"Uczyłem się źle, często czegoś nie umiałem, przekładało się to na pasek u ojca" [LIST]

- Nauczycielka chodziła między rzędami z okropną, długą linijką. Moja dłoń była czerwona. A mój kolega zawsze był podawany za przykład dobrego ucznia - wspomina lata szkolne nasz czytelnik.

W nawiązaniu do  artykułu "Natan popisał się wyobraźnią w pracy domowej. Zamiast pochwały - uwaga."Polski nauczyciel w czystej postaci" chciałem opisać swoją historią. Oto, jak nauczyciel może zrobić krzywdę uczniowi.

Miałem siedem lat, kiedy zapisano mnie do szkoły podstawowej im.Tadeusza Kościuszki. Kierownikiem szkoły był pan O., a nauczycielką pani P. Pani P. była osobą otyłą, niskiej postury, z pieprzykiem na brodzie i wystającymi dwoma włoskami. Miała cały garnitur kar pozwalających jej wcielać w życie wszelkie rodzaje "tortur". O hałasie na lekcjach nie było mowy.

Przez cały okres szkoły podstawowej siedziałem w końcowym rzędzie ławek. Na lekcjach nigdy nie podnosiłem ręki do odpowiedzi, raczej kurczyłem się pod ławką, aby mnie nie zapytano o cokolwiek.

W ławce siedziałem z H. , który mieszkał w tej samej kamienicy. Był synem osoby, jak na tamte czasy, wpływowej. Jego ojciec pracował w zakładach mechanicznych, które zatrudniały pięć tysięcy osób, był zastępcą dyrektora.

Uczyłem się źle, miałem kłopoty z czytaniem, pisałem niestarannie, często czegoś nie umiałem, co zresztą przekładało się na pasek u ojca. Ale mama kochana ciągle mówiła: I tak coś z niego wyrośnie. Ma bogatą wyobraźnię, dobrą pamięć wzrokową i średnie stopnie z matematyki.

Z językiem polskim i pochodnymi było kiepsko. Za dużo z tych pierwszych lat nauki nie pamiętam, ale jest parę szczegółów, które utkwiły mi w pamięci.

Nauczycielka chodziła między rzędami z okropną, długą linijką. Moja dłoń była czerwona. A mój kolega zawsze był podawany za przykład dobrego ucznia.

On otrzymywał zawsze dobre oceny, a wiedziałem, że byłem od niego lepszy, pisałem mu zadania z matematyki. Po skończeniu szkoły okazało się, że on był mało uzdolniony. Jego edukacja zakończyła się na przyzakładowej szkole zawodowej w zakładach mechanicznych, gdzie pracował jego ojciec. Skąd to się wzięło?

Pani P. uczyła wszystkich przedmiotów, a jego ojciec był często za granicą, przywoził różne drobiazgi, upominki w postaci kawy, czekolady, pończoch itp. To wszystko lądowało na biurku nauczycielki. Wyrządziła mu wielką krzywdę. Dzisiaj błogosławię ją za moje czerwone ręce. Ale na koniec mojej edukacji w szkole podstawowej świadectwa były kiepskie, nie mam się czym chwalić.

W młodości byłem chłopcem łagodnym, wesołym, ale nieraz użalałem się nad sobą po niepowodzeniach. Może czytający nie wie, co to jest gorycz, żal. Ja to przeszedłem. To wszystko za sprawą jasełek świątecznych.

Działo się to, jak miałem dziewięć lat. W wieczorowe dni października odbywały się próby aktorów amatorów w przyzakładowym teatrzyku PKP. Ponieważ zmrok już wcześnie zapadał, istniała okazja przyglądania się próbom aktorów. To były amatorskie przedstawienia, akurat zbliżały się święta Bożego Narodzenia i z tej okazji wystawiali jasełka.

Kierownikiem teatrzyku był Pan K, który potrzebował małych chłopców do roli krasnali. Zostałem zakwalifikowany na krasnala, nawet podobała się mi ta rola (tekst pamiętam do dziś). Dwa tygodnie przed przedstawieniem powiadomiono mnie, że moją rolę zagra H. Pomyślałem – taki bęcwał wszedł do teatrzyku, znowu po znajomości ojca.

Wróciłem z próby, wślizgnąłem się pod pierzynę, zamknąłem oczy i płakałem, czując wielką gorycz, nienawiść i żal. Był to początek moich niepowodzeń życiowych i zarazem początek nauki cierpliwości.

Później skończyłem liceum z wynikiem dobrym i studia z wynikiem bardzo dobrym (średnia 4,7). Byłem prawie 30 lat dyrektorem okręgu dużego zakładu pracy.

Dlaczego o tym piszę? Bo jestem pod wrażenie tego, jak nauczyciel może zrobić krzywdę dziecku, ale nie chodzi o mnie, tylko mojego kolegę H.

***

Macie podobne doświadczenia ze szkoły? To wasze dzieci padają ofiarami "podcinania skrzydeł przez polską edukację? Piszcie do nas na adres edziecko@agora.pl.

Powinno cię zainteresować: Nauczycielka zaproponowała egzamin komisyjny z całego roku. "Dostaniesz pytania, na które nie odpowiesz" [LIST]

Więcej o: