Skrytykowała stypendia dla uczniów. "Nie wierzę w takie wyniki jak średnia 6,0. To fikcja"

Obecnie motywacją do nauki dla wielu uczniów są liczne stypendia naukowe. To jednak zdaniem niektórych napędza niepotrzebną rywalizację między dziećmi.

W szkołach trwa obecnie okres wystawiania ocen na koniec semestru. Wielu uczniów bardzo się stara, bo jest o co walczyć. Jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych w 2013 roku przez portal "Mapa stypendiów"w naszym kraju realizowano wówczas ponad 350 programów stypendialnych.

A liczba ta w ciągu ostatnich lat mogła jeszcze wzrosnąć. Stypendia dla najlepszych uczniów przyznają m.in. samorządy, różne firmy i organizacje samorządowe. Wynoszą one najczęściej od 200 do 500 złotych miesięcznie i są przyznawane nawet przez 12 miesięcy.

Wydawałoby się, że coraz większa liczba stypendiów naukowych to raczej zjawisko pozytywne. Okazuje się jednak, że może ono wiązać się z pewnymi negatywnymi konsekwencjami. 

"W szkołach powstają rankingi złotej dziesiątki"

Autorka fanpage'a "Wspieram dziecko" opublikowała post, w którym zwraca uwagę na to, z czym wiąże się nieustanna rywalizacja między dziećmi. 

- W szkołach powstają rankingi złotej dziesiątki, a władze miast z dumą wręczają stypendia. Padają wyniki: średnia 6,0; 5,9; 5,8 itd. Rodzice wzruszeni odbierają dyplomy uznania, przekonani, że wychowali dziecko idealne - zauważa autorka wpisu.

- Tyle, że jako widz tego przedstawienia, odczuwam przerażenie. Nie wierzę w takie wyniki, to fikcja. Średnia 6,0 (dla przykładu) oznaczałaby, że dziecko ze wszystkich możliwych przedmiotów ma szóstki. Jak to możliwe? Oczywiście są dzieci wybitnie zdolne, ale nigdy nie będzie to jednostka idealna z dwunastu przedmiotów - zaznacza w dalszej części.

- Rankingi szkolne są sztuczne, oceny są sztuczne, świadectwa są sztuczne. Może zamiast stypendium za sztuczną średnią 6,0, prawdziwe wsparcie działań badawczych, projektów wynikających z prawdziwych umiejętności i predyspozycji uczniów? Chyba czas zakończyć to przedstawienie...- sugeruje autorka wpisu.

"Szóstka u uczniów różnych szkół obrazuje inny zasób wiedzy"

Pod postem rozpoczęła się dyskusja między rodzicami. Wielu z nich przyznało rację autorce posta. Pojawiły się nawet opinie, że najlepsi uczniowie wcale nie radzą sobie w życiu lepiej od tych przeciętnych. 

W dyskusji został poruszony także inny ważny problem. Stypendia naukowe często są przyznawane na podstawie ocen, a systemy oceniania różnią się między szkołami. - Najdziwniejsze jest to, że szóstka uczniów różnych szkół obrazuje inny zasób wiedzy - zauważa jedna z osób biorących udział w dyskusji. W dalszej części swojej wypowiedzi pisze:

Rozstrzał progów procentowych na poszczególne oceny jest naprawdę duży. W jednej szkole szóstka to tylko 100 procent, w drugiej od 100 do nawet 92 procent. To samo z oceną niedostateczną; w jednej szkole wystarczy 29 procent, w drugiej aż 40 procent. A potem ci różnie oceniani uczniowie na podstawie ocen rekrutują się do tych samych szkół średnich. Może warto zacząć chociaż od ujednolicenia tego systemu oceniania, skoro jest tak ważnym, niestety, elementem życia szkolnego uczniów.

"Zazdrość to bardzo brzydka cecha"

W dyskusji pojawiły się także zupełnie inne opinie. Zdaniem niektórych krytyka najzdolniejszych uczniów, którzy otrzymują stypendia, może wiązać się z zazdrością.

Znam dziewczynkę, która w gimnazjum miała średnią ocen 5.95. W I klasie technikum pisała testy maturalne z rozszerzenia z pięciu przedmiotów na 100 procent, laureatka konkursów, sportowa sztafeta, najwyższa średnia w szkole. Druga klasa, pierwszy semestr też ponad 5.7. Dziewczynka spędza niewiele czasu przy książkach. Wiem, bo mam ją w domu. Zazdrość to bardzo brzydka cecha. Czasami jest się zdolnym.
Zarzut, że dzieciaki piątkowe i szóstkowe to nieporadne życiowo istoty zdolne tylko do wkuwania i ślepego wypełniania poleceń jest wyssany z palca. Znam mnóstwo świetnych dzieciaków i już aktualnie dorosłych ludzi, którzy mają wysokie wyniki szkolne, pasje, swój punkt widzenia, krytyczne podejście, zamiłowanie do sportu i poczucie humoru. Generalizacja, że piątkowi pracują dla trójkowych, jest bezmyślnym szufladkowaniem. 

A co wy sądzicie na temat stypendiów naukowych dla uczniów? To waszym zdaniem niepotrzebne nakręcanie rywalizacji między uczniami czy dobra nagroda dla najlepszych? Jesteśmy ciekawi waszych opinii. Piszcie do nas na adres: edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy i nagrodzimy książkami.

Najczęstsze zaburzenia uczenia

Komentarze (94)
Skrytykowała stypendia dla uczniów. "Nie wierzę w takie wyniki jak średnia 6,0. To fikcja"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Kamil

    Oceniono 2 razy 2

    Za starego systemu miałem średnią 5,0 lub bardzo blisko. Szóstki były za udział w olimpiadach. Ze znienawidzonej chemii i biologii miałem min. 4. Osobiście osiągałem wyniki w olimpiadach z przedmiotów: j. angielski, historia, matematyka, technika, geografia - rozrzut dosyć duży. Tylko moja matka, ile w tym zasługi rodziców, a ile samego dziecka. Nigdy nie uważałem się za szczególnie uzdolnionego, ale dużo się uczyłem, mama sprawdzała zeszyty, a TV oglądałem od święta.
    Dziś rodzice mówią dzieciakom: "ty jesteś humanistą, nie musisz się uczyć matematyki, masz tu tablet i zajmij się sobą".

  • baby1

    0

    Einstein nie był złym uczniem. Miał trochę kłopotów z francuskim (ocena dostateczna), a poza kilka ocen dobrych, kilka bardzo dobrych i aż pięć celujących. Wtedy piątek i szóstek za frico nie dawali. To dawanie w nadmiarze szóstek uczniom zdolnym jest spowodowane tym, że świadectwo ma wpływ na przyjęcie do dobrej szkoły. Jest to zła praktyka, ale taki jest system.

  • nukula4

    Oceniono 4 razy -2

    A ja miałem w klasie genialną dziewczynkę ze wszystkich przedmiotów miała piątki (jeszcze nie było szóstek) ale u mnie mówiła ze na pustyni jest dużooo wody i dlatego miała trójkę. Wszyscy uwzględniali że miała trudne dzieciństwo i przez szczepionki i antybiotyki była nieco upośledzona ale przecież to nie powód by nie dać piątki, Dobrzy nauczyciele o tym wiedzieli.Teraz takich "zdolnych" jest coraz więcej, PiS na nich stawia!

  • rabin_z_czubow

    Oceniono 5 razy 5

    Cytując jedną z nauczycielek historii; Pan Bóg zna historię na 6, ja na 5 a wy możecie co najwyżej o czwórce pomyśleć.

  • Gość: kiwias

    0

    Kiedy wprowadzano rozszerzoną skalę ocen (1 - 6) to ocena celująca była dla uczniów którzy byli laureatami bądź finalistami olimpiad lub konkursów przedmiotowych, aktywnych chórzystów, sportowców itp. A teraz rodzic za 100 procent wiedzy z podstawy programowej wymaga od nauczyciela 6. Świat się kończy.

  • slasaus

    0

    Miałem okazję pracować w małej zakompleksionej szkole średniej, gdzie 40% uczniów miało średnią 4.75 a 25% powyżej 5.0. Jednego razu wicedyrektor wpadł do mnie na lekcję i od progu, przy uczniach w te słowa: ,, coś ty k....wa nastawiał za oceny na semestr. Masz to k..wa poprawić, bo przez ciebie nikt stypendium nie dostanie". Teraz pracuję w normalnym liceum, gdzie średnią 5.0 mają jednostki wybitne, stypendiami żaden nauczyciel się nie sugeruje.

  • ergiel

    0

    Zakazać stypendiów naukowych a pieniądze przeznaczyć na wsparcie dzieci z problemami z nauką. A rodziców dziecka z 6.0 umówić z opieka społeczna na pogłębiony wywiad.

  • dorga1

    0

    Stypendia w Polsce to jest parodia jakich mało. Akurat znam sytuację z własnego podwórka. Chłopak nadprzeciętnie zdolny, ale niestety z bardzo biednej rodziny. Stypendium jakieś unijne ma przyznane, ale wszystkie stypendia, czy socjalne, czy za wyniki nie są przyznawane co miesiąc, tylko np. w transzach pół rocznych, a nawet rocznych. Rodzice bardzo by chcieli dziecku zapłacić za jakieś lekcje języka (bo przecież w szkole się tego nie nauczy), czy inne zajęcia, ale nie maja kasy. I co z tego, że jest stypendium, jak pieniądze będą w grudniu albo w marcu. W żaden sposób nie sprzyja to wyrównaniu szans na rynku. Albo stypendium polegające na zwrocie pieniędzy wydanych na naukę na podstawie faktur. No przecież wiadomo, że jak nie ma pieniędzy to i ich się nie wyda. Wygrywa ten kto ma pieniądze, a nie zdolności.

  • Gość: Xyz

    0

    No a co powiecie na to, że u nas klasa miała średnia na koniec 4,89??? To dopiero cyrk - moim zdaniem. No żesz - 23 geniuszy w klasie. Mam w niej dwóch synow - jeden jest w czołówce, drugi ( z problemem małym neurologicznym, opinia z poradni) też obiektywnie nie wypada źle ( średnia 4,56) ale jest w ogonku. Żywcem robią tym dzieciom krzywdę. Żeby one takie genialne były??? No nie wiem. Jeden chłopak odnosi sukcesy w sporcie, mój przeszedł do etapu pozaszkolnego na razie w olimpiadzie religijnej i to tyle sukcesów. Za co one dostają aż takie wysokie oceny. Nie wiem. Pójdą do szkoły średniej i wyjdzie szydło z worka. A później depresja itp.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX