Komentarze (94)
Skrytykowała stypendia dla uczniów. "Nie wierzę w takie wyniki jak średnia 6,0. To fikcja"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • nukula4

    Oceniono 4 razy -2

    A ja miałem w klasie genialną dziewczynkę ze wszystkich przedmiotów miała piątki (jeszcze nie było szóstek) ale u mnie mówiła ze na pustyni jest dużooo wody i dlatego miała trójkę. Wszyscy uwzględniali że miała trudne dzieciństwo i przez szczepionki i antybiotyki była nieco upośledzona ale przecież to nie powód by nie dać piątki, Dobrzy nauczyciele o tym wiedzieli.Teraz takich "zdolnych" jest coraz więcej, PiS na nich stawia!

  • Gość: Morgan F.

    Oceniono 2 razy -2

    Mam dość zdolne dzieci. Zawsze mówiłem im. Nie chcesz być postrzegany za kujona bądź dobry z W-F. I tak było. Nauczyciele mieli pretensje do mnie, że moje dzieci gdy miały do wyboru kółko z j. polskiego czy przyrody a pójście na SKS-y wybierało SKS. I bardzo jestem zadowolony z tego faktu w dzisiejszych "komputerowo-smatfonowych" czasach. Przez to nie miały może szóstek z tych przedmiotów, ale i tak dobrze sobie radziły. Stypendia nigdy nie będą do końca sprawiedliwe. Nauczyciele często zawyżają oceny, by to ich uczeń został stypendystom. Mnie bardziej martwi poziom nauczania. Z tego co mówią sami nauczyciele na studiach pedagogicznych uczą się dydaktyki (umiejętności nauczania) takiej samej jak w latach 80-tych, a wszystko wokół się zmieniło; dzieci, rodzice, technologia, świat się zmienił. Wychodzi po studiach świetny matematyk, ale nie koniecznie już świetny nauczyciel matematyki. I potem są takie sytuacje jaką niedawno słyszałem o nauczycielu z pewnego liceum. Nauczyciel matematyki został obsypany nagrodami za świetne wyniki jego uczniów na maturze. Mama jednego z uczniów mówi: - Dlaczego nikt nie chce zauważyć, że 90% klasy chodziło na korepetycje, bo nauczyciel słabo tłumaczył. Rozumiała garstka super zdolnych uczniów, którzy byli lepsi niż ten nauczyciel.

  • jblinowski

    Oceniono 2 razy -2

    Ocena na świadectwie, to nieporozumienie. Świadectwo, to dokument stwierdzający ukończenie pewnego etapu nauki i uprawniający do rozpoczęcia kolejnego, tak samo jak Prawo Jazdy uprawnia do kierowania określonym typem pojazdów. Egzamin na Prawojazdy składa się z kilku części - z części teoretycznej i z części praktycznej, każdą z tych części można by podzielić na mniejsze np. na znajomość zasad pierwszeństwa, umiejętność rozpoznawania znaków drogowych, jazdę po drodze publicznej i umiejętności manewrowania samochodem. Każdą z tych części można by oceniać, a ocenę umieszczać na Prawo Jazdy. Tylko po co? Czy wpływa to jakoś na uprawnienie do kierowania określonym typem pojazdów? Czy trójka na świadectwie w klasie trzeciej daj mniejsze prawo do kontynuowania nauki w klasie czwartej niż szóstka.

  • Gość: Waldek

    Oceniono 1 raz -1

    Uważam, że dzieci pracują dla siebie ale trzeba je nagradzać, motywować. Stypendium jest tego formą. I nie jest to rywalizacja między uczniami tylko te słabsze powinny dążyć do tego, aby się "podciągnąć". Szkoda, że ktoś poddaje to w wątpliwość. Tyle tylko, że samorządy czasem nie znajdują tych drobnych pieniędzy dla dzieci. Są składane wnioski, które są jakby odmowne. Dziecko się stara a w ten sposób ma podcinane skrzydła. My dorośli za wyjątkowo dobrą pracę mamy premie, a dziecko jak nagrodzić?

  • burkoslaw1

    Oceniono 5 razy -1

    No tak promujmy miernotę po co stawiać sobie cele. Widzę ktoś tu ma kompleksy że jego dziecko nie sprawdza się i jak zawsze zwala winę na innych. Z tego komentarza wychodzi ze po co wspierać najzdolniejszych po co inwestować w najzdolniejsze dzieciaki by w przyszłości zostały np. naukowcami. Wspierajmy miernotę, komunistyczne równanie w dół.

  • baby1

    0

    Einstein nie był złym uczniem. Miał trochę kłopotów z francuskim (ocena dostateczna), a poza kilka ocen dobrych, kilka bardzo dobrych i aż pięć celujących. Wtedy piątek i szóstek za frico nie dawali. To dawanie w nadmiarze szóstek uczniom zdolnym jest spowodowane tym, że świadectwo ma wpływ na przyjęcie do dobrej szkoły. Jest to zła praktyka, ale taki jest system.

  • Gość: kiwias

    0

    Kiedy wprowadzano rozszerzoną skalę ocen (1 - 6) to ocena celująca była dla uczniów którzy byli laureatami bądź finalistami olimpiad lub konkursów przedmiotowych, aktywnych chórzystów, sportowców itp. A teraz rodzic za 100 procent wiedzy z podstawy programowej wymaga od nauczyciela 6. Świat się kończy.

  • slasaus

    0

    Miałem okazję pracować w małej zakompleksionej szkole średniej, gdzie 40% uczniów miało średnią 4.75 a 25% powyżej 5.0. Jednego razu wicedyrektor wpadł do mnie na lekcję i od progu, przy uczniach w te słowa: ,, coś ty k....wa nastawiał za oceny na semestr. Masz to k..wa poprawić, bo przez ciebie nikt stypendium nie dostanie". Teraz pracuję w normalnym liceum, gdzie średnią 5.0 mają jednostki wybitne, stypendiami żaden nauczyciel się nie sugeruje.

  • ergiel

    0

    Zakazać stypendiów naukowych a pieniądze przeznaczyć na wsparcie dzieci z problemami z nauką. A rodziców dziecka z 6.0 umówić z opieka społeczna na pogłębiony wywiad.

  • dorga1

    0

    Stypendia w Polsce to jest parodia jakich mało. Akurat znam sytuację z własnego podwórka. Chłopak nadprzeciętnie zdolny, ale niestety z bardzo biednej rodziny. Stypendium jakieś unijne ma przyznane, ale wszystkie stypendia, czy socjalne, czy za wyniki nie są przyznawane co miesiąc, tylko np. w transzach pół rocznych, a nawet rocznych. Rodzice bardzo by chcieli dziecku zapłacić za jakieś lekcje języka (bo przecież w szkole się tego nie nauczy), czy inne zajęcia, ale nie maja kasy. I co z tego, że jest stypendium, jak pieniądze będą w grudniu albo w marcu. W żaden sposób nie sprzyja to wyrównaniu szans na rynku. Albo stypendium polegające na zwrocie pieniędzy wydanych na naukę na podstawie faktur. No przecież wiadomo, że jak nie ma pieniędzy to i ich się nie wyda. Wygrywa ten kto ma pieniądze, a nie zdolności.

  • Gość: Xyz

    0

    No a co powiecie na to, że u nas klasa miała średnia na koniec 4,89??? To dopiero cyrk - moim zdaniem. No żesz - 23 geniuszy w klasie. Mam w niej dwóch synow - jeden jest w czołówce, drugi ( z problemem małym neurologicznym, opinia z poradni) też obiektywnie nie wypada źle ( średnia 4,56) ale jest w ogonku. Żywcem robią tym dzieciom krzywdę. Żeby one takie genialne były??? No nie wiem. Jeden chłopak odnosi sukcesy w sporcie, mój przeszedł do etapu pozaszkolnego na razie w olimpiadzie religijnej i to tyle sukcesów. Za co one dostają aż takie wysokie oceny. Nie wiem. Pójdą do szkoły średniej i wyjdzie szydło z worka. A później depresja itp.

  • Gość: Bywa i tak

    0

    Różnie bywa. Córka chodzi do najlepszego liceum w województwie. Średnia klasy na pasek. I mimo, ze średnia córki to 5,7 - nie dostała stypendium, bo dużo uczniów jest lepszych - no i ok. W sportowym liceum (średnia klasy mniej niż 3) najlepsi i jedyni dwaj uczniowie o średniej ok 5,5 dostali stypendium 😂

  • Gość: pip

    Oceniono 2 razy 0

    Uczyłem się dość przeciętnie (3-5), w podstawówce, gimnazjum, nigdy nie lubiłem się intensywnie uczyć. Udało mi się dostać do najlepszego w mieście liceum. Trzeba było bardzo dużo czasu poświęcać na naukę, rozwiązywanie zadań itp. Byłem tam raczej średniakiem, było mega ciężko. Faktem jest, że były w mojej klasie 2 osoby, które ogarniały wszystko ze wszystkiego. Miały ileś tam olimpiad, konkursów i bez problemu miały najlepsze oceny ze wszystkich przedmiotów, podczas, gdy pozostali ledwie zaliczali na 3. Wiem, że są takie osoby, super, że sobie tak radzą. Zabawne było, jak nauczyciele o wiele mniej wiedzieli niż oni, albo po prostu pytali się ich, bo faktycznie nie wiedzieli czegoś. Jest też masakryczna różnica poziomów między szkołami jak i samym ocenianiem. Sam byłem np. z fizyki tępiony i miałem ledwo 2 w liceum, a rozszerzoną maturę napisałem procentowo na solidną 4.
    Później przyszedł czas na studia. Akurat studiowałem to co było moją pasją i bez problemu byłem najlepszy na całej uczelni, nie raz wiedzą przewyższałem profesorów, więc miałem same stypendia. Praktycznie w ogóle się nie uczyłem, bo poznałem materiał wiele lat wcześniej. Za to poświęciłem czas na konkursy, artykuły, pisanie książek, kursy i dalszy rozwój. Nigdy nikomu ze znajomych się tym nie chwalę, bo to tylko powoduje zazdrość i patrzenie z góry. Teraz pracuję w Polsce, zarobki mam 5 cyfrowe i jestem zadowolony z tego co robię. Nie przejmujcie się jak w podstawówce, gimnazjum czy liceum wam nie idzie, później życie może się ułożyć całkiem inaczej ;)

  • Gość: danka

    Oceniono 2 razy 0

    Witam, stypandia za wyniki w nauce ok, ale dlaczego otrzymanie uzalezniać od dochodów rodziców? Tak jest w Opolu...

  • 1noitatneserper

    Oceniono 2 razy 0

    Brajanek i Dżesika to genialne dzieci
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Ktoś zgłasza jakieś wąty? To chyba kasta belfrów, co zamiast pokornie służyć suwerenowi, stresuje dzieci, wymagając od nich nauki, a na dodatek żądając podwyżki.

  • marcinmarcin12

    Oceniono 2 razy 0

    Znam wymagania z przedmiotow scislych. Kazdy normalny powinien rozwiazac wszystkie zadania. Nie bylem orlem ale dzisiaj mial bym 100% z testow (-) czeskie bledy

  • Gość: Nauczyciel z 35 letnim stażem

    0

    Są oczywiście nieprzeciętnie zdolni uczniowie. Tych należy docenić. Jednak większość z nich ma stawiane oceny na wyrost. Było tak zawsze i nadal jest, że 4 z matematyki u Pani X znaczyła tyle co 6 u Pana Y. Jeżeli uczeń idzie do kolejnej szkoły nauczyciele zwracają bardziej uwagę z jakiej szkoły przyszło i kto ich uczył niż jakie ma oceny, bo one nie odzwierciedlają wiedzy uczniów. Jako rodzic zawsze dbałam o to by ocena mojego dziecka była sprawiedliwa i oceniała jego wiedzę lub niewiedzę . Nie ceniłam nauczycieli, którzy stawiali oceny za błahostki i na wyrost. 6 za plakat z w-f - u jest dla mnie śmieszna (nie poprawiło to zdrowia mojego dziecka). Doceniajmy nauczycieli wymagających i sprawiedliwych to inwestycja w nasze dzieci na przyszłość.

  • Gość: matka

    0

    ja z moimi dziećmi nie mam problemów ale niestety chodzą do klasy z dziećmi nauczycieli uczących w tej szkole i mamusia załatwiła świadectwa z paskiem swoim latoroślom jak dla mnie żadna z niej matka a tym bardziej nauczyciel. Moje dzieci są uzdolnione muzycznie grają każde na 2 instrumentach i pani od muzyki nie daje im 6 a dzieciom kolezanki owszem jak nie znają nawet nut ja tłumaczę swoim dzieciakom że wszystko się zmieni jak wyjdą z tej szkoły dalej

  • super_benek

    Oceniono 2 razy 0

    Średnia, jak sama nazwa waskazuje, kształtuje średnie dziecko - ze wszystkiego. Nie lepiej nagradzać za wybitne wyniki w określonych przedmiotach albo grupach przedmiotów?

  • kasiaz121

    Oceniono 4 razy 0

    Totalna głupota. Już dawno system ocen powinien być zniesiony. Oceny nie odzwierciedlają intelektu osoby. Poza tym nauczyciele podnoszą oceny bo uczniowie chodzą i żebrają o te oceny. Gdzie tu subiektywizm i kreatywność ucznia?.

  • Gość: Ada

    Oceniono 10 razy 0

    Prawda jest taka,że w życiu doskonale radzą sobie przeciętni uczniowie a nie z tzw. czerwonym paskiem.Polska edukacja nie uczy myslenia, ani przedsiębiorczości.Od pokoleń dzieci uczą sie tego samego programu, a życie się ciągle zmienia.

  • Gość: Kamil

    Oceniono 2 razy 2

    Za starego systemu miałem średnią 5,0 lub bardzo blisko. Szóstki były za udział w olimpiadach. Ze znienawidzonej chemii i biologii miałem min. 4. Osobiście osiągałem wyniki w olimpiadach z przedmiotów: j. angielski, historia, matematyka, technika, geografia - rozrzut dosyć duży. Tylko moja matka, ile w tym zasługi rodziców, a ile samego dziecka. Nigdy nie uważałem się za szczególnie uzdolnionego, ale dużo się uczyłem, mama sprawdzała zeszyty, a TV oglądałem od święta.
    Dziś rodzice mówią dzieciakom: "ty jesteś humanistą, nie musisz się uczyć matematyki, masz tu tablet i zajmij się sobą".

  • Gość: dziadekzpragi

    Oceniono 3 razy 3

    Zazdrość , a nie zawiść moim zdaniem jest dobra . Od zawsze w różnych szkołach takie same oceny odzwierciedlały różny zasób wiedzy . Sam w jednym technikum miałem 3 z matematyki w innym po pierwszym miesiącu miałem 5 . Mama kilkoro wnucząt niektóre z mich mają stypendia za wynik w nauce , ale u jednego 6 z WF jest baardzo naciągana , a u drugiego z matematyki , u trzeciego z polskiego . Jednak cała trójka ma średnia 6,0 . Odczucia w tym temacie różne .....

  • Gość: gosc27183

    Oceniono 3 razy 3

    6.0 to nie fikcja, tylko skutki inflacji ocen (1) i ogólnego obniżenia poziomu nauczania (2).

    1/ W moim roczniku (matura 1996) "6" było za 100% na sprawdzianie i/lub wyniki na olimpiadach przedmiotowych. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że to się trochę zdewaluowało...

    2/ Moje kontakty w środowiskach akademickich potwierdzają, że "dobrych studentów" po prostu już nie ma, a tych zostających na doktorat trzeba prowadzić za rączkę, bo _nie_rozumieją_ podstawowych pojęć z zakresu swoich studiów... Jakiś rodzynek raz na parę lat się znajdzie, ale to na prawdę rzadkość.

    Moje średnie od 7 klasy wzwyż to były 5.x, łącznie z maturą i pierwszym semestrem studiów na politechnice. Ale szkoła średnia to była praca 24/7 minus sen i posiłki, pierwsze "wakacje" to miałem po maturze. W szkole średniej, nie licząc średniej, byłem uczniem przeciętnym. Moje koleżanki i koledzy byli lepsi i osiągnięcie 6.0 dla kilku z nich to byłaby tylko kwestia motywacji.

    Co do zdolności radzenia sobie w życiu... no tak... oszukiwać się nie nauczyłem (w szkole i na studiach nie potrzebowałem), ale pracuję w wyuczonym zawodzie i znajduję się ze swoimi zarobkami jako inżynier na inżynierskim stanowisku w górnych 5% pracującej populacji w Niemczech. To chyba nie aż tak źle...

  • felicjan.dulski

    Oceniono 5 razy 3

    W podstawówce same szóstki nie są specjalnym problemem.
    Na ogól największy problem to wf dla tych "kujonów".
    W średniej szkole?

  • rabin_z_czubow

    Oceniono 5 razy 5

    Cytując jedną z nauczycielek historii; Pan Bóg zna historię na 6, ja na 5 a wy możecie co najwyżej o czwórce pomyśleć.

  • sob_mar

    Oceniono 6 razy 6

    "Generalizacja, że piątkowi pracują dla trójkowych, jest bezmyślnym szufladkowaniem" - a gdzie to jest tutaj gdziekolwiek napisane? Mowa jest o tym, że robi się wyścig szczurów wśród dzieciaków i taka jest niestety prawda. Dzieci zdolne trzeba promować, ale musi być spójny system oceniania, bo potem się okazuje, że te stypendia są dawane na wyrost, bo w danej szkole dyrektorowi zależy na tym, by było sporo stypendiów, więc system oceniania jest łagodniejszy. Prawdą jest, że średnia 6.0 to się powinna zdarzać w jednym przypadku na 3000-5000 uczniów. Taką powinny być tylko wybitnie zdolne dzieci, które potrafią sobie poradzić z każdym tematem. Takich dzieci jest garstka. Są inne wybitnie utalentowane, ale np. w jednej, czy dwóch dziedzinach. Po prostu szansa na to, że dziecko jest jednocześnie wybitne z polskiego, matematyki, plastyki, muzyki oraz jednocześnie bardzo sprawne i ma też 6 z WF, jest statystycznie znikoma. Jeśli w szkole jest np. z 20 dzieci, które mają średnią 6.0 lub bardzo bliską niej, to znaczy, że oceny są zawyżane i tyle. Ponadto, moim zdaniem w szkołach podstawowych w ogóle nie powinno być stypendiów, tylko inna forma nagradzania ucznia. Może mieć ona postać finansową, ale nie w sposób bezpośredni. Powinny to być np. finansowanie wyjazdów na jakieś konkursy albo finansowanie rozwijania talentów tego dziecka itp. Dawanie gotówki dziecku za dobre wyniki w nauce jest zwyczajnie demoralizujące. Uczymy dzieciaki nie rozwijania pasji i talentów, tylko pędu po kasę.. ..

  • felicjan.dulski

    Oceniono 9 razy 7

    Większym paradoksem jest "zaliczająca" dwójka.

  • tpdlagier

    Oceniono 17 razy 9

    Naukę w liceum kończyłem w roku 1988 czyli jeszcze ze starą skalą ocen. Nie było wówczas nagradzania z wybitne osiągnięcia "szóstką" I chyba to lepiej się sprawdzało. A średnia 6.0 to fikcja. I oszustwo wobec uczniów

  • iwanme

    Oceniono 9 razy 9

    Bez problemu w obecnej szkole jest dla dość zdolnego dzieciaka osiągnięcie tych 5.x-6.0.
    No może te nieporadne fizycznie mogą mieć problem z 6 z WFu.
    Tylko mowa oczywiście o dzieciakach w miarę zdolnych, łatwo jest dość nabijać oceny uczestnicząc w różnych konkursach, zwykle etap wojewódzki konkursu przedmiotowego/olimpiady to z automatu 6 z przedmiotu.

  • estrim

    Oceniono 12 razy 10

    Jeżeli ktoś uważa, że dziecko mające wysoką średnią, to dziecko "idealnie wychowane" to powinien jak najszybciej tryknąć głową w ścianę - wychowanie nie ma nic do indywidualnych umiejętności nauki. A do stypendiów powinny być pod uwagę brane wyniki zunifikowanych testów, nie średnia ocen, bo sposób oceniania może się różnić nawet w obrębie 1 szkoły przy 2 różnych nauczycielach tego samego przedmiotu. Inaczej należałoby usztywnić kryteria ocen.

  • wichura

    Oceniono 12 razy 12

    Tego nie da się porównać inaczej, niż centralnym egzaminem testowym (bo już przy opisowym znów pojawia się czynnik indywidualny w postaci oceniającego).
    Są nauczyciele (przeważnie starsi), którzy z zasady nie uznają szóstki - skala kończy się na 5. Są nauczyciele, którzy nie poddali się trendowi obniżania wymagań - i u nich na szóstkę trzeba się wykazać.
    No i jest spora grupa "dyżurnych szóstkowiczów" - grzeczna dziewczynka, z udzielającą się (albo wyszczekaną i roszczeniową) mamusią, ma już na świadectwie połowę szóstek, to druga połowa nauczycieli ulega presji i dostawia kolejne...

  • adrianos99

    Oceniono 13 razy 13

    Czy coś się zmieniło w kryteriach każdej oceny? Jak wprowadzano szóstki, akurat byłem w podstawówce, należała się ona za wiedzę ponad programową. Na sprawdzianach były czasem specjalne zadania ponad program na szóstkę. Jeśli takiego zadania nie było można było dostać maksymalnie piątkę.

    Jeśli ktoś ma same szóstki to znaczy, że powinien chodzić do wyższej klasy :)

  • nukula4

    Oceniono 14 razy 14

    I dlatego potrzebny jest egzamin wstępny na studia. Kto będzie umiał ten zda ...

  • malwach1

    Oceniono 14 razy 14

    W szkole, do ktorej chodzi syn kolezanki, za drobne rzeczy dostaje się 6-ki, w szkole mojej corki za rzeczy wymagajace sporego wysilku dostaje się plus. 10 plusow to 6-ka. Za prezentacje, czy kartkowki dostaje się maksymalnie 5-ke. Oceny sa praktycznie tylko ze sprawdzianów i kartkówek. Mam szczescie, bo mam zdolną corke. Ale przy takim sposobie oceniania, nie ma szans na 6.00 ;-)

  • kzlis

    Oceniono 16 razy 14

    ja obserwuję to zjawisko jako uczestnik (rodzic ucznia - tego zdolnego) - średnia 6,0 to fikcja i jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie skalę ocen rozszerzyć bo dzieciakom te szóstki już przestają czasem wystarczać - ocena 6 przestała być czymś wyjątkowym - zastąpiła 5

  • Gość: gosc

    Oceniono 23 razy 23

    Nie wiem jak jest teraz, ale ponad 20 lat temu był taki typ ucznia w podstawówce, który chodził sam albo z mamą, prosząc o podwyższenie oceny. I tak od jednego do drugiego nauczyciela- co semestr. Ja przyjmowałam, że z plastyki jestem wybitna i mam jako jedyna w klasie 6 ale z przedmiotów, które mnie nie interesują mam 5, 4, lub nawet 3. Sama proszenie o podwyższenie oceny zastosowałam w ostatniej klasie podstawówki, kiedy zależało mi na ocenach ze względu na liceum- najpierw poprosiłam o podwyższenie oceny u nauczycielki na zastępstwie z historii i WOS. Później już poszło z górki, bo "tak niewiele mi brakuje do świadectwa z paskiem". I bez wysiłku (choć z zażenowaniem) "wychodziłam" to świadectwo z paskiem. Myślę, że na podobnej zasadzie są te średnie 6.0

  • Gość: tommy

    Oceniono 23 razy 23

    Kiedy ja chodziłem do podstawówki szóstki już były (choć od niedawna) i naturalnie przysługiwały uczniom, którzy wykraczali ponad program. Nie dało się napisać klasówki na 6, bo udzielenie wszystkich poprawnych odpowiedzi dawało po prostu piątkę. Żeby się przebić ponadto, trzeba było np. reprezentować szkołę, być laureatem w olimpiadzie, czy coś w tym stylu. Problem polegał tylko na tym, że przy wielu okazjach tylko jedna osoba w roczniku mogła dostąpić tego zaszczytu, bo było tylko jedno miejsce po wewnątrzszkolnych eliminacjach. I wtedy to szóstka to było coś.

  • uutek

    Oceniono 31 razy 23

    W klasie mojego dziecka jest kilkanaście osób kwalifikujących się do świadectwa z wyróżnieniem, większość z nich otrzymuje stypendia od miasta za wyniki w nauce - nie ma w tym nic złego - to są naprawdę bardzo zdolne dzieciaki. Problemem nie są stypendia, ale brak możliwości wykorzystania potencjału tych dzieci - sposób prowadzenia lekcji w VII klasie szkoły podstawowej woła o pomstę do nieba!!!! Kiepska postawa programowa i idiotyczny rozkład godzin sprawiają, że nie ma czasu na dyskusję nad podstawowymi przerabianymi problemami/tematami. O projektach nie wspomnę bo po prostu nie ma na to czasu. To wszystko zafundowała nam "reforma" likwidująca gimnazja.

  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 46 razy 32

    Po prostu wszystko dewaluuje się. Dzisiejsza wiedza na ocenę dobrą 40 lat temu wystarczała na słabą trójkę ( -3), wiedza za którą teraz daje się piątkę to pogranicze 3+, 4-, a obecna celująca to dawne 4+,5-. Dlaczego nie piszę o dawnej piątce - bo nie odważyłbym się dać zadania przy tablicy obecnemu szóstkowemu licealiście, które kilkadziesiąt lat temu zadawałem dzieciakowi w ósmej klasie szkoły podstawowej. Na uczelniach koledzy rwą sobie włosy z głowy bo robią z nimi ledwie zadania które kiedyś były przeciętnymi w liceum. Obecne technika mają poziom dawnych zawodówek ( oczywiście mówię o przedmiotach ogólnokształcących, a nie zawodowych)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX