Rodzic na emigracji - co na to dziecko? "Koleżanki zazdrościły mi zabawek, a ja zazdrościłam im ojców"

Mimo że emigracja zarobkowa staje się coraz bardziej powszechna, podejście dzieci do tej kwestii się nie zmienia. Dla nich rozłąka z rodzicem to zawsze bardzo trudne doświadczenie.

Z danych GUS z końca 2016 roku wynika, że na emigracji przebywa aż 2 mln 515 tys. obywateli naszego kraju. Coraz większa liczba Polaków za granicą oznacza także większą liczbę dzieci, które wychowują się w niepełnych rodzinach.

Tata obecny trzy razy w roku

Decyzja o emigracji nie jest łatwa, zwłaszcza gdy posiadamy już dzieci. Trudno zazwyczaj zaakceptować fakt, że nie będziemy uczestniczyli w ich wychowaniu na co dzień. Co więcej, dzieci mocno przeżywają rozłąkę z rodzicem i często nie rozumieją jej przyczyny.

Julia, która ma obecnie 25 lat, jest przykładem osoby, która przez większość życia wychowywała się bez ojca. Gdy miała trzy lata, jej tata wyjechał do pracy w Niemczech. Widziała go zazwyczaj trzy raz w roku - na Boże Narodzenie, Wielkanoc i w trakcie letniego urlopu.

"Kiedyś to się dzieci biło, ale to był błąd". Przejmująca kampania przeciw przemocy wobec dzieci [WIDEO]

Z dzisiejszej perspektywy Julia widzi, że to bardzo trudne doświadczenie dla małego dziecka. Nie umie ocenić, czy to jakoś negatywnie wpłynęło na jej życie. Jednak gdy miał kilka lub kilkanaście lat, trudno jej było zrozumieć, dlaczego jej taty prawie nigdy nie ma w domu. - Koleżanki ze szkoły zazdrościły mi drogich zabawek, a ja w tym czasie zazdrościłam im ojców - wspomina.

"Nie do końca to wszystko rozumiałam"

Julia twierdzi, że nieobecny tata stał się dla niej postacią mityczną. - Jego przyjazdy do Polski zawsze było wielkim świętem. Nie do końca jednak to wszystko rozumiałam. Do czternastego roku życia utrzymywaliśmy tylko kontakt telefoniczny. Potem pojawił się komputer z Internetem i to otworzyło nową erę naszej komunikacji: zaczęliśmy bardzo często rozmawiać na Skypie. Jednak obecnie uważam, że to i tak nie zastępuje obecności rodzica w domu - opowiada.

Tęsknota, lęk, smutek

Mimo że obecnie emigracja zarobkowa staje się coraz bardziej popularna, nie zmienia to podejścia dzieci do tej kwestii. Dla nich to zawsze trudne doświadczenie. W ostatnich latach powstało nawet określenie "eurosieroty". Odnosi się ono do dzieci, które ponoszą konsekwencje psychologiczne emigracji zarobkowej rodziców.

Dziecku zazwyczaj bardzo trudno przyzwyczaić się do nowej sytuacji. - Zachwiane zostaje jego przekonanie, że rodzice to osoby, które są zawsze blisko, chronią i pomagają - komentuje Joanna Gruhn-Devantier, psycholog dzieci i młodzieży, psychoterapeutka, założycielka poradni Dom Rozwoju.

Wiele dzieci nie jest także w stanie zrozumieć nagłej rozłąki z rodzicem. - To, czy dziecko jest w stanie zrozumieć konieczność takiego wyjazdu, zależy od jego wieku. Każde dziecko będzie natomiast odczuwało w tej sytuacji emocje takie jak tęsknota, lęk, złość, smutek. Niezwykle ważne jest więc to, by pozwolić dziecku na wyrażanie tych uczuć - dodaje ekspert.

Trudniejszy jest wyjazd mamy czy taty?

W czasach, gdy emigracja zarobkowa jest tak popularna, wyjeżdżają zarówno matki, jak i ojcowie. Czy dzieci odczuwają w związku z tym jakąś różnicę? Okazuje się, że to nie płeć rodzica o tym decyduje.

- Większość dzieci jest nieco silniej związana z jednym ze swoich rodziców. Zwykle jest to ten rodzic, z którym spędza ono więcej czasu. I to wyjazd tego właśnie rodzica może być dla dziecka trudniejszy. Znaczenie ma tu nie to, czy to ojciec, czy matka wyjeżdża, a to. jak silna jest więź dziecka z wyjeżdżającym rodzicem - wyjaśnia Joanna Gruhn-Devantier.

Potrzebny jest intensywny kontakt

Dlaczego regularny kontakt dziecka z rodzicem na emigracji jest taki ważny? Dzięki niemu dziecko ma świadomość, że mimo wyjazdu mama lub taka nadal o nim pamięta. - Rodzic powinien pokazywać dziecku, że wciąż interesuje się jego życiem, tym co dziecko robi, z kim się przyjaźni, co przeżywa. SMS-y, rozmowy telefoniczne lub poprzez internetowe komunikatory to dla dziecka istotne sygnały, że cały czas jest dla rodzica ogromnie ważne - komentuje Joanna Gruhn-Devantier.

Jak częste powinny być odwiedziny?

Wiadomo jednak, że rozmowy na odległość nie zastąpią prawdziwego spotkania z rodzicem. Dlatego pojawia się pytanie: jak często odwiedzać dziecko? Lepsze są częste krótkie odwiedziny czy rzadkie, ale trwające długo?

Zdaniem Joanny Gruhn-Devantier dzieci potrzebują częstych odwiedzin rodzica przebywającego na emigracji, nawet jeśli nie będą one zbyt długie. - Ważne, by w trakcie takiej wizyty znaleźć czas na pobycie z dzieckiem, rozmowy i wspólną zabawę. Dziecko powinno mieć także możliwość mówienia o swoich emocjach, wyrażenia swojej tęsknoty, smutku, a być może także złości na rodzica - podsumowuje ekspert.

Zobacz także:

Ludzi boli program 500+. "Odkładam pieniądze na lekarzy. Czemu tego nam zazdrościcie?"[LIST]

Czy dzieci powinny widzieć rodziców nago? 'Ojciec do niedawna kąpał się z nastoletnimi córkami w wannie'

Więcej o:
Komentarze (15)
Rodzic na emigracji - co na to dziecko? "Koleżanki zazdrościły mi zabawek, a ja zazdrościłam im ojców"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • iwanme

    Oceniono 21 razy 9

    Widzieć dziecko tylko 3 razy w roku pracując w Europie zachodniej to już trzeba robić to celowo.

    Jeszcze rozumiem jak ktoś wyjedzie do USA, Chin, Japonii, gdzie długo się leci a bilety drogie. Ale tanie linie lotnicze w Europie to przy planowaniu z wyprzedzeniem koszta rzędu kilkudziesięciu złotych w obie strony - jeszcze dla osoby zarabiającej zachodnie stawki to już w ogóle nic takiego.

    Od czasu do czasu nam się zdarza polecieć do przyjaciół w Austrii na weekend - koszt przelotu jest nieraz niższy niż biletu pociągiem w Polsce, dla chcącego nic trudnego.

  • ida61

    0

    przeciez tak mialy dzieci w rodzinach marynarskich, ojciec plywal na statkach i widzialy go czesto 1-2 razy do roku jak rejsy byly 6-9 miesieczne.

  • aras f

    Oceniono 23 razy -9

    Baby jednak maja kociol ee lbie i nie moga pojac ze synek z ojcem nie beda gledzic o uczuciach emocjach i nie wiadomo czym jeszcze , pojda na rower grzyby ryby czy co tsm jeszcze a nie beda pierdzielic bez sensu trzy po trzy

  • raffi42

    Oceniono 39 razy -17

    Czyli, ze co? GW wspiera ojcostwo i pełne, normalne rodziny? Przecież samotna mamusi z wyboru jest taka trendy. A tutaj, że niby ojciec się jednak prydaje?! wow

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX