Nastolatek a depresja. Posyłać do szkoły czy załatwić zwolnienie? Psycholog: Sytuacja jest skomplikowana

Zawalić rok? Dogadać się z wychowawcą, że raz chodzi, a raz nie? Zorganizować lekcje w domu? Co zrobić ze szkołą, kiedy u dziecka zostanie zdiagnozowana depresja? Autorzy książki 'Nastolatek a depresja' proponują kilka scenariuszy.
Depresja jako zaburzenie depresyjne nawracające jest powszechną, ale często nierozpoznawaną chorobą Depresja jako zaburzenie depresyjne nawracające jest powszechną, ale często nierozpoznawaną chorobą fot; pexels.com

Wspierać nastolatka w kryzysie i towarzyszyć

Depresja to nie złe zachowanie, bunt czy burza hormonów - to poważna choroba. I powszechna. Pierwszy jej epizod zaczyna się najczęściej w okresie dojrzewania. Szacuje się, że co piąty nastolatek ma objawy depresyjne. Im wcześniej rodzice rozpoznają chorobę i trafią z nastolatkiem do specjalisty, tym większe szanse na wyleczenie.

O tym jak zaakceptować chorobę dziecka i jej konsekwencje, jak poradzić sobie z uporczywym poczuciem winy, czego można wymagać od dziecka z depresją i jak to egzekwować, jak motywować, chwalić i nagradzać nastolatka przeczytamy w wydanym kilka tygodni temu poradniku "Nastolatek a depresja. Praktyczny poradnik dla rodziców i młodzieży".

To ważna i potrzebna książka dla nastolatków dotkniętych depresją i ich opiekunów. Autorami poradnika są doktor nauk humanistycznych Konrad Ambroziak, terapeuta, doktor nauk medycznych i psychiatra Artur Kołakowski oraz psycholog i psychoterapeutka Klaudia Siwek.

Autorzy poradnika zdają sobie sprawę z tego, że dla rodziców dzieci cierpiących na depresję największe obawy dotyczą szkoły i edukacji. Dlatego w jednym z rozdziałów piszą o tym, jak poradzić sobie ze szkołą w sytuacji, kiedy nastolatek choruje na depresję. 

Czy z powodu choroby dziecko będzie się uczyło więcej, czy też mniej? Czy powinno chodzić do szkoły, czy lepiej pozwolić na przerwę w edukacji?

Powtarzanie dziecku, że się nie uczy lub że mogłoby bardziej się postarać, może tylko je frustrować i negatywnie wpłynąć na leczenie Powtarzanie dziecku, że się nie uczy lub że mogłoby bardziej się postarać, może tylko je frustrować i negatywnie wpłynąć na leczenie fot: pexels.com

"Każdy z nas czasami trochę wykorzystuje chorowanie"

"Podczas konsultacji rodzice bardzo często pytają, czy ich dziecko nie będzie wykorzystywać tego, że ma depresję, aby się nie uczyć lub wymigać od części obowiązków" - czytamy w poradniku. Jeden z autorów książki pisze, że może się tak zdarzyć, ale nie ma w tym nic złego. Dlaczego?

Dlatego że każdy z nas czasami trochę wykorzystuje chorowanie, żeby mieć więcej spokoju lub zapewnić sobie więcej troski czy opieki. Warto uznać, że dziecko jest zdolne, mądre, pracowite i poważnie myśli o swojej przyszłości, więc dla niego zachorowanie na depresję też jest tragedią.

"I że chciałoby jak najszybciej wyzdrowieć. Powtarzanie dziecku, że się nie uczy lub że mogłoby bardziej się postarać może tylko je frustrować i negatywnie wpłynąć na leczenie. Wiele nastolatków przyznaje w czasie sesji, jak okropne jest chorowanie na depresję. Brak sił, by rano wstać z łóżka, trudności z koncentracją i zapamiętywaniem informacji, niemożność wysiedzenia na wszystkich lekcjach czy w ogóle wyjścia z domu to tylko kilka towarzyszących temu dolegliwości. Młodzi ludzie chcą być zdrowi"- przekonuje ekspert.

Szkoła to nie tylko nauka

Co traci nastolatek, który na czas choroby rezygnuje ze szkoły? Jak sugerują autorzy cytowanego poradnika, nie tylko zajęcia lekcyjne:

"Choć wydawałoby się, że do szkoły chodzimy po to, żeby się uczyć, to nauka nie jest najważniejszym celem. Szkoła to przede wszystkim miejsce, w którym nastolatki zawierają znajomości i przyjaźnie; nawiązują pierwsze romantyczne relacje; poznają swoje mocne i słabe strony; uczą się negocjować z dorosłymi (co w przyszłości przyda się choćby podczas rozmów z szefem czy policjantem); rozwijają swoje pasje i hobby; odnoszą sukcesy w sporcie lub innych dziedzinach.

Nie powinno więc dziwić, że jeśli nastolatek/nastolatka na dłużej wypadnie z codziennego rytmu chodzenia do szkoły, to zaburzony zostanie jego/jej rozwój nie tylko akademicki, ale także społeczny.

Zwolnienie lekarskie czy inne działanie ograniczające naukę w szkole jest elementem leczenia, który może mieć skutki uboczne" -  czytamy w książce " Nastolatek a depresja", w której też poznajemy przypadek Artura, chłopaka u którego zdiagnozowano ciężki epizod depresji.

Autorzy pokazują, jak w jego przypadku rozwiązano temat edukacji.

Nie widział możliwości poradzenia sobie z nauką szkolną, konfliktem z dziewczyną, obojętnością rodziców oraz ich ciągłymi wymaganiami Nie widział możliwości poradzenia sobie z nauką szkolną, konfliktem z dziewczyną, obojętnością rodziców oraz ich ciągłymi wymaganiami fot: pexels.com

"Nie jest w stanie chodzić do szkoły, ale siedzenie w domu mu nie służy"

"Siedemnastoletni Artur trafił na konsultacje po poważnym samookaleczeniu - w czasie kłótni z dziewczyną chwycił za nóż i kilka razy przeciął nim skórę na ramieniu. Chłopak twierdził, że nie widział możliwości poradzenia sobie z nauką szkolną, konfliktem z dziewczyną, obojętnością rodziców oraz ich ciągłymi wymaganiami.

Dopytywany podkreślał, że na pewno nie chce się zabić. Przyznał, że ostatnio był smutny i drażliwy, nie miał na nic sił. Kilkukrotne nacięcie skóry stanowiło krzyk rozpaczy. Po badaniu psychologicznym i psychiatrycznym rozpoznano u Artura ciężki epizod depresji.

Nastolatek z ulgą przyjął rozpoznanie, bez problemu zgodził się na udział w psychoterapii. Psychiatra zaproponował mu zwolnienie lekarskie, żeby do czasu, aż jego stan się poprawi, chłopak nie musiał chodzić do szkoły. Artur przystał na tę propozycję. Na następnej wizycie Artur powiedział, że czuł się w domu bardzo źle.

Za radą psychoterapeutki spotkał się więc ze swoim wychowawcą. Powiedział mu, że zachorował na depresję. Wyjaśnił, że nie jest w stanie chodzić do szkoły, ale siedzenie w domu generalnie mu nie służy. Wychowawca zaprosił na spotkanie szkolnego psychologa i wspólnie ustalili, że Artur może chodzić w kratkę - jeśli da radę przyjść do szkoły, to przyjdzie, a jeśli nie, to zostanie w domu. Będzie mógł uczestniczyć w jednej, dwóch lub we wszystkich lekcjach.

Wychowawca spotkał się też z nauczycielami chłopaka i poprosił ich, by przez kilka najbliższych tygodni nie odpytywali Artura".

Konieczne jest też podjęcie decyzji dotyczącej chodzenia do szkoły - zazwyczaj zapada ona podczas konsultacji u psychiatry czy psychiatry dzieci i młodzieży Konieczne jest też podjęcie decyzji dotyczącej chodzenia do szkoły - zazwyczaj zapada ona podczas konsultacji u psychiatry czy psychiatry dzieci i młodzieży fot; pexels.com

Rozpoznanie depresji a chodzenie do szkoły

Zaraz po postawieniu diagnozy depresji opracowuje się plan terapeutyczny. Najważniejsze jest zapewnienie młodej osobie bezpieczeństwa i jak najszybsze zmniejszenie nasilenia objawów choroby. Konieczne jest też podjęcie decyzji dotyczącej chodzenia do szkoły - zazwyczaj zapada ona podczas konsultacji u psychiatry czy psychiatry dzieci i młodzieży. Jest to wizyta lekarska, więc główną przesłanką przy wyborze rozwiązania powinien być stan zdrowia nastolatka/nastolatki.

Poniżej cytujemy wybrany - naszym zdaniem ważny - fragment z książki "Nastolatek a depresja" dotyczący problemu szkoły podczas nasilenia depresji.

Czy gdyby chodziło o otwarte złamanie kości udowej w wyniku wypadku samochodowego zastanawialibyśmy się, czy pacjent powinien na drugi dzień iść do szkoły?

- pytają retorycznie autorzy poradnika i podpowiadają, jakie ewentualnie scenariusze czekają na chorego na depresję nastolatka i jego/jej rodziców.

"Jeśli chodzi o depresję, sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ ta choroba może mieć różne nasilenie (różnie wpływać na możliwości nastolatka/nastolatki) i różny czas trwania oraz może zostać rozpoznana w dowolnym momencie roku szkolnego.

Dla części nastolatków dotkniętych zaburzeniami nastroju korzystna może być całkowita izolacja od dotychczasowych obowiązków, dla innych zaś siedzenie w domu wiąże się z ruminacjami (ciągłym myśleniem o złych rzeczach) i dalszym pogarszaniem się nastroju.

W praktyce spotkaliśmy się z różnymi rozwiązaniami, z których część to rozwiązania formalne, a inne wynikały bardziej z dobrej woli osób zaangażowanych w leczenie młodej osoby, w tym nauczycieli i dyrekcji szkoły. Wymieniamy je poniżej. Naszym zamysłem było przedstawić raczej pewien wachlarz możliwości, a nie konkretne rozwiązania całkowicie zgodne z prawem oświatowym.

1. Hospitalizacja - na niektórych oddziałach możliwe jest kontynuowanie nauki w szkole szpitalnej, a o możliwości uczestnictwa w lekcjach decydują młoda osoba i prowadzący ją lekarz, w zależności od stanu zdrowia nastolatka/nastolatki.

2. Zwolnienie lekarskie - zazwyczaj na pierwszych kilka tygodni leczenia, dopóki stan zdrowia nastolatka/nastolatki nie poprawi się na tyle, że będzie on mógł/ona mogła poradzić sobie w kontaktach z ludźmi, z wyjściem z domu i innymi obowiązkami.

3. Nauczanie indywidualne prowadzone w domu.

4. Indywidualna ścieżka nauczania na terenie szkoły - na część lekcji nastolatek/nastolatka chodzi ze swoją klasą, a część odbywa się indywidualnie.

5. Chodzenie do szkoły w kratkę - jest to rozwiązanie raczej nieformalne, wynikające z umowy między szkołą, nastolatkiem/nastolatką i rodzicami. Część młodych pacjentów i pacjentek nie chce rezygnować z chodzenia na lekcje, lecz uczestnictwo we wszystkich zajęciach jest ponad ich siły.

6. W przypadku lekkiej i umiarkowanej depresji problemem może okazać się nie tyle samo chodzenie do szkoły, ile osiąganie tych samych wyników, co przed zachorowaniem. Wtedy rozwiązaniem będzie zaakceptowanie tego, że celem nie jest utrzymanie wysokiej średniej, lecz spełnienie minimum wymagań potrzebnych, aby zdać do następnej klasy.

Chcielibyśmy jeszcze raz wyraźnie podkreślić, że naszym zdaniem wybór jednego z zaprezentowanych rozwiązań (lub innego) powinien zależeć przede wszystkim od stanu zdrowia nastolatka/nastolatki, a nie od obaw czy oczekiwań rodziców" - namawiają autorzy poradnika.

Poradnik "Nastolatek a depresja" jest dopełnieniem pierwszej części kompedium "Depresja nastolatków. Jak ją rozpoznać, zrozumieć i pokonać". Obydwie książki zostały wydane nakładem Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

Gdzie przebiega granica między młodzieńczym buntem a depresją i zagrożeniem życia? Jak pomóc swojemu dziecku? Jak leczyć nastoletnią duszę?

 Czytaj w naszych artykułach:

1 dziecko na 10 ma myśli samobójcze. Ale większość nieletnich samobójców nie chce umrzeć - szuka pomocy i jej nie znajduje

Depresja u dziecka - coraz poważniejszy problem. Łatwo ją pomylić z okresem dojrzewania [PYTAMY EKSPERTA]

Depresja u dziecka to coraz poważniejszy problem. Ekspert: Nie lekceważ tych objawów

Problemy psychiczne polskich uczniów - nawet co piąty nastolatek może mieć depresję. Winna jest szkoła?

A także na stronie Forum Przeciw Depresji

Komentarze (19)
Nastolatek a depresja. Posyłać do szkoły czy załatwić zwolnienie? Psycholog: Sytuacja jest skomplikowana
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • wkswks

    Oceniono 6 razy 6

    Ja miałam depresje w latach 90tych w maturalnej klasie. Chodziłam do szkoły, ale nauczyciele musieli się łaskawie pytać czy mam ochotę iść do odpowiedzi, być oceniana itp. Moja najlepsza koleżanka miała dwa lata wcześniej i jej stan był tak poważny ze przez dwa miesiące w ogóle nie chodziła do szkoły ani nie mogliśmy jej odwiedzać, dzwoniła czasem do mnie i jeszcze jednej koleżanki. Potem my mogłyśmy ja odwiedzać i trochę z nią nadrabiać zaległości, potem miała indywidualne ze nauczyciele przychodziło a potem poszła do szkoły ale dołował ja polski wiec nie musiała chodzić. ( z matury miała 5). W czwartej klasie i zwolnienie z części lekcji miała tez moja siostra z powodu depresji. Moja sąsiadka, rówieśnica siostry tez rzuciła szkole- okazało się depresja, indywidualne a potem zmiana klasy. Moja o rok starsza koleżanka tez miała w liceum depresje i tez była zwolniona z części przedmiotów. Oczywiście wszystkie te nieobecności nie były brane pod uwagę przy klasyfikacji. Wiec nie pisz bzdur, wszystkie przypadki miały miejsce w latach 90 tych. Acha i dodoam, ze mój kolega o rok starszy, uczeń tego samego liceum polenil samobójstwo w pierwszym tygodni września w trzeciej klasie liceum. Niezdiagnizowana depresja. Znaliśmy się z harcerstwa, w lipcu na obozie był taki jak zawsze, wydawałoby się. Zaczęła sie szkoła i jie wytrzymał.

  • Gość: Doti

    Oceniono 3 razy 3

    mam 44 lata. żyję na sinusoidzie - raz jest dobrze a potem znowu dołowanie. gdy kilkanaście lat temu byłam na psychoterapii, uświadomiłam sobie, że depresja już dotykała mnie, gdy byłam w podstawówce.... to nie wymysł dzisiejszych czasów, tylko teraz jest większa świadomość. kiedyś mówiono o mnie, że jestem takim grzecznym i spokojnym dzieckiem i nikt nie wiedział, że po nocach płakałam. też jako nastolatka.
    niestety teraz moją córkę też dopadła depresja. z przebojowej dziewczyny zrobił się cień. kolejny miesiąc bierze leki, jest już co raz lepiej. w szkole opuszczała dużo lekcji. najważniejsze, że zdała. teraz przyłamuje się, że ma dużo zaległości i słabe stopnie. ale wiem, że z tym sobie poradzi.

    osoby, które piszą teksty typu: "Trzeba wziąć się w garść, zacisnąć zęby, przeboleć, żyć dalej." - nie mają zielonego pojęcia czym jest depresja i nie powinny się na ten temat wypowiadać

  • Gość: Pikna

    0

    Na kanale szczesliwe dziecko, pedagog opowiada fachowo o depresji dziecka.
    Warto dobie obejrzec, mi pomogło.

  • rikol

    Oceniono 2 razy 0

    Zdecydowanie posylać do szkoły. Siedzenie w domu nie poprawi stanu chorego. Istotne jest równiez nasilenie choroby. Przy niewielkiej depresji moga wystarczyć modyfikacje trybu życia - czyli dobre żywienie (dużo warzyw, tłuste ryby, odstawić cukier), dużo ruchu, odpowiednia ilość snu, zminimalizować czas siedzenia przed komputerem czy telewizorem. Przy gorszej depresji wazne jest dobranie leku. Trzeba szukać do skutku. Są leki, które nie otumaniają, pozwalają normalnie funkcjonować.

  • Gość: Nico

    Oceniono 19 razy -11

    Słabe pokolenie ma słabe dzieci. Kiedyś dzieciaki pozapiepszały na wsi od rana do wieczora to nawet nie pomyślały o depresji

  • boo-boo

    Oceniono 20 razy -12

    Za moich czasów wuja mieliśmy i jakoś nikt depresji nie miał. Każdy potrafił się zająć sam sobą i spędzić fajnie czas z przyjaciółmi. Coś jednak jest w powiedzeniu, że "od dobrobytu się ludziom w doopach przewraca".

  • info0

    Oceniono 24 razy -16

    Kolejna moda na siedzenie w domu? Jakoś w latach 80, 90, wczesnych 00 nikt nie miał u nas depresji, wszyscy żyjemy do tej pory, mimo wzlotów i upadków czy śmierci najbliższych.
    No, ale fakt, my mieliśmy z kim gadać i do kogo pójść. Wy młodzi teraz siedzicie w Internetach i z łbem w smartphonie to czytacie bzdury w necie nt. chorób.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX