Einstein, Picasso, Proust byli złymi uczniami, a odnieśli sukces. Dobre oceny nie mówią nic o zdolnościach?

Wzorowe oceny w szkole są gwarancją sukcesu w dorosłym życiu? Niekoniecznie. Powinni pamiętać o tym rodzice, którzy wywierają pod tym względem zbyt dużą presję na dzieciach.

Najlepsze oceny w klasie - dzięki nim dzieci mają gwarancję, że rodzice będą z nich dumni, a przy okazji unikną porównań z innymi dziećmi. Jednak jak pokazuje wiele przykładów, złe i średnie oceny w szkole wcale nie oznaczają, że w dorosłym życiu dzieciom, które je dostają, będzie trudniej.

Złe oceny znanych ludzi

Temat dobrych ocen i ich przełożenia na sukcesy w życiu zawodowym powrócił wraz z udostępnieniem na Twitterze świadectwa Alberta Einsteina. Z dokumentu wynika, że wybitny naukowiec nie był wcale prymusem.

Więcej na temat znanych osób, które nie radziły sobie w szkole, przeczytasz TUTAJ>>

W dyskusjach na ten temat pojawiają się także przykłady innych znanych ludzi. Woody Allen bardzo często podkreśla, że przez całe dzieciństwo nienawidził szkoły i niczego się w niej nie nauczył. Cała jego wiedza pochodzi z lektur, które czytał z własnej woli już w dorosłym życiu. Z kolei Tomasz Mann, po tym, jak otrzymał Nobla w dziedzinie literatury, został profesorem "honoris causa" w gimnazjum, w którym wiele lat wcześniej uchodził za najgorszego ucznia.

Nie ma reguł

Niestety to, że nagle dziecko rzuci naukę w kąt, także nie jest gwarancją sukcesu. Poza tym dobre oceny mogą czasami bardzo pomóc. - Moja mama od dziecka mi powtarzała, że muszę skończyć studia. Ona tego nie zrobiła, przez co była sfrustrowana. Żeby jednak dostać się na dobrą uczelnię, nie można być całe życie leserem. Wiadomo, że nie każdy będzie Einsteinem, więc w tej kwestii trzeba zachować rozsądek - opowiada 25-lenia Kamila.

- Ja przez całe życie miałam całkiem dobre oceny, przez co mogłam liczyć na stypendia naukowe, dzięki którym nie musiałam pracować na studiach. Od dwóch lat mam dobrą pracę i nie czuję się wcale gorsza od osób, które nie przykładały się do nauki - dodaje Ania.

Takie przykłady pokazują, że w kwestii ocen trudno ustalić jakieś reguły. Nie jest przecież tak, że każdy wzorowy uczeń zostaje bezrobotnym, a wszyscy szkolni leserzy osiągają spektakularne sukcesy. Często jest zupełnie na odwrót. Dlatego po prostu należy zachować ostrożność.

Społeczeństwo bez szkół?

Problem ocen i obowiązków szkolnych wzbudza emocje od dawna. W latach 70. XX wieku ukazała się głośna książka austriackiego filozofa Ivana Illicha "Społeczeństwo bez szkół". Lektura ta wywołała dyskusję na całym świecie na temat systemów szkolnictwa. Jej główne przesłanie mówiło, że aby naprawdę się czegoś nauczyć, nie potrzebujemy nauczyciela. Wypełnianie obowiązków szkolnych i dobre oceny nie sprawią wcale, że nauczymy się czegoś lepiej. Jeśli ktoś naprawdę się chce czegoś nauczyć, zrobi to z własnej nieprzymuszonej woli.

Szkoła testów i kluczy odpowiedzi

Współczesna polska szkoła zdominowana jest przez testy i klucze odpowiedzi. Kilka lat temu głośno było o zadaniu maturalnym z wierszem Wisławy Szymborskiej, którego nie umiała poprawnie rozwiązać nawet sama noblistka. Stąd wniosek, że jeśli ktoś nie radzi sobie w tym systemie dobrze i nie przynosi ze szkoły dobrych ocen, nie oznacza wcale, że jest nieinteligentny. To przede wszystkim sygnał, że nie wyćwiczył umiejętności rozwiązywania testów.

Poza tym rodzice muszą pamiętać o tym, że oceny tak naprawdę często bardzo mało zdradzają na temat ucznia. - Ocena 5 czy 4 nic nam za bardzo nie mówi. Chyba że jest to ocena opisowa, gdzie nauczyciel wypowiada się na temat wiedzy i kompetencji dziecka - mówi dr Marta Majorczyk, wykładowca akademicki w Collegium Da Vinci w Poznaniu doradca rodziny z poradni psychologiczno-pedagogicznej przy Uniwersytecie SWPS.

- Nie możemy także oczekiwać, że nasze dziecko będzie prymusem z każdego przedmiotu. Musimy pamiętać, że istnieje coś takiego jak inteligencja wieloraka. Niektóre dzieci w związku z tym bezproblemowo uczą się języka obcego, podczas gdy inne mają z tym kłopot. Jeszcze inne mogą pochwalić się dużymi zdolnościami matematycznymi, a inne muzycznymi - dodaje ekspert.

Dystans wskazany

Przykłady znanych osób, które nie lubiły szkoły, nie powinny zachęcać do całkowitego zaniechania nauki. Do takich historii należy podchodzić z dystansem, gdyż nie każdy z nas jest w stanie powtórzyć sukces Alberta Einsteina. Taki krok mógłby więc w wielu przypadkach tylko i wyłącznie doprowadzić do kłopotów. Jest to raczej sygnał dla rodziców, że jeśli dziecko nie jest prymusem, wcale nie musi źle skończyć. A dobre oceny nie są wcale najważniejszym wyznacznikiem wartości ucznia.

Nie lubili szkoły, a mimo to odnieśli sukces >>

Ten problem dotyczy także ciebie? Napisz do nas list na adres: edziecko@agora.pl. Z chęcią to opublikujemy!

Zobacz także:

Odrobił pracę domową, a mimo to dostał "zero". Matka chłopca: Po pierwsze nie niszczyć motywacji

Autystyczne nastolatki też chcą randkować i uprawiać seks. Serial Netflixa pokazuje, jak jest im ciężko

Polski uczeń w czołówce europejskiej, ale jego nauczyciel już nie

Więcej o:
Komentarze (17)
Einstein, Picasso, Proust byli złymi uczniami, a odnieśli sukces. Dobre oceny nie mówią nic o zdolnościach?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • satancruz

    Oceniono 1 raz 1

    Nie wiadomo skąd ten mit, że Einstein się źle uczył. Miał dobre stopnie a nawet bardzo dobre. To, że był złym uczniem to bzdura. Natomiast podobno lubił się wdawać w dyskusję z nauczycielami co w tamtych czasach mogło być postrzegane jako źle (dziś pewnie też jest).

  • ja5569

    Oceniono 2 razy 2

    Co nie znaczy, ze wszyskie glaby odniosa sukces w zyciu.

  • a.k.traper

    Oceniono 4 razy 4

    Jeżeli ktoś nie miał talentu lub nie przyswajał wiedzy to mu nawet dobre stopnie nie pomogły, które w różny, dziwny sposób były wstawiane, za umiejętności na pewno nie.

  • spoter

    Oceniono 6 razy 2

    Nawet mi się nie chce czytać tych bredni. Szóstki ze wszystkich przedmiotów matematycznych, to znaczy zły uczeń. A co szanowny redachtor miał? A może redachtor wogóle nie wie co to takiego matematyka fizyka, chodził do szkoły w Polsce gdy matematyka nie była przedmiotem obowiązkowym na maturze, bo matołki które decydowały o programie, nie miały pofałdowane tam, gdzie trzeba? Właściwie to trzeba było zacząć od pytania cze pismak wogóle maturę ma...

  • Cyryl Pawel

    Oceniono 4 razy 0

    Bohater Francji Charles de Gaulle miał wyjątkowo mierne stopnie na maturze i według dzisiejszych standardów by ją oblał (tak, wiem, że dzisiejszy maturzysta oblałby piątą klasę sprzed 110 lat, ale miał z np. z fizyki 0/12). I wyszedł na ludzi. Oh, wait, został trepem.

  • blackbolt

    Oceniono 19 razy 19

    a ja znam masę ludzi którzy mieli słabe stopnie i nie odnieśli sukcesu

  • runfree

    Oceniono 17 razy 17

    "świadectwa Alberta Einsteina. Z dokumentu wynika, że wybitny naukowiec nie był wcale prymusem." taaaa, średnia 5. to wcale nie prymus ;)

  • konradmarburg

    Oceniono 13 razy 9

    Czy to pisał ktoś o umyśle 13-latka? Powiem wam coś. Bez szkoły możecie coś znaczyć TYLKO w jednym wypadku - jeśli będziecie mieli własną, dobrze prosperującą działalność gospodarczą. Nie znam ani jednego człowieka, który miałby takową nie posiadając choćby mistrzostwa w zawodzie i nie dokształcając się później w różnego rodzaju szkołach dla prowadzących biznes.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX