo w marcu. W żaden sposób nie sprzyja to wyrównaniu szans na rynku. Albo stypendium polegające na zwrocie pieniędzy wydanych na naukę na podstawie faktur. No przecież wiadomo, że jak nie ma pieniędzy to i ich się nie wyda. Wygrywa ten kto ma pieniądze, a nie zdolności.

  • Gość: Xyz

    0

    No a co powiecie na to, że u nas klasa miała średnia na koniec 4,89??? To dopiero cyrk - moim zdaniem. No żesz - 23 geniuszy w klasie. Mam w niej dwóch synow - jeden jest w czołówce, drugi ( z problemem małym neurologicznym, opinia z poradni) też obiektywnie nie wypada źle ( średnia 4,56) ale jest w ogonku. Żywcem robią tym dzieciom krzywdę. Żeby one takie genialne były??? No nie wiem. Jeden chłopak odnosi sukcesy w sporcie, mój przeszedł do etapu pozaszkolnego na razie w olimpiadzie religijnej i to tyle sukcesów. Za co one dostają aż takie wysokie oceny. Nie wiem. Pójdą do szkoły średniej i wyjdzie szydło z worka. A później depresja itp.

  • Gość: Bywa i tak

    0

    Różnie bywa. Córka chodzi do najlepszego liceum w województwie. Średnia klasy na pasek. I mimo, ze średnia córki to 5,7 - nie dostała stypendium, bo dużo uczniów jest lepszych - no i ok. W sportowym liceum (średnia klasy mniej niż 3) najlepsi i jedyni dwaj uczniowie o średniej ok 5,5 dostali stypendium 😂

  • Gość: pip

    Oceniono 2 razy 0

    Uczyłem się dość przeciętnie (3-5), w podstawówce, gimnazjum, nigdy nie lubiłem się intensywnie uczyć. Udało mi się dostać do najlepszego w mieście liceum. Trzeba było bardzo dużo czasu poświęcać na naukę, rozwiązywanie zadań itp. Byłem tam raczej średniakiem, było mega ciężko. Faktem jest, że były w mojej klasie 2 osoby, które ogarniały wszystko ze wszystkiego. Miały ileś tam olimpiad, konkursów i bez problemu miały najlepsze oceny ze wszystkich przedmiotów, podczas, gdy pozostali ledwie zaliczali na 3. Wiem, że są takie osoby, super, że sobie tak radzą. Zabawne było, jak nauczyciele o wiele mniej wiedzieli niż oni, albo po prostu pytali się ich, bo faktycznie nie wiedzieli czegoś. Jest też masakryczna różnica poziomów między szkołami jak i samym ocenianiem. Sam byłem np. z fizyki tępiony i miałem ledwo 2 w liceum, a rozszerzoną maturę napisałem procentowo na solidną 4.
    Później przyszedł czas na studia. Akurat studiowałem to co było moją pasją i bez problemu byłem najlepszy na całej uczelni, nie raz wiedzą przewyższałem profesorów, więc miałem same stypendia. Praktycznie w ogóle się nie uczyłem, bo poznałem materiał wiele lat wcześniej. Za to poświęciłem czas na konkursy, artykuły, pisanie książek, kursy i dalszy rozwój. Nigdy nikomu ze znajomych się tym nie chwalę, bo to tylko powoduje zazdrość i patrzenie z góry. Teraz pracuję w Polsce, zarobki mam 5 cyfrowe i jestem zadowolony z tego co robię. Nie przejmujcie się jak w podstawówce, gimnazjum czy liceum wam nie idzie, później życie może się ułożyć całkiem inaczej ;)

  • Gość: danka

    Oceniono 2 razy 0

    Witam, stypandia za wyniki w nauce ok, ale dlaczego otrzymanie uzalezniać od dochodów rodziców? Tak jest w Opolu...

  • 1noitatneserper

    Oceniono 2 razy 0

    Brajanek i Dżesika to genialne dzieci
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Ktoś zgłasza jakieś wąty? To chyba kasta belfrów, co zamiast pokornie służyć suwerenowi, stresuje dzieci, wymagając od nich nauki, a na dodatek żądając podwyżki.

  • marcinmarcin12

    Oceniono 2 razy 0

    Znam wymagania z przedmiotow scislych. Kazdy normalny powinien rozwiazac wszystkie zadania. Nie bylem orlem ale dzisiaj mial bym 100% z testow (-) czeskie bledy

  • Gość: Nauczyciel z 35 letnim stażem

    0

    Są oczywiście nieprzeciętnie zdolni uczniowie. Tych należy docenić. Jednak większość z nich ma stawiane oceny na wyrost. Było tak zawsze i nadal jest, że 4 z matematyki u Pani X znaczyła tyle co 6 u Pana Y. Jeżeli uczeń idzie do kolejnej szkoły nauczyciele zwracają bardziej uwagę z jakiej szkoły przyszło i kto ich uczył niż jakie ma oceny, bo one nie odzwierciedlają wiedzy uczniów. Jako rodzic zawsze dbałam o to by ocena mojego dziecka była sprawiedliwa i oceniała jego wiedzę lub niewiedzę . Nie ceniłam nauczycieli, którzy stawiali oceny za błahostki i na wyrost. 6 za plakat z w-f - u jest dla mnie śmieszna (nie poprawiło to zdrowia mojego dziecka). Doceniajmy nauczycieli wymagających i sprawiedliwych to inwestycja w nasze dzieci na przyszłość.

  • Gość: matka

    0

    ja z moimi dziećmi nie mam problemów ale niestety chodzą do klasy z dziećmi nauczycieli uczących w tej szkole i mamusia załatwiła świadectwa z paskiem swoim latoroślom jak dla mnie żadna z niej matka a tym bardziej nauczyciel. Moje dzieci są uzdolnione muzycznie grają każde na 2 instrumentach i pani od muzyki nie daje im 6 a dzieciom kolezanki owszem jak nie znają nawet nut ja tłumaczę swoim dzieciakom że wszystko się zmieni jak wyjdą z tej szkoły dalej

  • super_benek

    Oceniono 2 razy 0

    Średnia, jak sama nazwa waskazuje, kształtuje średnie dziecko - ze wszystkiego. Nie lepiej nagradzać za wybitne wyniki w określonych przedmiotach albo grupach przedmiotów?

  • kasiaz121

    Oceniono 4 razy 0

    Totalna głupota. Już dawno system ocen powinien być zniesiony. Oceny nie odzwierciedlają intelektu osoby. Poza tym nauczyciele podnoszą oceny bo uczniowie chodzą i żebrają o te oceny. Gdzie tu subiektywizm i kreatywność ucznia?.

  • Gość: Ada

    Oceniono 10 razy 0

    Prawda jest taka,że w życiu doskonale radzą sobie przeciętni uczniowie a nie z tzw. czerwonym paskiem.Polska edukacja nie uczy myslenia, ani przedsiębiorczości.Od pokoleń dzieci uczą sie tego samego programu, a życie się ciągle zmienia.

  • Gość: Waldek

    Oceniono 1 raz -1

    Uważam, że dzieci pracują dla siebie ale trzeba je nagradzać, motywować. Stypendium jest tego formą. I nie jest to rywalizacja między uczniami tylko te słabsze powinny dążyć do tego, aby się "podciągnąć". Szkoda, że ktoś poddaje to w wątpliwość. Tyle tylko, że samorządy czasem nie znajdują tych drobnych pieniędzy dla dzieci. Są składane wnioski, które są jakby odmowne. Dziecko się stara a w ten sposób ma podcinane skrzydła. My dorośli za wyjątkowo dobrą pracę mamy premie, a dziecko jak nagrodzić?

  • burkoslaw1

    Oceniono 5 razy -1

    No tak promujmy miernotę po co stawiać sobie cele. Widzę ktoś tu ma kompleksy że jego dziecko nie sprawdza się i jak zawsze zwala winę na innych. Z tego komentarza wychodzi ze po co wspierać najzdolniejszych po co inwestować w najzdolniejsze dzieciaki by w przyszłości zostały np. naukowcami. Wspierajmy miernotę, komunistyczne równanie w dół.

  • nukula4

    Oceniono 4 razy -2

    A ja miałem w klasie genialną dziewczynkę ze wszystkich przedmiotów miała piątki (jeszcze nie było szóstek) ale u mnie mówiła ze na pustyni jest dużooo wody i dlatego miała trójkę. Wszyscy uwzględniali że miała trudne dzieciństwo i przez szczepionki i antybiotyki była nieco upośledzona ale przecież to nie powód by nie dać piątki, Dobrzy nauczyciele o tym wiedzieli.Teraz takich "zdolnych" jest coraz więcej, PiS na nich stawia!

  • Gość: Morgan F.

    Oceniono 2 razy -2

    Mam dość zdolne dzieci. Zawsze mówiłem im. Nie chcesz być postrzegany za kujona bądź dobry z W-F. I tak było. Nauczyciele mieli pretensje do mnie, że moje dzieci gdy miały do wyboru kółko z j. polskiego czy przyrody a pójście na SKS-y wybierało SKS. I bardzo jestem zadowolony z tego faktu w dzisiejszych "komputerowo-smatfonowych" czasach. Przez to nie miały może szóstek z tych przedmiotów, ale i tak dobrze sobie radziły. Stypendia nigdy nie będą do końca sprawiedliwe. Nauczyciele często zawyżają oceny, by to ich uczeń został stypendystom. Mnie bardziej martwi poziom nauczania. Z tego co mówią sami nauczyciele na studiach pedagogicznych uczą się dydaktyki (umiejętności nauczania) takiej samej jak w latach 80-tych, a wszystko wokół się zmieniło; dzieci, rodzice, technologia, świat się zmienił. Wychodzi po studiach świetny matematyk, ale nie koniecznie już świetny nauczyciel matematyki. I potem są takie sytuacje jaką niedawno słyszałem o nauczycielu z pewnego liceum. Nauczyciel matematyki został obsypany nagrodami za świetne wyniki jego uczniów na maturze. Mama jednego z uczniów mówi: - Dlaczego nikt nie chce zauważyć, że 90% klasy chodziło na korepetycje, bo nauczyciel słabo tłumaczył. Rozumiała garstka super zdolnych uczniów, którzy byli lepsi niż ten nauczyciel.

  • jblinowski

    Oceniono 2 razy -2

    Ocena na świadectwie, to nieporozumienie. Świadectwo, to dokument stwierdzający ukończenie pewnego etapu nauki i uprawniający do rozpoczęcia kolejnego, tak samo jak Prawo Jazdy uprawnia do kierowania określonym typem pojazdów. Egzamin na Prawojazdy składa się z kilku części - z części teoretycznej i z części praktycznej, każdą z tych części można by podzielić na mniejsze np. na znajomość zasad pierwszeństwa, umiejętność rozpoznawania znaków drogowych, jazdę po drodze publicznej i umiejętności manewrowania samochodem. Każdą z tych części można by oceniać, a ocenę umieszczać na Prawo Jazdy. Tylko po co? Czy wpływa to jakoś na uprawnienie do kierowania określonym typem pojazdów? Czy trójka na świadectwie w klasie trzeciej daj mniejsze prawo do kontynuowania nauki w klasie czwartej niż szóstka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX