W tej podstawówce zrezygnowano z prac domowych. Teraz wracają. Porażka innowacyjnego projektu?

Szkoła Podstawowa nr 323 w Warszawie, która prawie dwa lata temu zrezygnowała z prac domowych, wraca do starych reguł. To m.in. efekt kontroli, którą w tym roku przeprowadziło w placówce Kuratorium Oświaty.

Mimo że pomysł miał wielu zwolenników, a ursynowska podstawówka prezentowana była jako wzór, innowacyjny pomysł okazał się porażką. Wszystko zaczęło się od niezadowolenia części rodziców, którzy źle oceniali przebieg nauki swoich dzieci.

"Dom nie jest filią szkoły"

Gdy blisko dwa lata temu pojawiły się informacje, że pierwsza publiczna podstawówka rezygnuje z zadawania prac domowych, ludzie nie kryli zachwytu. - Dom nie jest filią szkoły. Dom jest po to, żeby dziecko nawiązywało w nim relacje rodzinne - mówiła wówczas w jednym z wywiadów telewizyjnych dyrektorka szkoły Wioletta Krzyżanowska.

W szkole wprowadzono także ocenianie kształtujące. To system, w którym prace uczniów opatrzone są komentarzami nauczycieli, pomagającymi poprawić pracę i zaplanować dalszą naukę. Brzmi bardzo dobrze. Wiele osób zastanawiało się więc, dlaczego inni nie mogą kształcić w ten sposób. Okazuje się jednak, że nie jest to takie łatwe, jakby początkowo mogło się wydawać. 

Likwidacja prac domowych? "To pierwszy dobry pomysł dotyczący polskiej szkoły od lat" >>

Skargi rodziców

Pierwsze sygnały na temat złej sytuacji w szkole pojawiły się w marcu tego roku. Portal Haloursynów informował wówczas o skargach rodziców uczniów z ursynowskiej placówki. Narzekali głównie na regres w nauce swoich dzieci i trudnościach komunikacyjnych z dyrekcją szkoły. Co ciekawe, ich zdaniem z prac domowych wcale nikt nie zrezygnował. A przecież tym właśnie szczyciła się szkoła.

Kiedy i gdzie składać wniosek o 300+?

Niepokojące wyniki kontroli

Po tej publikacji rodzice uczniów podzielili się na dwa obozy - na zwolenników i krytyków zmian. W maju warszawskie Kuratorium Oświaty postanowiło przeprowadzić kontrolę w szkole. W jej trakcie obserwowano przebieg lekcji. Wśród niektórych uczniów przeprowadzono także anonimową ankietę.

Nauczycielka z 30-letnim stażem: Role się odwróciły. Teraz to nauczyciel ma spuszczoną głowę, a rodzic na niego krzyczy >>

Wyniki ankiet pokazują, że w rzeczywistości zdecydowana większość nauczycieli nadal zadaje prace domowe. A ocenianie kształtujące pojawia się, ale tylko i wyłącznie przed sprawdzianami. Obserwacje zajęć także nie przyniosły pozytywnych wniosków. - Nie potwierdzają, że organizacja procesów edukacyjnych w pełni służy rozwojowi uczniów - czytamy w protokole kuratorium.

Jak informuje portal Halourysnów, do końca maja tego roku wypowiedzenie złożyło aż 11 nauczycieli ze szkoły. Dyrektorka zapowiedziała także, że od przyszłego roku szkolnego placówka zrezygnuje z innowacyjnych rozwiązań.

Prace domowe w systemie edukacji

Mimo że wielu polskich uczniów jest przeciążonych obowiązkami, nie możemy zapominać, że prace domowe pełnią ważną rolę w procesie kształcenia. Uczą obowiązkowości, organizacji pracy i pomagają utrwalić materiał z zajęć.

- Pomysł, aby prac domowych było mniej, jest dobry. Obecnie wielu nauczycieli traktuje swoje przedmioty priorytetowo i po prostu zadaje ich za dużo. Ale całkowita likwidacja także nie jest moim zdaniem słusznym rozwiązaniem - komentuje pani Alicja, nauczycielka z 25-letnim stażem z jednej z warszawskich szkół.

- Nie wszyscy uczniowie mają motywację, by samodzielnie przyswajać materiał. A przecież w tej warszawskiej szkole pojawiły się skargi rodziców, że dzieci się nie rozwijają. Być może właśnie dlatego nauczyciele zaczęli wracać do zadawania prac domowych - dodaje nauczycielka.

Pomysł z fińskiej szkoły

Likwidacja prac domowych to pomysł z Finlandii, gdzie zniesiono je na niektórych poziomach kształcenia. Mimo to tamtejsze szkoły utrzymują bardzo wysoki poziom, a fińscy uczniowie często zajmują czołowe miejsca w światowych testach kompetencji.

Jak pokazuje przykład z ursynowskiej podstawówki, w naszym kraju jest chyba jeszcze za wcześnie na taką "fińską rewolucję". Przypomnijmy, że kwestia obecności lub braku prac domowych ustalana jest na poziomie szkoły. Każda placówka może zlikwidować obowiązek przez odpowiednie zapisy w swoim statucie. 

Nie udało nam się skontaktować z dyrekcją Szkoły Podstawowej nr 323 w Warszawie.

Co sądzicie o pomyśle likwidacji prac domowych? Piszcie do nas na adres: edziecko@agora.pl. Z chęcią to opublikujemy!

Zobacz także:

Więcej o:
Komentarze (45)
W tej podstawówce zrezygnowano z prac domowych. Teraz wracają. Porażka innowacyjnego projektu?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • aw34

    Oceniono 73 razy 67

    Przestańcie powtarzać bzdury z tą Finlandią. Prace domowe w fińskiej szkole są. Może nieco inne, może nie na tych najniższych etapach ale są. To jest całkiem inny model kształcenia obecnie też zmieniany. Wyrywanie tylko jednej rzeczy z całego systemu jest niepoważne. W naszym systemie zbyt dużych klas, braku korelacji między przedmiotami, zbyt duzej liczby przedmiotów, małej pracy indywidualnej z uczniem, braku pracy z małymi grupami, bardzo słabo opłacanymi i kształconymi nauczycielami, ciągłym od lat niszczeniem autorytetu nauczyciela nie ma o czym mówić. Dobra zmiana zamiast zająć się tymi zagadnieniami wywaliła kasę na bezsensowne zmiany organizacyjne.

  • zabka141

    Oceniono 28 razy 26

    Aha, czyli eksperyment z niezadawaniem prac domowych nie wypalil, bo nauczyciele zadawali prace domowe.

  • pis_cie_kocha

    Oceniono 24 razy 24

    Czyli tak: mieli nie zadawać, ale zadawali. Jak (i czy w ogóle) zapewnili realizację programu bez prac domowych - nikt nie wie. Dyrekcja nie komunikuje się z rodzicami. Jedenastu nauczycieli odeszło. Ja bym powiedział, że rzeczywisty problem tej szkoły to klasyczny burdel organizacyjny, a nie jakieś eksperymenty. O tych ostatnich nic nie wiadomo, poza tym, że ktoś miał jakieś mrzonki o jego realizacji. Ale oczywiście najłatwiej teraz wysnuć wniosek wielkimi literami: PRACE DOMOWE FUNDAMENTEM EDUKACJI.

    Świetnie. A tak przy okazji: Co piąty, klasycznie uczony maturzysta nie zdobył wymaganych 30% na maturze, przez co ma się rozumieć, że jest tak głupi, że nie umie nawet strzelać w teście z pytaniami zamkniętymi. Ale śpijcie spokojnie, nasze szkoły nie wymagają żadnych zmian, wszystko jest w porządku.

  • pick.up

    Oceniono 20 razy 20

    Czegoś nie rozumiem. Eksperyment z ocenianiem kształtującym i brakiem prac domowych sie nie powiodl, ale ocenianie kształtujące wprowadzono w bardzo wąskim zakresie, a prace domowe nadal zadawano.... To jak mozna ocenic powodzenie eksperymentu, ktorego glowne skladowe nie wlasciwie nie miały miejsca??

  • majo_rmajor

    Oceniono 37 razy 11

    Kuźwa, czy my musimy koniecznie ściągać pomysły od innych. Wszystkie te "innowacje" o kant rozbić. Nowe metody, które wproeadzała Hall, były zarzucane w innych krajach. Nie sprawdzaly się. Żeby chcieć zreformować szkołe należy mieć światłych rodziców, ktorzy wezma wtymudzial popatrzcie, kogo mamy: rozszczeniowycow, którzy mają deficyty edukacyjne i intelwktualne. Oni nie widzą potrzeby wykształcenia swoich dzieci najważniejsze, żeby byłopińset plus, czysta plus. Wtedy można żyć? Komu potrzebna szkoła?! Wystarczy popatrzeć na "prof." Pawlowicz, czy "dr." Dudę. Można się załamać. Intelektualne i moralne dno. Po co mój dziecisk ma być takim magisterkiem, doktorkiem? Przestańcie wreszcie pieprzyć o innowacjach w oświacie. Wyjedźcie do małych miasteczek i zabitych dechami wioch, wtedy zobavzycie prawdziwe życie.

  • taus

    Oceniono 6 razy 6

    Oczywiście twórca contentu dla gazety nie wie, że z tą Finlandią to bzdura?
    Tam prace domowe jak najbardziej są, różnica jest taka, że są konkretnie umocowane w rzeczywistości i ie powinny zajmować więcej jak 15 minut.

  • gandalph

    Oceniono 6 razy 6

    Zniesiono prace domowe? w następnym kroku należy znieść obowiązek szkolny.

  • Oceniono 18 razy 6

    Licząc od podstawówki do liceum/technikum, uczeń spędza w szkole około 13 tysięcy godzin lekcyjnych. Wystarczy do zdobycia kilku zawodów i nauczenia się w stopniu w miarę komunikatywnym ze 3 języków obcych. A tymczasem wychodzi pryszczaty małolat ze świadectwem dojrzałości w łapie i co? I nic. Nic nie umie. Jest cienki jak dupa węża. Zmarnował fajny okres w życiu na co? Na nic. I jeszcze ktoś będzie bezczelnie twierdził że prace domowe są potrzebne. Goowno. Potrzebna jest prawdziwa reforma systemu edukacji, żeby człowiek w szkole nie marnował czasu tylko żeby się czegoś faktycznie nauczył. Oczywiście zaraz lewactwo podniesie raban, bo dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, bo nierówność, niesprawiedliwość. Owszem, tak musi być po to żeby klasa mogła pójść do przodu, a nie być blokowana przez kilku półmózgów, którzy potrzebują tygodnia żeby pojąć to, co zdolny uczeń łapie w lot.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX