"Uczyłem się źle, często czegoś nie umiałem, przekładało się to na pasek u ojca" [LIST]

Wspomnienie szkoły

Wspomnienie szkoły (fot; pexels.com)

- Nauczycielka chodziła między rzędami z okropną, długą linijką. Moja dłoń była czerwona. A mój kolega zawsze był podawany za przykład dobrego ucznia - wspomina lata szkolne nasz czytelnik.

W nawiązaniu do  artykułu "Natan popisał się wyobraźnią w pracy domowej. Zamiast pochwały - uwaga."Polski nauczyciel w czystej postaci" chciałem opisać swoją historią. Oto, jak nauczyciel może zrobić krzywdę uczniowi.

Miałem siedem lat, kiedy zapisano mnie do szkoły podstawowej im.Tadeusza Kościuszki. Kierownikiem szkoły był pan O., a nauczycielką pani P. Pani P. była osobą otyłą, niskiej postury, z pieprzykiem na brodzie i wystającymi dwoma włoskami. Miała cały garnitur kar pozwalających jej wcielać w życie wszelkie rodzaje "tortur". O hałasie na lekcjach nie było mowy.

Przez cały okres szkoły podstawowej siedziałem w końcowym rzędzie ławek. Na lekcjach nigdy nie podnosiłem ręki do odpowiedzi, raczej kurczyłem się pod ławką, aby mnie nie zapytano o cokolwiek.

W ławce siedziałem z H. , który mieszkał w tej samej kamienicy. Był synem osoby, jak na tamte czasy, wpływowej. Jego ojciec pracował w zakładach mechanicznych, które zatrudniały pięć tysięcy osób, był zastępcą dyrektora.

Uczyłem się źle, miałem kłopoty z czytaniem, pisałem niestarannie, często czegoś nie umiałem, co zresztą przekładało się na pasek u ojca. Ale mama kochana ciągle mówiła: I tak coś z niego wyrośnie. Ma bogatą wyobraźnię, dobrą pamięć wzrokową i średnie stopnie z matematyki.

Z językiem polskim i pochodnymi było kiepsko. Za dużo z tych pierwszych lat nauki nie pamiętam, ale jest parę szczegółów, które utkwiły mi w pamięci.

Nauczycielka chodziła między rzędami z okropną, długą linijką. Moja dłoń była czerwona. A mój kolega zawsze był podawany za przykład dobrego ucznia.

On otrzymywał zawsze dobre oceny, a wiedziałem, że byłem od niego lepszy, pisałem mu zadania z matematyki. Po skończeniu szkoły okazało się, że on był mało uzdolniony. Jego edukacja zakończyła się na przyzakładowej szkole zawodowej w zakładach mechanicznych, gdzie pracował jego ojciec. Skąd to się wzięło?

Pani P. uczyła wszystkich przedmiotów, a jego ojciec był często za granicą, przywoził różne drobiazgi, upominki w postaci kawy, czekolady, pończoch itp. To wszystko lądowało na biurku nauczycielki. Wyrządziła mu wielką krzywdę. Dzisiaj błogosławię ją za moje czerwone ręce. Ale na koniec mojej edukacji w szkole podstawowej świadectwa były kiepskie, nie mam się czym chwalić.

W młodości byłem chłopcem łagodnym, wesołym, ale nieraz użalałem się nad sobą po niepowodzeniach. Może czytający nie wie, co to jest gorycz, żal. Ja to przeszedłem. To wszystko za sprawą jasełek świątecznych.

Działo się to, jak miałem dziewięć lat. W wieczorowe dni października odbywały się próby aktorów amatorów w przyzakładowym teatrzyku PKP. Ponieważ zmrok już wcześnie zapadał, istniała okazja przyglądania się próbom aktorów. To były amatorskie przedstawienia, akurat zbliżały się święta Bożego Narodzenia i z tej okazji wystawiali jasełka.

Kierownikiem teatrzyku był Pan K, który potrzebował małych chłopców do roli krasnali. Zostałem zakwalifikowany na krasnala, nawet podobała się mi ta rola (tekst pamiętam do dziś). Dwa tygodnie przed przedstawieniem powiadomiono mnie, że moją rolę zagra H. Pomyślałem – taki bęcwał wszedł do teatrzyku, znowu po znajomości ojca.

Wróciłem z próby, wślizgnąłem się pod pierzynę, zamknąłem oczy i płakałem, czując wielką gorycz, nienawiść i żal. Był to początek moich niepowodzeń życiowych i zarazem początek nauki cierpliwości.

Później skończyłem liceum z wynikiem dobrym i studia z wynikiem bardzo dobrym (średnia 4,7). Byłem prawie 30 lat dyrektorem okręgu dużego zakładu pracy.

Dlaczego o tym piszę? Bo jestem pod wrażenie tego, jak nauczyciel może zrobić krzywdę dziecku, ale nie chodzi o mnie, tylko mojego kolegę H.

***

Macie podobne doświadczenia ze szkoły? To wasze dzieci padają ofiarami "podcinania skrzydeł przez polską edukację? Piszcie do nas na adres edziecko@agora.pl.

Powinno cię zainteresować: Nauczycielka zaproponowała egzamin komisyjny z całego roku. "Dostaniesz pytania, na które nie odpowiesz" [LIST]

Zobacz także
Komentarze (91)
"Uczyłem się źle, często czegoś nie umiałem, przekładało się to na pasek u ojca" [LIST]
Zaloguj się
  • pferben

    Oceniono 56 razy 46

    Fajnie, że Pan to napisał.

  • simona_gwizdziel

    Oceniono 46 razy 44

    Takie "kariery" kończą się natychmiast po szkole, w którym dziecię miało niezasłużone fory.

  • zydgejmasoncyklista

    Oceniono 38 razy 32

    A ja wam krótko opowiem o swojej historii. Nieszczęśliwy program 10-latki, wycofany w latach 80-tych. Zmiana programowa w 5-tej klasie z matematyki. Miałem z tym spory problem, nie radziłem sobie. Z innych przedmiotów nie schodziłem poniżej ocen dobrych. Dostałem z matematyki na lekcji dwóję (tzw. bańka - wtedy najgorsza ocena). W domu dostałem pasem w tyłek. Następnego dnia w szkole, zgłosiłem się do odpowiedzi, po czym powiedziałem że nie umiem - dostałem kolejną dwóję. W domu znów pasek na tyłek. Kolejnego dnia zrobiłem na lekcji matematyki to samo - dostałem kolejną dwóję. Wróciłem do domu i powiedziałem rodzicom, że dopóki będą mnie bić pasem, a nie pomagać - codziennie będę z matmy przynosił ze szkoły lacza. Rodzice odpuścili i poszukali dla mnie korepetycji. Później radziłem już sobie sam. Chciałbym zaznaczyć, że egzaminy do szkoły średniej z matematyki zdałem jako uczeń o najlepszym wyniku w całej szkole. Czasem warto pomóc a nie przemocą wyładowywać swoje frustracje. Tyle w temacie.

  • libero1963

    Oceniono 59 razy 27

    Napisane na zasadzie kulturalnie słyszałem od kogoś, że.....
    Nauczyciele bili po rękach linijką, cyrklem drewnianym, smyczkiem czy skakanką. Nikt się nie stawiał, nie pyskował, a mimo to, gadaliśmy na lekcjach-kara 100x napisać, z podpisem rodziców, nie będę........ W domu wpier....był murowany. Lekcje nie odrobione czy nie nauczony temat, też kary. Dziś są to twardzi ludzie, nie miągwy, złamasy we fryzurkach i rureczkach ze smart w ręce. Nas uczono i wymagano i.....jakoś przeżyliśmy. Nie popieram bicia, ale, jak widzę tatusia czy mamusię, głupszych od cepa, wytatuowanych, bez oznak szacunku, dystansu do poczynań dziecka to lałbym ich na początku. A, że byli równi i równiejsi, cóż, takie jest życie. Ps. przy okazji, w latach 60 i 70 nie było "komórek, 1000 programów TV i durniów, ktorzy zmieniali podstawę programową, ządali podwyżek za...

  • dybuk42

    Oceniono 27 razy 15

    przemoc to dewiacja,trudna i żmudna w leczeniu.Tak jak z uzależnionymi.Trzeba samemu zrozumieć że wyrządza się zło.Nie znam nikogo szczęśliwego kto po przemocowym traktowaniu a bez terapii jest człowiekiem szczęśliwym.Muszą minąć lata i przyjść nowe pokolenia aby coś znacząco się zmieniło.Ofiara często uzależnia się od opresora stąd "wdzięczność" za np takie "wychowanie".To bujdy na resorach.Jak ktoś nie zna innego świata,bez upokorzeń i przemocy to często chwali ten jedyny który zna.PRZEMOC RODZI PRZEMOC.Efektywne wychowanie tylko poprzez naturalny autorytet wychowawcy,rodzica opiekuna i dużo czasu poświęconego i uwagi skierowanej na wychowanka.Ja wystarczyło że czasami tylko spojrzałem na moje Dziecko i już wiedziało nie ze strachu,z poniżenia czy zawstydzania że jest nie ok.Wierzę że moje Dziecko też bez przemocy wychowa swoje latorośle.Ale potrzeba naprawdę sporo wysiłku,szacunku dla drugiej istoty aby to się powiodło.Niestety powielamy wzorce,również te bardzo złe albo szczególne te złe.A w życiu dorosłym wypieramy wiele faktów,zdarzeń,nie wiedząc skąd przychodzi nasza frustracja wściekłość etc.Na szczęście pomalutku to się zmienia.Tylko wychowanie przez chwalenie,nagrody bądź ich brak prawidłowo kształtujemy właściwie psychikę wychowanka.Moja Córka jest wspaniałą,niezależną mądrą osobą która również zawodowo zaszła bardzo wysoko nikogo nie niszcząc po drodze czego i wam drody rodzice i wychowawcy Wam życzę:)

  • simona_gwizdziel

    Oceniono 34 razy 14

    O ile jeszcze jako tako (choć z trudnością) rozumiem bicie za złe zachowanie, lanie za brak postępów w szkole jest zupełnie bezsensowne. Nie rozwiąże ani problemów metodologicznych (nie nauczy się uczyć), dydaktycznych (nie nauczy konkretnej wiedzy) ani psychologicznych (nie przekona do nauki). I jeśli złe zachowanie może (choć wcale nie musi) być rezultatem zaniedbań rodziców, złe uczenie się to 99% błąd szkoły – od niezdiagnozowanych przyczyn opóźnień po fatalną metodykę – czytaj prąciastych nauczycieli.

  • nelaton

    Oceniono 9 razy 9

    chętnie nawiąże korespondencję z ludźmi którzy twierdzą że bicie czy przemoc pozytywnie ich ukształtowała.Rozmowa tylko zgodna z zasadami savoir-vivre tj bez obrażania,hejtu i z poszanowaniem zdania adwersarza

  • mentice

    Oceniono 26 razy 8

    Nauczyciel nie zrobił krzywdy koledze H. Skoro H. był mało zdolny to co z nim zrobic. Tobie zrobił krzywde bo dostawales po łapach. A juz mowienie ze "Dzisiaj błogosławię ją za moje czerwone ręce" - piekny rodzaj patologii gdzie ofiara dziekuje bandycie.
    Jak Misiewicze mało co potrafią i dostają 12000 PLN na miesiąc, to krzywda im sie nie dzieje.

  • mr.superlatywny

    Oceniono 18 razy 6

    Nas na G.Slasku polscy nauczyciele bili, np. linjka, za mówienie po slasku - i nigdy, powtarzam: NIGDY tego nie zapomnimy......

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX