Co dziesiąte dziecko jest ofiarą przemocy w szkole. 'Zemstą na dręczycielach będzie sytuacja, gdy poukładam sobie życie'

Międzynarodowy Dzień Tolerancji to okazja do tego, aby przypomnieć o problemie nękania w szkołach. Bo mimo licznych akcji edukacyjnych, zjawiska nadal nie udało się wyeliminować.

Międzynarodowy Dzień Tolerancji

Ostatnio temat przemocy wśród dzieci został nagłośniony za sprawą postu pewnej matki z Wielkiej Brytanii. Jej córka znalazła się w szpitalu po tym, jak przestała jeść ze stresu spowodowanego psychicznym nękaniem przez bliską koleżankę. Trwało to na tyle długo, że w pewnym momencie ofiara zaczęła myśleć, że takie traktowanie jest czymś normalnym.

Obecnie post ma ponad 260 tysięcy reakcji i blisko 300 tysięcy udostępnień. W komentarzach pojawiły się liczne głosy wsparcia. Matka apeluje o dalsze udostępnienia, aby jak najwięcej osób dowiedziało się, do czego prowadzi nękanie.

Okazją do przypomnienia o tym problemie jest Międzynarodowy Dzień Tolerancji, który co roku obchodzony jest 16 listopada. Został on ustanowiony na mocy rezolucji Organizacji Narodów Zjednoczonych z 12 grudnia 1995 roku jako odpowiedź na narastające zjawisko nietolerancji i przemocy.

Po ponad dwudziestu latach od ustanowienia międzynarodowego święta i licznych akcji edukacyjnych nietolerancja i przemoc to nadal poważne problemy. Często dotykają one dzieci w wieku szkolnym.

Z analiz, które w 2015 roku przeprowadził Instytut Badań Edukacyjnych, wynika, że co dziesiąty polski uczeń był nękany przez rówieśników. - Na dręczenie częściej narażone są dzieci z rodzin biednych lub kiepsko radzący sobie na WF-ie. Prześladowcy częściej wybierają na ofiarę to dziecko, które mniej może liczyć na wsparcie rodziców. Najwięcej agresji jest w szkołach podstawowych - dowiadujemy się z raportu podsumowującego badania IBE.

Czy dzieci potrzebują aż tylu zajęć dodatkowych? 'Miałam trzy szkoły. Rodzice byli ze mnie dumni, a ja czułam się nieszczęśliwa'>>

Przemoc szkolna dotyka uczniów w różnym wieku. Przemoc szkolna dotyka uczniów w różnym wieku. flickr.com//Tiomax80

Kim są sprawcy szkolnej przemocy?

Dlaczego to w szkołach szczególnie często dochodzi do nękania? Przyczyn jest wiele. - Po pierwsze sama szkoła jest środowiskiem niezwykle stresogennym dla uczniów, co może zwiększać skłonności do stosowania przemocy - tłumaczy Joanna Gruhn-Devantier, psycholog dzieci i młodzieży, psychoterapeutka, założycielka poradni Dom Rozwoju.

Ekspert dodaje, że sprawcy nękania to zwykle dzieci, które same doświadczyły przemocy - fizycznej (m.in. kary fizyczne) lub psychicznej ze strony swoich bliskich i zostały tym samym nauczone, że krzywdzenie innych jest skutecznym sposobem na uzyskanie tego, czego chcą.

- Nękanie bywa również sposobem na zdobycie uwagi, pozycji w klasie wśród dzieci, które czują się mało ważne lub niezauważane - zaznacza psycholog.

Zobacz także: Bezmyślne komentarze po samobójstwie 9-latka: "Kto w wieku dziewięciu lat zna swoją orientację seksualną?" >>

Przemoc szkolna dotyka uczniów w różnym wieku. Przemoc szkolna dotyka uczniów w różnym wieku. flickr.com//Dark Dwarf

"Z perspektywy czasu czuję się źle"

Wielu z nas pamięta z lat szkolnych historie związane z przemocą. Gdy sami nie byliśmy ofiarami, mogliśmy je obserwować lub nawet w tym uczestniczyć. Ewa, która podstawówkę skończyła kilkanaście lat temu, do dziś pamięta Zuzię, która z dnia na dzień stała się w ich klasie "trędowatą". - Prawie nikt nie chciał się z nią bawić, siedzieć w ławce czy nawet się do niej odzywać - wspomina Ewa.

- Zaczęło się od rozwodu rodziców Zuzi. Jej mama znalazła sobie nowego partnera, o czym klasa dowiedziała się, gdy Zuzia zmieniła nazwisko. Czy to powód do piętnowania? Oczywiście, że nie, to wręcz absurd. Jednak dla siedmiolatków, którym nikt tego nie wyjaśnił, było to niezrozumiałe - opowiada Ewa.

Do tego doszły też inne problemy. - W pewnym momencie Zuzia zaczęła być mocno zaniedbywana. Było widać i czuć, że od kilku dni się nie myła i nie zmieniała ubrań. Kiedy któraś z koleżanek ją o to zapytała, tłumaczyła się ilością zwierząt w mieszkaniu, które rzekomo zajmują nawet wannę - wspomina Ewa. - Z perspektywy czasu czuję się źle, że nikt nie zadbał o to, by jej pomóc i zmienić jej sytuację - dodaje Ewa.

Nasza rozmówczyni zwraca także uwagę na rolę dorosłych w tej historii. - Dlaczego nauczyciele przez sześć lat podstawówki nie zrobili nic, by samotna, przygaszona i smutna dziewczynka z pierwszej ławki przestała być cały czas wykluczana? Widzieli ją, znali sytuację i jej szczegóły lepiej niż my, a jednak nie odbyła się nawet jedna rozmowa na ten temat, choć uważam, że w tej sytuacji naprawdę mogłaby pomóc - zauważa Ewa.

Zobacz także: "Lalka Momo" zachęca do samobójstwa i wysyła zdjęcia morderstw. Kolejne przerażające "wyzwanie" w sieci? >>

Okazuje się, że w naszym kraju coraz więcej młodych osób potrzebuje specjalistycznej pomocy. Okazuje się, że w naszym kraju coraz więcej młodych osób potrzebuje specjalistycznej pomocy. flickr.com// Leni Tuchsen// CC BY-NC-ND 2.0

"Gdy weszłam na stronę, zamarłam"

Ofiarą prześladowania, a konkretnie cyberbullyingu, w czasach gimnazjum była także 26-letnia Karolina. Kilkanaście lat temu z osoby przebojowej i pewnej siebie stała się nagle przestraszoną dziewczyną, która boi się iść do szkoły. Wszystko przez zemstę nieszczęśliwie zakochanego w niej chłopaka.

- Koleżanka podesłała mi przez popularny kiedyś komunikator Gadu-gadu jakiś link. Gdy weszłam na stronę, zamarłam. Poczułam okropny ból brzucha, zaczęłam się pocić. Okazało się, że pewien chłopak z mojej szkoły założył na popularnym forum wątek dotyczący mojej osoby - opowiada Karolina. - Wcześniej autor dyskusji próbował się ze mną umówić na randkę, a ja dałam mu kosza. Byłam chyba zbyt mało delikatna. Jednak to i tak nie usprawiedliwia tego, co zrobił - dodaje.

- Dyskusja na forum dotyczyła zmyślonych przygód seksualnych z moim udziałem. Miałam wówczas piętnaście lat. Podano moje imię i nazwisko, numer telefonu i Gadu-Gadu - wspomina Karolina. - W dyskusji po kilka dniach było ponad dwieście postów. Wydaje mi się, że pisanie na mój temat sprawiało wielu osobom frajdę. Bo zawsze byłam bardzo pewna siebie, wygadana, wygrywałam liczne konkursy. A teraz w końcu można było mi dokopać - zauważa.

- Bałam się wyjść z domu. Miałam coraz gorsze oceny, bo trudno mi było skupić się na nauce. Jednak i tak uważam, że zniosłam to dzielnie. Bo przecież wiele osób w przypadkach takiego nękania odbiera sobie życie - opowiada Karolina.

- Teraz uważam, że trzeba było powiedzieć o wszystkim rodzicom. Moja mama mówi, że gdyby wiedziała, poszłaby z tą sprawą na policję. Jednak tematyka poruszana na forum była dla mnie na tyle krępująca, że po pierwsze nie chciałam, aby moi rodzice o tym czytali, a po drugie bałam się, że w to uwierzą - mówi Karolina.

- Na szczęście niedługo po tej historii skończyłam gimnazjum, a po liceum wyjechałam z rodzinnego miasta. Przez cały czas towarzyszyła mi myśl, że najlepszą zemstą na moich dręczycielach będzie sytuacja, gdy dobrze poukładam sobie życie. Myślę, że to mi się udało - zdradza Karolina. - Żałuję jednak, że nie powiedziałam o tym rodzicom. Bo może z ich wsparciem zniosłabym to lepiej? - zastanawia się nasza rozmówczyni.

Zobacz także: 'Gdy jestem głodna, nie mogę pracować'. Nadwrażliwość to nie tylko cecha dzieci. Jako dorośli wcale z tego nie wyrastamy >>

'13 powodów': kadr z serialu '13 powodów': kadr z serialu Netflix

Co mogą zrobić dorośli?

Nękane dzieci nierzadko są z problemem same, co nie pozostaje bez wpływu na ich psychikę. Przemoc w szkole to zjawisko, wobec którego nauczyciele i rodzice często są bezradni.

Nie możemy jednak zapominać, że w ostatnich latach o problemie mówi się coraz więcej. Rok temu akcję "Powiedzmy STOP szkolnej agresji" zainicjował Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak. - Świadkowie są kluczowymi osobami w powstrzymywaniu zjawiska przemocy, ponieważ to oni w największym stopniu mogą wpłynąć na zmianę sytuacji. A na przemoc należy reagować zawsze, reagować stanowczo! Nie bądźmy więc bierni, reagujmy - apelował.

O problemie prześladowania zrobiło się głośno także za sprawą serialu Netflixa "13 powodów". Jego główna bohaterka przez długi czas była prześladowana przez znajomych ze szkoły. Przed popełnieniem samobójstwa nagrała 13 kaset, na których zdradziła powody swojej decyzji o odebraniu sobie życia. Serial wywołał liczne dyskusje na temat nękania i samobójstw młodych osób. 

Więcej na temat serialu "13 powodów" przeczytasz TUTAJ >>

Nie ulega wątpliwości, że w przypadkach przemocy w szkole najważniejsza rola należy do rodziców i nauczycieli. To dorośli powinni z tym zjawiskiem walczyć i mu zapobiegać. Co powinno nas zaniepokoić?

- Pierwszym sygnałem, że w szkole dzieje się coś niepokojącego, jest zwykle zmiana w zachowaniu i nastroju dziecka. Może pojawiać się smutek i płaczliwość lub irytacja, a czasem agresywne zachowania w stosunku do bliskich. Często zauważalnie obniżają się wyniki dziecka w nauce - mówi psycholog Joanna Gruhn-Devantier.

- Dziecko, które jest ofiarą przemocy w szkole, odczuwa silny lęk przed szkołą i może odmawiać chodzenia do niej. Przed wyjściem do szkoły może odczuwać silne bóle brzucha, głowy, mieć rozwolnienie lub wymiotować. Mogą też zacząć pojawiać się koszmary senne, wybudzanie się w nocy, problemy z zaśnięciem, a także moczenie nocne. Gdy obserwujemy u dziecka takie objawy, pierwszym krokiem powinna być szczera rozmowa z nim oraz propozycja pomocy ze strony rodzica. Pomoc powinna być organizowana w ścisłej współpracy ze szkołą oraz za zgodą dziecka, ponieważ działanie rodzica na własną rękę często prowadzi do eskalacji przemocy - podsumowuje ekspert.

Chcesz wziąć udział w dyskusji na ten temat? Podziel się z nami swoją opinią lub historią. Napisz do nas: edziecko@agora.pl. Najciekawsze listy publikujemy w serwisie, a ich autorów nagradzamy książkami.

Komentarze (3)
Co dziesiąte dziecko jest ofiarą przemocy w szkole. 'Zemstą na dręczycielach będzie sytuacja, gdy poukładam sobie życie'
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Teresa

    0

    bywa ze dręczą nie tylko rówieśnicy w klasie ale tez nauczyciel i to jest tez straszne .

  • Gość: Qrczę

    Oceniono 3 razy 3

    Najlepszą zemstą byłoby gdyby dręczyciele poczuli ten sam strach i ból co ich ofiara. Szkoda że nie każdy ma starszego brata który mógłby spuścić gnojkom łomot.

  • Gość: Wiesiek

    Oceniono 4 razy 4

    Kolega był w szkole dręczony przez dzieci rodziców zamożnych. Jego rodzice byli tylko urzędnikami. Skończył studia wyższe ekonomiczne. Zaczął pracować w Skarbówce. Jego dręczyciele założyli własne interesy. Romek K. pokazał im jak należy prowadzić księgowość. Kilku już zbankrutowało. Ich Rodzice już dawno nie mają firm tylko długi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX