To nie zdrady rozbijają dzieciate małżeństwa. Pytamy psychologa, co robić, aby uratować sypiący się związek

W głowie dudni zdanie 'łączą nas już tylko dzieci'. Nie ma wzajemnej fascynacji, w zamian jest nuda, powtarzające się kłótnie i poirytowanie. Czy rozwód to jedyne rozwiązanie? Pytamy psychologa.
Co sprawia, że małżeństwo się nie udaje? Co sprawia, że małżeństwo się nie udaje? fot: pexels.com

Skoro nie zdrady, to co najczęściej boli w małżeństwie?

Statystyki nie są optymistyczne. W miastach rozpada się prawie co drugie małżeństwo. W przypadku małżeństw z kilkuletnim stażem najczęstszą przyczyną rozwodów jest tzw. niezgodność charakterów - tak wynika z raportu demografów na temat rozwodów w Polsce w 2016 r.

Jolanta Ryniak, specjalista psychologii klinicznej, psychoterapeutka Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, terapeutka z krakowskiego Centrum Dobrej Terapii, tłumaczy, że relacja małżeńska/partnerska przechodzi przez cykle rozwoju. Jedną z tych faz jest rodzina z małymi dziećmi. Psycholog tłumaczy:

Wraz z dziećmi pojawiają się nowe obowiązki, stres dotąd nieznany związany z opieką nad dziećmi, rezygnacja ze swoich pasji na rzecz wypełnienia codziennych obowiązków. Może w sposób naturalny dochodzić do przeciążenia oraz frustracji. Komunikacja, która dotąd była nastawiona na dwoje ludzi zaczyna się zmieniać, bo dochodzą nowi członkowie rodziny. Pojawiają się dzieci, a co z tym idzie dodatkowi opiekunowie, czasem dziadkowie. Konieczne jest na nowo ustanowienie ról i granic, a to czasem jest źródłem poważnych konfliktów.

Na forum gazety wpisów dotyczących kryzysów małżeńskich jest bardzo dużo. Wybraliśmy z nich kilka najczęściej powtarzających się wątków, w których ludzie opisują najbardziej kryzysowe sytuacje. Porozmawialiśmy też z osobami, które po miodowych latach małżeństwa czują, że ich związek jest wypalony. Psychoterapeutka Jolanta Ryniak radzi, jak ratować sypiący się, wypalony związek, w którym pod natłokiem obowiązków, stresu i zmęczenia, zginęła dawna fascynacja i pasja.

Nuda w małżeństwie Nuda w małżeństwie fot: pexels

"Brak w tym związku namiętności, fascynacji"

Mężatka z forum:

"Moje małżeństwo ma już kilkuletni staż, wdarła się do niego pewna nuda, rutyna. Kochamy się, ale brak w tym związku namiętności, fascynacji. Traktuję to jako znamiona związku dojrzałego, męża mam za przyjaciela, na którego mogę liczyć. Ale czegoś brakuje..."

Jak sprawić, aby po kilku latach razem, po wielu kłótniach i zwątpieniach powróciły emocje, wzajemna fascynacja. Czy to w ogóle możliwe?

Jolanta Ryniak, specjalista psychologii klinicznej:

Praca nad związkiem, wzbudzanie w sobie ciekawości drugiej osoby jest potrzebne w trakcie całego trwania związku. Nawet jak po drodze pojawiło się wiele zranień, można próbować przywrócić pewną równowagę tym, że po raz kolejny każda z osób przyjmie względem drugiej postawę szacunku, życzliwości oraz wzajemnej troski. Taka postawa zwykle jest doceniana przez drugą stronę i powoduje odwzajemnienie.
Mężatka spotyka dawną miłość Mężatka spotyka dawną miłość fot: pexels

"Brakuje mi tego uczucia zakochania"

Mężatka z forum:

"Od 10 prawie lat jestem mężatką, mamy dwoje fajnych dzieci, ale związek niestety jest już mocno wypalony, nie ma namiętności. Pewnie, gdyby nie dzieci, to byśmy już dawno razem nie byli. Brakuje mi tego uczucia zakochania. Kilka miesięcy temu, przez przypadek spotkałam swoją dawną, wiele lat niewidzianą miłość (...)"

Czy można się zakochać w tym samym człowieku po raz drugi? Co musi się wydarzyć? Jak odkryć w "starym" partnerze cechy, które kiedyś tak nas fascynowały?

Jolanta Ryniak, specjalista psychologii klinicznej:

Zawsze warto spojrzeć na nowo na drugą osobę, przypomnieć sobie czas pierwszych spotkań, pojawiającej się wtedy namiętności, wspólnych wyjść, rozmów. Czasami codzienna rutyna powoduje, że koncentrujemy się bardziej na swoich myślach i na wyobrażeniach o drugiej osoby, a zapominamy o tym, że wspólnie możemy jeszcze przeżyć ciekawe i dobre chwile. Pomimo wielu lat trwania związku, warto pielęgnować te momenty, gdzie po raz kolejny pojawia się fascynacja, chęć poznania drugiej osoby - co myśli, co czuje, jak spostrzega świat?
Małżeńskie sms-y Małżeńskie sms-y fot: pexels

"Łóżko raz na miesiąc, z małżeńskiego obowiązku"

Marta, mama dwójki dzieci w wieku przedszkolnym:

- Kiedy przeanalizowałam historię naszych maili i SMS-ów z ostatnich czterech lat, 99 proc. z nich dotyczy dzieci, obowiązków domowych i spraw organizacyjnych. Kto i kiedy odbierze dzieci, co trzeba kupić do domu, o której, kto wróci z pracy itd. Nawet już nie staramy się być w tej korespondencji mili. Takie suche informacje, bez buziaczków, imion, zdrobnień. Wieczorem, kiedy dzieci idą spać, każde z nas zajmuje się sobą. Mąż ogląda seriale, ja czytam swoje książki. Kiedy już ze sobą rozmawiamy, to też o tym, jak zorganizujemy kolejny dzień, co które z nas zrobi. Łóżko raz na miesiąc, z małżeńskiego obowiązku. Nie tak to miało wyglądać.

Co można zrobić, aby w związku powróciły wspólne tematy, nie tylko te dotyczące dzieci? Czy organizowanie randek, wspólnych wyjść raz na jakiś czas pomoże?

Jolanta Ryniak, specjalista psychologii klinicznej:

Oprócz tego, że jesteśmy rodzicami, to jesteśmy przede wszystkim partnerami. Zdecydowanie lepiej i zdrowiej wychowuje się dzieci wtedy, gdy w związku dzieje się dobrze i partnerzy są dla siebie ważni. Profilaktyka różnych problemów z dziećmi polega na tym, że ich rodzice zwracają uwagę na siebie, zaspokajają różne swoje potrzeby w związku. Codzienne zainteresowanie partnerem, wysłuchanie go, podzielenie się wrażeniami jest bardzo ważne dla pielęgnowania uczuć. To daje dzieciom dużo oparcia, jak widzą, że rodzice się kochają.
Jak wybrać psychologa dla dziecka? Jak wybrać psychologa dla dziecka? fot: pexels

"Po urodzeniu dziecka wyszło, jak bardzo jesteśmy różni"

Ania, mama kilkulatki:

- Mąż uznaje dyscyplinę, kary, nagrody, takie tradycyjne podejście do wychowania, jakie było u niego w domu. Mi bliższe jest rodzicielstwo bliskości, jakiś taki ciepły, dobry kontakt z dzieckiem, bez uciekania do metody kija i marchewki. Każda rozmowa na temat wychowania córki kończy się kłótnią, mąż obwinia mnie, że mamy problemy z dzieckiem przeze mnie, bo niby na wszystko jej pozwalam.

Czy  to możliwe i potrzebne, aby rodzice mieli przy każdej okazji takie samo podejście do wychowania swoich dzieci? W końcu ludzie w związku są różni, mają inne doświadczenia, trudno oczekiwać, że będą za każdym razem tak samo myśleć?

Jolanta Ryniak, specjalista psychologii klinicznej:

Przekazy z domu rodzinnego kształtują to, w jaki sposób podchodzimy do pełnienia ról życiowych w dorosłych życiu, jakimi wartościami się kierujemy, co jest dla nas ważne, jak się zachowujemy. Mamy jednak możliwość wyboru i kształtowania nowej jakości w rodzinie, którą założyliśmy. To dobrze jak dziecko widzi, że rodzice różnią się między sobą, ale potrafią ze sobą dyskutować, wypracowywać kompromis, albo podpisywać tzw. protokół rozbieżności. Nie walczą ze sobą, szanują różne racje. Modeluje to dziecku, że świat oraz relacje międzyludzkie są wielowymiarowe. To, że ludzie różnią się między sobą to dobrze.
Nudny małżeński seks Nudny małżeński seks fot: pexels.com

"No i ten seks - ciągle taki sam, te same pozycje, te same pieszczoty, to samo łóżko..."

Wpis mężatki z forum gazety:

"Nie chcę tak żyć, niby razem, a obok siebie. Jak to zmienić, jak wnieść coś nowego do małżeństwa? Brak mi bliskości i jest mi coraz gorzej. Niby nic złego się nie dzieje, nie kłócimy się, żartujemy ze sobą, rozmawiamy - ale to już nie to samo co dawniej. No i ten seks - ciągle taki sam, te same pozycje, te same pieszczoty, to samo łóżko..."

Czy to możliwe, aby dawna namiętność wróciła?

Jolanta Ryniak, specjalista psychologii klinicznej:

Na początku związku jest dużo namiętności. Z czasem ten rodzaj emocji może opaść, a pojawia się bardziej dojrzałe uczucie oparte nadal na bliskości oraz intymności. Wzajemne pielęgnowanie gestów, rytuałów, pewnej tajemniczości jest ważne, po to, aby ciągle odnawiać uczuciowość. Mówienie sobie o tym jaki rodzaj zachowania partnera powoduje, że czujemy się dobrze w związku, może sprawić, że uczucia znowu się pojawią.
Kiedy ona zajmuje się domem, a on zarabia Kiedy ona zajmuje się domem, a on zarabia fot: pexels

"Mógłby przynajmniej raz na czas pochwalić mnie, docenić"

Para 6 lat po ślubie, dwoje dzieci, 5 i 2 lata:

Ona:

- Mąż zakłada, że skoro on więcej zarabia i więcej wkłada do budżetu domowego, to obowiązki domowe nie dotyczą go w takim stopniu jak mnie. Tymczasem ja też pracuję, ale o wiele mniej zarabiam. Mamy dwoje dzieci i jedynym obowiązkiem męża w domu jest dbanie o samochód, płacenie na czas wszystkich rachunków i odwożenie rano dzieci do przedszkola. Ja natomiast mam na głowie i pracę, i sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie, zajęcia dodatkowe dzieci, usypianie, kąpiele. Czuję się niedoceniania, zapracowana, mam wrażenie, że mąż zakłada, że całe to sprzątanie, gotowanie to mój obowiązek. Mógłby przynajmniej raz na czas pochwalić mnie, docenić.

On:

- Żyjemy dostatnio dzięki mojej pracy. W pracy muszę funkcjonować na najwyższych obrotach. Dla mnie to oczywiste, że skoro więcej zarabiam, to moja praca jest ważniejsza. Kiedy żona straci pracę, dalej będziemy dobrze żyć. Jeśli przytrafi się to mi, mielibyśmy finansowe kłopoty. Dla mnie to fair, że ja zapewniam kasę, a ona ogarnia dom i dzieci, chociaż kiedy tylko mogę, staram się pomóc żonie. Szkoda, że ona nie docenia tego i nie widzi, że też się staram.

Czy partnerstwo to zawsze najlepsze rozwiązanie? Dlaczego warto zwracać uwagę na starania partnera, na jego wkład, prace, zaangażowanie?

Jolanta Ryniak, specjalista psychologii klinicznej:

Pojawienie się dzieci w rodzinie powoduje, że przybywa obowiązków rodzicom i opiekunom. Niedocenianie siebie wzajemnie oraz nieuwzględnianie codziennego zmęczenia może powodować wzrost irytacji, złości, poczucia krzywdy, a co za tym idzie kłótni, pretensji, cichych dni itp. Udzielanie sobie wzajemnego wsparcia jest bardzo ważne i daje możliwość złapania przez obydwoje oddechu, budowania i podtrzymywania pozytywnych emocji w związku.
Codzienna rozmowa, ustalanie zasad dotyczących wypełniania obowiązków, proszenie o pomoc, życzliwe podejście do siebie może być pomocne.
Pary różnie podchodzą do podziału obowiązków, nie zawsze partnerstwo musi być najlepszym rozwiązaniem. Weryfikują się stereotypy związane z pełnieniem ról życiowych, które każdy z partnerów wyniósł ze swojej rodziny pochodzenia. Zdarza się, że to jest przyczyną sporu, gdyż jeden z partnerów chciałby, aby był równy podział obowiązków, a drugi ma odmienne zdanie na ten temat i nie chce się angażować np. w sprawy domowe, a ogranicza się do pracy zarobkowej. Trzeba usiąść razem, gdy dzieci już śpią i porozmawiać o tym co na co dzień jest trudnością dla każdego z partnerów. Istotne jest, aby wysłuchać się wzajemnie, usłyszeć to co druga strona ma do powiedzenia i przemyśleć - czy ja coś ze swojej strony mogę zrobić, aby poprawić naszą relację?
Zawsze pomocne jest docenienie zaangażowania. Podziękowanie, przytulenie daje komunikat, że druga osoba jest ważna.

mgr Jolanta Ryniak: Ukończyła psychologię na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalistka psychologii klinicznej, psychoterapeutka i superwizor-aplikant Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, superwizor i specjalista psychoterapii uzależnień, trener Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz L'Ecole Européenne de Psychothérapie Socio- et Somato-Analytique. Współpracuje z Centrum Dobrej Terapii

Komentarze (54)
To nie zdrady rozbijają dzieciate małżeństwa. Pytamy psychologa, co robić, aby uratować sypiący się związek
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • warszawa1967

    Oceniono 63 razy 51

    Najpierw: "Dziecko, dziecko, muszę mieć dziecko. Bez dziecka jestem nieszczęśliwa!" Dwa lata później... Rozciągnięty dres, kapcie.." Już nie mogę. Czegoś mi brakuje w tym związku. Nie rozmawiamy..( mama!mama! siku mi się chce! Teraz, teraz, teraz!!)Kiedyś było inaczej". A facet? Nic, bierze smycz i wychodzi z psem na spacer- namiastkę luksusu- ciszy!

  • animus88

    Oceniono 50 razy 40

    Pani ze slajdu 3, znudzona swoim małżeństwem całkiem przypadkiem spotkała swoją "dawną miłość" i pewnie całkiem przypadkiem się nią "nadziała".

  • kibiczdala

    Oceniono 54 razy 34

    Kobiety chcialyby byc caly czas zdobywane, to podsyca romans. Mezczyzni sa tym znudzeni. W malzenstwie kobiety staja sie zbyt kontrolujace , co niszczy zwiazek. Milosc to nie tylko uczucie lecz wyraz woli.

  • kamuimac

    Oceniono 42 razy 32

    cóż tak to jest jak związki buduję się tak jak radzą kolorowe gazety na podstawie wyglądu zewnętrznego i fascynacji seksualnej , mijają 2-3 lata i okazuje się że tacy ludzie właściwie nie mają o czym rozmawiać ze sobą , seks sie nudzi bo wkracza rutyna/codziennośc (praca, życie , problemy itp) , niektórzy uciekają wtedy w operację pod tytułem "zróbmy sobie dziecko" która przedłuża agonię związku o 5-10 lat ale koniec konców i tak mają siebie tak dosyc że się rozwodzą .

    no ale przecież zawsze można wejsc po rozwodzie w następny tak samo toksyczny związek :) albo zmądrzeć jak to robią niektórzy i rozglądnąc sie za może ciut mniej facynującym partnerem/partenrką z którą po prostu lubi się spedzać czas - i wtedy nagle okazuje sie że wszystko jakoś sie układa .

    może pora na zmianę i w pierwszym związku też szukać czegoś wiecej poza nachalnie wciskanymi wokół seksem i atrakcyjnym wyglądem ? nie no to by było zbyt szalona mysl - łatwiej jest miec 3-4 rozwody i narzekac jakie to kobiety/męzczyzni w polsce są okropni itp itd

  • allegropajew

    Oceniono 29 razy 23

    Pasuje do siebie może 10% par, może i to nie, bo u części z nich może zajść tzw. zmiana priorytetów życiowych. Są też zapewne pary niepasujące początkowo, ale dopasowujące się w trakcie.

    50% rozwodów to i tak mała kara za głupotę wchodzenia w małżeństwo z powodu wpadówy!!!

    Gościula

  • starykawaler35

    Oceniono 29 razy 21

    no jak to? to ten kawalek metalu na palcu i papierek nie gwarantuje milosci az po grob???

    jestem zawiedziony

  • Mo S

    Oceniono 18 razy 16

    no coz...wielkie i straszne tu "problemy" opisano...chyba sie zaraz poplacze... ludzie sie nudza ze soba po paru latach zwiazku...BOZSZZZZ, JAK ZYC?????
    proponuje wam dorosnac ludziska... wieksze tragedia w zyciu sa niz to ze zona zaczela chodzic w kapciach, albo nuda zapanowala... proponuje samemu sie wysilic i nie byc nudnym... a moze tak pojdziecie kiedys podejrzec jak wyglada zwiazek u ludzi ktorzy maja np dzieci z jakimis przewlekymi chorobami? albo ci, ktorych dotknelo nagle jakies kalectwo i nagle ich zycie nagle stanelo na glowie... a potem sobie swoja luksusowa sytacje przemyslec i zakasac rekawy i wziac sie za siebie i za zwiazek... i przestac zrzedzic i zawracac dupe swoimi wyimaginowanymi problemami

  • Dominik śliwa

    Oceniono 14 razy 14

    Problem jest zawsze ten sam - ludzie z czasem sie zmieniają i nie wynika to z ich chęci czy niecheci do zmian - po prostu tak jest. To co dla 20-latka jest wazne to dla 40-latka jest .. nudne albo przereklamowane. Jesli to sobie człowiek uświadomi to ma sznase żyć w małzenstwie szczesliwy az do śmierci. Wielka namietnasc rodzi sie w młodosci, potem przekszałca w dojrząłoasc i odpowiedzialnosc, potem w przyjazn i przywiazanie a na koncu w uzaleznienie od innego cżłowieka

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX