'Kręci mi się w głowie i robi niedobrze'. Historia molestowanej nastolatki pomoże edukować młodzież?

O przemocy seksualnej wobec dzieci pisze się coraz więcej. Również w młodzieżowej literaturze. - Przekaz w książkach dla młodzieży jest zwykle nieco wygładzony, ale pokazuje, że na pewne zachowania nie należy się godzić - mówi nam wydawca powieści edukacyjnej 'Aż do dziś' autorstwa Pam Fluttert, która w dzieciństwie sama doświadczyła przemocy seksualnej.
Molestowanie seksualne dzieci. Sprawcą najczęściej jest osoba, którą dziecko dobrze zna Molestowanie seksualne dzieci. Sprawcą najczęściej jest osoba, którą dziecko dobrze zna fot: pexels.com

"Kręci mi się w głowie i robi niedobrze. Proszę, niech to już się skończy"

"Proszę, przestań - mówię do Grega, wciąż odwrócona do niego plecami. Każde muśnięcie jego dłoni sprawia, że czuję się coraz brudniejsza. Jego palce próbują rozpiąć mój stanik. - Nie, nie chcę. Nie potrafię znieść dziecinnego brzmienia własnego głosu, który wydobywa się gdzieś z wewnątrz mnie. - Daj spokój, Kitty Kat. Tak długo kazałaś mi czekać. Pamiętasz, jak ci powiedziałem, że między nami to jeszcze nie koniec?

Nienawidzę, kiedy nazywa mnie Kitty Kat. Zrobił sobie ze mnie zwierzątko domowe, które słucha wszystkich jego poleceń, a w zamian dostaje miłość i czułość. Policzki mi płoną, chyba się czerwienię. Na czole pojawiają się krople potu.

Greg puszcza moją koszulkę. Odsuwam się od niego, ale on obejmuje mnie w pasie, a jego palce krążą po moim brzuchu. Przesuwa mnie z kręgu światła w kierunku krawędzi werandy. W oczach zbierają mi się łzy gniewu i frustracji, a supeł w moim żołądku zacieśnia się. Próbuję odepchnąć jego dłoń, prawie nie rozpoznaję własnego głosu, którym proszę go, żeby przestał. - Dlaczego, Kat? Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem? Dlaczego nie? - Greg mruczy mi w ucho i gładzi palcami moją skórę. - Uspokoiłem twojego tatę i powiedziałem mu, że z tobą porozmawiam. Jest z Sarą, bo z nią naprawdę chce być. Nie kocha cię tak jak ją, ale ja zawsze będę przy tobie, Kat.

Czuję jego oddech, gdy szepcze mi w ucho, a po plecach przechodzą mi dreszcze. Żołądek podchodzi mi do góry, kręci mi się w głowie i robi niedobrze. Proszę, niech to już się skończy. Lampa na werandzie rozmazuje się przed moimi oczami, gdy ogarnia mnie znane uczucie, jak gdybym odpływała. Wbijam wzrok w róg domu, a mój umysł zaczyna się wyłączać. Obrazy i dźwięki oddalają od mojego sekretnego miejsca, które dla siebie stworzyłam - miejsca, w którym Greg nie istnieje. Zawsze, gdy mnie dotyka, jakaś część mnie się tam udaje. To moja kryjówka pozbawiona snów, ludzi, myśli i zmartwień, miejsce, w którym panuje ciemność. (...)"

"Ja jestem dzieckiem, które zostało wykorzystane"

"W recepcji nie ma nikogo, więc razem z mamą czekamy. Posterunek wygląda niemal dokładnie tak, jak go sobie wyobrażałam. Ściany są zimne i białe, a podłoga matowa i szara, pokryta czarnymi rysami i plamami. Plakat wiszący po mojej prawej stronie promuje program sąsiedzkich patroli, a inny ogłasza zbliżającą się akcję charytatywną, której celem jest zbiórka pieniędzy dla bezdomnych. Właściwie to spodziewałam się raczej, że zobaczę tu zdjęcia poszukiwanych, ale są tylko zdjęcia zaginionych dzieci. Na kontuarze leżą stosy różnych broszur. Schylam się, żeby podnieść tę, która spadła na podłogę. Odkładam ją i wtedy dostrzegam jasnoczerwone litery na okładce. "CO ROBIĆ, GDY PODEJRZEWAMY, ŻE DZIECKO JEST WYKORZYSTYWANE?". Obrazek przedstawia małą dziewczynkę trzymającą pluszowego misia i ssącą kciuk. Nieruchomieję, rejestrując i powtarzając te słowa we własnej głowie. Wykorzystywane dziecko...wykorzystywane dziecko... wykorzystywane dziecko.

Ja jestem dzieckiem, które zostało wykorzystane. Kiedy to sobie uświadamiam, nadaję nazwę temu, co mnie spotkało, staje się to jakoś bardziej rzeczywiste. Jestem daną statystyczną. Jestem jedną z nich... jedną z tych liczb umieszczonych w broszurze, którą ktoś upuścił na podłogę i nie zadał sobie trudu, żeby ją ponieść, a tym bardziej zabrać do domu. - Czym mogę służyć? Natychmiast odzyskuję czujność. Zza kontuaru patrzy na mnie para niecierpliwych, piwnych oczu młodego policjanta, który wydaje się bardzo zajęty i gotowy w każdej chwili znów gdzieś pobiec. Miętoszę w dłoni broszurkę, niezdolna połączyć umysł z aparatem mowy. Powiedz coś, Kat. Nie gap się tak na niego. Chcesz być ofiarą przez całe życie? - Dobrze się czujesz? - pyta mnie policjant, mrużąc oczy i prawdopodobnie zastanawiając się, co brałam. - Ja... ja muszę... - jąkam się".

Cytowany fragment pochodzi z powieści edukacyjnej dla młodzieży "Aż do dziś". Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Linia, seria Biała Plama. Patronem wydania jest fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

"Wciąż jest za mało książek dla młodzieży uwrażliwiających na sprawy trudne"

"Aż do dziś" to książka napisana przez Pam Fluttert, która w dzieciństwie doświadczyła przemocy seksualnej. Główna bohaterka to Kat. Nastolatka, która była wykorzystywana przez wiele lat przez jedną z najbliższych jej osób. "Aż do dziś" pokazuje, jak myśli i zachowuje się dziecko, które jest wykorzystywane seksualnie.

Zamknięcie się w sobie, niekontrolowane wybuchy gniewu, panika na wieść o tym, że przyjeżdża "wujek", odcięcie się od innych ludzi i ciągły strach o to, że wszyscy dowiedzą się o "sekrecie".  Historia Kat to też dokładnie przedstawiony schemat, jak powinno się postępować w przypadku, kiedy dziecko jest wykorzystywane przez dorosłego.

- Wciąż jest za mało książek dla młodzieży uwrażliwiających na sprawy trudne, które są, ale o nich nie chcemy mówić. Jak napisała kiedyś w jednej z recenzji o naszym wydawnictwie Joanna Olech - dotykamy "trędowatych" tematów - śmierci, wykluczenia, odmienności, molestowania - mówi nam Grzegorz Zalewski, wydawca książki i namawia, aby podsuwać dzieciom i młodzieży "trudną" literaturę:

- Przekaz w książkach dla młodzieży jest zwykle nieco wygładzony i prosty, ale daje wskazówki co do tego, jak można postępować w życiu i co jest w nim naprawdę ważne. 
Choćby lektura "Aż do dziś" może młodym czytelniczkom i czytelnikom pokazać, jak ważna jest rozmowa z najbliższymi wtedy, gdy nie godzimy się na pewne zachowania. Zresztą z relacji i recenzji czytelniczek wiemy, że czasem historia Kat poruszyła w nich bardzo mocne emocje.

Współpracujemy z nauczycielami, którzy podsuwają te książki nastolatkom i co ważne, są one lepiej przez młodzież odbierane niż standardowe lektury, bo mówią o świecie, który jest tu i teraz

 - uważa wydawca.

Okładka powieści edukacyjnej dla młodzieży 'Aż do dziś', Pam Fluttert. Tłumaczenie: Robert Pucek
Seria: Biała plama. Wydawnictwo: Wydawnictwo Linia
Okładka powieści edukacyjnej dla młodzieży 'Aż do dziś', Pam Fluttert. Tłumaczenie: Robert Pucek Seria: Biała plama. Wydawnictwo: Wydawnictwo Linia. fot: materiały prasowe

'Uczmy dzieci ochrony własnych granic, nie bezwzględnego podporządkowania dorosłym' 'Uczmy dzieci ochrony własnych granic, nie bezwzględnego podporządkowania dorosłym' fot: pexels.com

"Uczmy dzieci ochrony własnych granic, a nie bezwzględnego podporządkowania dorosłym"

Skala nadużyć seksualnych wobec małoletnich jest trudna do oszacowania. Polska policja rocznie wszczyna kilka tysięcy postępowań w sprawach, w których jest podejrzenie przestępstwa wobec wolności seksualnej małoletniego. To jednak - jak sugerują badania psychologów - zaledwie ułamek. Tym bardziej, że przemoc seksualna wobec dzieci nie musi być wcale aktem seksualnym albo gwałtem. Wystarczą nieodpowiednie pieszczoty, ocieranie się o dziecko lub używanie w rozmowie z dzieckiem języka, jakim posługują się dorośli, opisując seksualne czynności. Wszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone, określa się molestowaniem seksualnym dzieci.

Według danych z badania 12,4 procent nastolatków w swoim życiu padło ofiarą wykorzystywania seksualnego; wykorzystywania seksualnego z kontaktem fizycznym doświadczyło 6,4 procent młodych ludzi, zaś bez kontaktu fizycznego 8,9 procent - cytowane dane pochodzą z 2016 r. z raportu fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pt. "Wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie a konsekwencje w życiu dorosłym".

W tym samym raporcie przeczytamy, że ofiarami trzykrotnie częściej padają dziewczynki. Wynika to przede wszystkim z tego, że sprawcami najczęściej są mężczyźni, a odsetek homoseksualistów jest podobny do tego w ogólnej populacji. Z drugiej strony liczba ofiar wykorzystywania seksualnego płci męskiej może być niedoszacowana, ponieważ chłopcom czasami trudniej jest ujawnić, że zostali wykorzystani, szczególnie przez mężczyznę.

Zdecydowana większość sprawców to osoby znane dziecku - członkowie rodziny lub znajome osoby dorosłe. Jedynie 14 procent sprawców to osoby obce. Sprawcami wykorzystywania seksualnego dzieci rzadko są pedofile, czyli osoby, których preferencje seksualne dotyczą dzieci przed okresem dojrzewania. Zdecydowana większość sprawców - od 70 do 80 procent - to osoby traktujące dziecko jako zastępczy lub atrakcyjny obiekt zainteresowań seksualnych.

O tym, że sprawcami przemocy seksualnego wobec dzieci są najczęściej osoby, które dzieci dobrze, znają mówiła w podcaście Hanny Zielińskiej "Dorosłe dzieci" Patrycja Kurowska, psycholożka i seksuolożka z Komitetu Ochrony Praw Dziecka, która jako biegła sądowa uczestniczy w przesłuchaniach nieletnich.

- W ogromnej większości przypadków to są osoby znane i zaufane, to opiekunowie, czasami autorytety - uwrażliwiała ekspertka, według której należy od najmłodszych lat uczyć dzieci asertywności i uczulać dorosłych, że "nie" dziecka jest bardzo ważną reakcją.

Uczmy dzieci ochrony własnych granic, nie bezwzględnego podporządkowania dorosłym, lecz umiejętności odróżniania dobrego dorosłego od złego dorosłego. Nie pozwalajmy nikomu przyuczać naszego dziecka do bezwzględnej uległości, uczmy dziecka sceptycyzmu i samostanowienia

 - namawiała psycholożka i seksuolożka w audycji "Molestowanie seksualne dzieci - prewencyjny poradnik dla rodziców

Powinno cię również zainteresować:

Oburzenie wokół książki dla dzieci. "Porady dla molestowanych dziewczyn: potraktuj go z szacunkiem"

"Nawet rodzice nie mają prawa do dotykania dziecka na siłę". Psycholog o granicach nietykalności osobistej

Więcej o: